wtorek, 1 sierpnia 2017

Szczęście w Cekcynie! (1871)

A nie mówiłem, że będę tu raz jeszcze?! I spełniło się co do joty!

Kościół był (przez kratę, ale jednak!) otwarty.



Odkryto (także) lepiej niż poprzednio słomiany wjazd i...

...nie dostrzeżony wcześniej amfiteatr oraz inne elementy infrastruktury nadjeziornej a mocno wypoczynkowej.



Co jakiś czas pozirając na "mówiące kamienie" (androidy w dłoń!)...




....można było do woli napawać się krajobrazami (a nawet pejzażami!) których się ostatnio nabawiłem.
- Alicjo! Dziękuję Ci!






"Antrejka" też działała kojąco oferując m. innymi to co widać.
Zakupiono. 


Ostatni z kamieni zaprosił nas do nieodległej "Wioski grzybowej" KRZYWOGONIEC. Ta wioska tematyczna okazała być - w odróżnieniu od okalających mocno grzybnych borów - w intensywnej budowie.



Co robił i o czym świadczył spotkany tam niedźwiedź to raczej chyba na pewno (o ile się nie mylę!) to na razie nie wiem.

Przy okazji okazało się, że przez Krzywogoniec też jakimś cudem (niczym przez pewną Bydgoszcz) przechodzi 18 południk!

Dla mnie to sensacja nie byle jaka, chociaż nadal nie wiem skąd oni sobie ten południk skombinowali.

...bo że B. po znajomości może sobie nie takie specjały spod lady załatwić to - dla nas Obserwatora bądź bądź co bądź Toruńskiego - rzecz zrozumiała jest nad wyraz :-).

Na zakończenie stawiając kropkę nad dużym "I" oświadczam co następuje: figura stojąca we wsi ponad wszelką wątpliwość - lepiej czy gorzej: patrz błyszczące niepokojąco oczy - obrazuje nie św. Jakuba a właśnie św. Rocha!

Obaj byli pielgrzymami, ale to ostatni wspomniany święty ma po to przy sobie psa, po to ranę na nodze wskazuje aby nim właśnie być!
(c.b.d.u.)

..."i" kropka.

Brak komentarzy:

Podziel się