piątek, 15 stycznia 2010

Spieszę się! (108)



Dzisiaj mogę tylko na szybko otworzyć okno. Przez otwarte wieje, tak, że nie mogę sobie pozwolić na znaczne straty ciepła. Starczy już, że jeden z przyjaciół na wieść, że chyba mi karta z dzisiejszymi zdjęciami padła ucieszył się z tego serdecznie. Od razu więc przypominała mi się starożytna sentencja, że "Nic tak nie cieszy jak drobne niepowodzenia przyjaciół".

Oczywiście, gdy w grę wchodzi sprawa poważna to jako ludzie przyzwoici i z sercem dla druha razem z nim jesteśmy pogrążeni. Gdy jednak jest to sprawa drobna to ponoć działa mechanizm "dobrze, że nie mi".
- Dlaczego ponoć? Działa i już!

Sądząc po minie mego przyjaciele miał niezłą frajdę! A i mi było przyjemnie, że sprawiłem mu (okrężnym, bo okrężnym sposobem!) ale jednak radość.

Teraz dopiero mogę się przyznać, że na własne życzenie straciłem dzisiejsze bezcennie oszronione drzewa. Skasowałem je. Własnoręcznie. Oczywiście zdjęcia, a nie drzewa! - Tylko proszę mnie nie pytać dlaczego. Odpowiedź jest zbyt zawiła.

2 komentarze:

klara pisze...

kasowanie przyjaciol zaczyna sie od 500 km wzwyz a drzew? nie znam recepty na kasowanie drzew...
ale (jest ale)
nastepne drzewa beda cenniejsze tylko dlatego, ze realniejsze
z pocieszeniem
klara

Obserwator Toruński pisze...

Przyjaciół nie kasuję nigdy! Mam ich niewielu, starannie dobranych. Jeśli opowiedziałem tą właśnie dykteryjkę to tylko po to aby pokazać jak przyjemnie jest być wśród ludzi których lubię i szanuję. Za wszystko czyli za to, że są. Po prostu.

Podziel się