Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pejzaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pejzaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 czerwca 2025

Bajkowa aleja (2371)

Nie tylko w niedawno (a chwilowo) odwiedzonej zagranicy bajkowe miejsca są! Aż do booolu wtedy odczuwałem tą ich elegancję-francję. No żywa zazdrość mnie zżerała wtedy, że uni to majo a my nie... .

A tu się okazuje, że my także i owszem, owszem!

Takie odczuwanie świata ma pewnie swoje nazwanie, ale ogółem to kompleks parafianina objawił mi się w całej pełni. ...i jak się okazuje niepotrzebnie. W ogóle to uważam, że coś za często nie doceniamy dobra, bezpieczeństwa i piękna otaczającej nas rzeczywistości.

Mam wrażenie, że ktoś tam, kiedyś tam z nie naszych powodów wmówił nam tą gorszość... . A przecież żyjemy w naprawdę pięknym miejscu i czasie!

Tylko niekiedy mam realne powody żeby wątpić, że coś tam coś tam. Ostatecznie? Nasz dom jest naszym (...)

A poza tym także i Kowalewo jest ładne!

Po prostu: taki mamy pejzaż!

piątek, 24 listopada 2017

Za siedmioma górami (1923)

Jeszcze jest jesień, jeszcze długa zima przede mną... .

Wiem, że muszę być dobrze przygotowany do tego starcia.  Walka z wiatrakami to poważna sprawa.

Mając je teraz przed oczyma sił nabieram.

Pokonawszy je na pewno tam dotrę!

Wiem, że na mnie czekają.

TAK.

niedziela, 28 maja 2017

W krainie szęśliwości (1814)

Po dyszących z emocji chwilach spokoju mi się zachciało. Do ciszy przyrodniczej zatęskniłem, zamyślonego bociana i głośnego śpiewu ptaków się zapragnęło gwałtownie. Krótko mówiąc jakaś podręczna arkadia by się zdała.

Arkadia?! Skąd ja to znam... .? Ach, tak! To jest przecież panawergiliuszowa kraina wiecznej szczęśliwości mlekiem i miodem płynąca. Także czytane po wielokroć (a na głos!) Tadeuszowe Soplicowo do tej kategorii się nam domowo zalicza. No i jest jeszcze radziwliłłowski Nieborów z Konopnicką i Gałczyńskim przechadzającymi się pod rękę... .
- No i na tym się moje arkadie kończą. 

Jeszcze niedawno tak było, a tu niespodziewany telefon od przyjaciela dawno niewidzianego:
- Tak i tak, jedziem na przyrodę i to od razu a bez możliwości wykręcenia się!

Przyjaźń to wielka sprawa a stara przyjaźń to jeszcze większa. O odmowie być nie mogło mowy, ponieważ druh serdeczny na tą wyprawę zabierał nas swym rozległym mercedesem.

Krótkie ogarnięcie się i jeszcze tylko tuż przed wyjazdem (nie wiadomo po co) pytanie kontrolne:
...ale czy tam będzie to, to i tamto?! ...i na dodatek jeszcze żurawie?
- Będzie będzie, jak nie tym to następnym razem! Jedziemy na razie na próbę. Chcemy żebyście sami zobaczyli to co nam jest doskonale znajome.

No to zobaczyliśmy.






poniedziałek, 30 stycznia 2017

Ogłaszam przedwiośnie! (1751)


Biegnąc gdzieś tam, zbawiając świat (no przecież bez Ciebie się nie będzie kręcił!), nauczając, przestrzegając, poprawiając siebie oraz innych w tej chwili ZATRZYMAJ SIĘ!


- Do serca przytul psa, weź na kolana kota!
...albo w przyrodę idź! 








piątek, 16 września 2016

Pożegnanie z czaplą (1675)
















Raz staruszek, przechadzając się nad Wisłą,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!

I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
- Jesień idzie, nie ma rady na to!

A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
- Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!

Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!

A był wrzesień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.

Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowie zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady. 








piątek, 13 lutego 2015

Anty - Walenty (1505)

No było się na błoniach w dzień pochmurny, niepogodny... .
















- Tak wiem! Wczoraj był "tłusty czwartek", dziś 13-tego piątek
a na dodatek jutro te całe nie_nasze "walentynki".

Okazać miłej osobie, że się ją kocha, lubi i szanuje trzeba każdego dnia!
Niepotrzebne mi jest do tego tandetne, kiczowate święto zawłaszczone
przez handlarzy na swój pożytek. I te upiorne lizaki z napisem "Kocham 
Cię" i koniecznie różowe serduszka i takimiż tasiemkami przewiązywane
prezenta.. .
- Łomatkooooo!
















A świętego Walentego cenię sobie bardzo i będąc przeciwnikiem
handlowych "walentynek" uszanuję świętego i obejdę je z moją
Walentynką po mojemu.

Na ten dzień odpuścimy sobie komputery, sierotki masowego przekazu,
nie dopuścimy do głosu telewizorni, zrobimy sobie dobre jedzenie,
pójdziemy na spacer, zagramy w chińczyka lub "Dobble". I będziemy mieli
dla siebie ten czas specjalny, ten czas odświętny. I zadbamy o siebie wzajemnie,
albowiem nie tylko Walentynka, ale i Walenty liczy się!

A tak w ogóle to warto wiedzieć, że tylko w tradycji anglosaskiej ten
lekarz z zawodu jest patronem zakochanych. U nas w Polsce z powodu
legend i zwyczajów ludowych  onże święty jest obrońcą przed ciężkimi
chorobami w tym  umysłowymi i epilepsją.

A chciałby kto jeszcze uroczyściej ten dzień obejść niech sobie pojedzie
do fary chełmińskiej gdzie stosowne relikwie znajdują się.




środa, 26 października 2011

Jesienne gderanie (712)

Ogłuszony jesiennymi nastrojami, owinięty w mgły snułem się po naszym
pięknym nieprawdaż (prawdaż! prawdaż!) Mieście.



Ślad historii minąwszy (Toruń potęgą m o r s k ą jest i basta!)



...nie szemrając dałem się oczarować urodzie townu bez skazy.
- Bez żadnej nieprawości ono jest! - Tak powiedziałem.



A zobaczywszy tego pandę jeszcze dodatkowo umocniłem się w swym
słusznym przekonaniu trwając tak, tak jakbym furmankę liści eukaliptusa
przed chwilą zeżarł.



Śpiewając więc beztrosko pieśń o pięknym mieście naszem



nie chcę widzieć różnych takich tam.



Że rozrastający się "Bulwar" znowu nadkradł nam przestrzeni publicznej dla siebie trochę.
Barierkami się wyprzedzająco odgrodził i zawłaszczył jeszcze coś więcej nienależnego sobie.
Kto nie wierzy nich podejdzie - sam nie będę tego bezeceństwa pokazywał.

A za chwilę się okaże, że Ślimak Getyński też do nich należy i myto za
przejazd pobierać będą... . Jeszcze moment a napiszę, że cholerę im za to w bok!

Ponieważ jestem człowiekiem kulturalnym i stojącym obok to zmilczę cicho,
bo zaraz rozewrą się niebiosa i okaże się, że:



Cicho więc będę stał obok jak ta ryba, rybka, rybeńka.
- Chyba, żeby się okazało że to o złotą rybkę chodzi... .



Poprosiłbym ją - wiadomo o co - i wtedy to dopiero podniósł by się szum!



...ale to wszystko to tylko jesienne marzenie, złudzenie, oraz zwykła codzienna gra.

Podziel się