piątek, 24 lipca 2026

Jeziorne ZALESIE (2418)

W ramach zaliczania TRAS KANONICZNYCH obrano i zrealizowano cel dzienny: ZALESIE.

Jak wiadomo ono Zalesie składa się z jeziora i parku linowego.
 
Parę moich tegorocznych pobytów w tym miejscu poskutkowało zdjęciami tych nadrzewnych i nadwodnych atrakcji rezultatami ogólnie nieszczególnymi.


Trzebaż się było o poranku pojawić (jak teraz) aby naraz park linowy bardziej fotografowalny się stał.





Na powrocie zatrzymano się w tym  wyjątkowo miłym miejscu na odpoczynek. Wesprzeć się tu duchowo można a i posilić jakąś tam kanapką też.

Zawiadamia się KT (Kogo Trzeba), że na pólnocnym wylocie z Torunia (na wysokości  hurtowni pana Kazimierza Herby) robione jest przejście dla pieszych.

...ale przejazd pod torami nadal zablokowany jest! I pewnie jeszcze długo zejdzie marszałkowskim urzędnikom wachlowanie papierami aby udostępnić to dobro cywilizacyjne... . O ile na szosie pasy pomalowali i za chwilę zamontowane będą światła na przycisk o tyle tutaj... kaplica.

O tym, że naród urzędniczy leniwy jest nad wyraz (oraz niekompetentny!) świadczy i ta tablica, której ważność minęła więcej niż 10 lat temu. Na osiedlu JAR mieszka kilka tysięcy mieszkańców. Zbudowano też na obrzeżach mieszkalnych 20 całkiem sporych firm czego poniektóra władza urzędnicza jeszcze nie zauważyła.

PS. Dopuszczam możliwość, że tablica ta została niezdjęta celowo. No jakby coś sobie wybuchło (a przecież to jest teren powojskowy!) to zawsze będą kryci. No przecież ostrzegali! 

Tego dnia dla relaksu przejechano 37 km po następującej trasie: https://tiny.pl/rxy-70kwb

czwartek, 23 lipca 2026

Szutrowe Karbówko (2417)

Cel dzienny: Osada KARBÓWKO.

Po drodze spotkałem Pielgrzyma Jakubowego. Zdarzyło sie to po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Nawet nie wiem jak ma na imię. Była jednak serdeczna - choć zdecydowanie za krótka - rozmowa. 
- Spieszył się i miał po temu wyrażne a ciężkie powody.

PS. Może kiedyś o Nim opowiem? Na razie nie czuję się upoważniony.

A potem były kilkakrotnie niespodziewane szutry. Nie powiem, że ciężkie. Ot takie raczej premium. Po deszczu zbite a miejscami gdzie glina to nawet ta gruntówka gładka jak asfalt była. Niemniej jednak co szutry to szutry! Chwilami wymagające.

Samo Karbówko okazało się niełaskawe. Ani tam wypić ani zjeść. Śniadalnia tam tylko dla gości hotelowych... . 

Pewnie można tam było sobie coś wykupić, ale do jakiejś recepcji okazało się dla mnie za daleko. I szkoda czasu mi było.
- Pogoniłem ochoczo z powrotem.





Pojawienie się znanego Komina Grębocińskiego i sokoła jego przyjęto z ulgą, bo przejechano 61 km po następującej trasie: https://tiny.pl/r4sz7mjrx

środa, 22 lipca 2026

Przypust (2416)

Z harmonogramu wynikło, że na ten dzień przypada Przypust.

Cel: modrzewiowy kościół pw. św. Stanisława i Marii Magdaleny.

W którym miejscu to Podole jest? Proszę nie pytać: nie zauważyłem spiesząc się. Przed deszczem uciekający byłem.

Tyle było mojego, że na powrocie zdążyłem zobaczyć znajomego grzyba. Przejechano 78 km po następującej trasie: https://tiny.pl/9qv61qwmj

wtorek, 21 lipca 2026

Kwidzyn 3/3 (2415)

Kiedy zapytałem czy tutaj są podziemia to otrzymano odpowiedź: Panie! Tam nic nie ma, tam tylko zwykłe piwnice są. 
- Nie uwierzyłem i zszedłem.

Dla szybkobieżnego turysty podziemia te okazały się prawdziwą perełką, bajecznie gotycką i...  najprawdziwszą  l o d o w n i ą . 

Wskazują na tą średniowieczną maxi lodówkę podłogi chylące się w jednym kierunku coby topniejący lód (złożony na trocinach czy innych snopkach) wodą mógł spływać przez poszczególne powieszczenia w jednym kierunku.

Te obszerne chłodnie dla przechowywania żywności zrobiły na mnie wielkie wrażenie!


Obecnie dla tych przestrzeni wymyślono jeszcze inne zastosowania. Oto gustowna skrzynia tortur.

W środku są kolce w różnych niedgodnych dla skazańca miejscach. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić szczegółów męki nieszczęśnika w takim ciasnym miejscu... .

Takich naczyń ciałopalnych jest tam więcej... .






Po opuszczeniu Zamku była jeszcze przejażdżka po okolicy. 

Po drugiej stronie Wisły widziało się zamek w Gniewie na który już teraz ostrzę sobie zęby.  S t a r a n n i e .

A potem była jazda wzdłuż wałów aż do śluzy w Białym Borze czyli tam gdzie Nogat spotyka się z Wisłą.


Wizytą w Piekle zakończono pobyt w tamtych gościnnych - na północ od Torunia - stronach!

poniedziałek, 20 lipca 2026

Kwidzyn 2/3 (2414)

Będąc pod presją czasu (Masz coś koło godziny aby odwiedzić Zamek!) już w niecałe dwie udało mi się zorientować o co chodzi z wyposażeniem wnętrz.

Błądziłem będąc kierowany życzliwymi słowami personelu.



Czasem hyżo przemieszczałem się z pomieszczenia jednego do drugiego po to by wracać tam i jeszcze raz dokładniej przyjrzeć się artefaktom... . 

Ekspozycja etnograficzna robi wrażenie! Myślę, że szczególnie na specjalistach z branży i tych co nie pochodzą z Torunia. Mamy to swoje bogate bardzo Muzeum Etnograficzne. Stąd, mimo żeśmy miastowi są to jednak coś niecoś na temat etnografii wiemy.

Tutaj - mimo presji czasu - udało się tą wiedzę wzbogacić. Przykładów nie podam, bo czas naglił!










Przy tym pulpicie rozmawiano z pewną młodą damą (uprzednio uzyskawszy pozwolenie na rozmowę od jej rodzców) zachęcając do przeczytania książki Umberto Ecco "Imię róży".




Od takich klimatów przeszło się do ekspozycji przyrodniczej.

Zrobiona starannie i z iście białowieskim rozmachem




















Galopując po przestrzeniach zamkowych czułem się nieco jak ten na obrazku. ...ale pięknie na Zamku było!

Podziel się