sobota, 28 sierpnia 2010

Pałacowy park (324)



Ostatnio nie bywam na salonach. A szkoda!
Ani na salonach władzy ani na salonach artystycznych (a są jeszcze takie?!)
ani tym bardziej na tych salonach najzwyklejszych, czyli miejskich.
Żeby już nie powiedzieć mieszczańskich.

Straty jakie ponoszę z tego niebywania widoczne są gołym okiem.
Niedoinformowany jestem jakoś tak na lewą nóżkę bardziej,
koncept mi w oczach marnieje szpetnie
a i dzikość jakąś przy nowiu widzę w porannym lustrze.

Dobrze więc, że chociaż do pałacowego parku mnie wpuścili.

2 komentarze:

johana-klara pisze...

piekny wpis pomimo wyraznego i niewatpliwego smutku tematycznego

Obserwator Toruński pisze...

Na takie dictum to mogę tylko odrzec przydługim - ale jakże słusznym cytatem:

Jesień idzie

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!
I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
- Jesień idzie, nie ma rady na to!
A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
- Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!
Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!
A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowe zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

Podziel się