Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żuraw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żuraw. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2026

Wiosna pilnie potrzebna (2385)

Ja chcę na rower!
 

czwartek, 9 maja 2019

Taniec żurawia (2064)


Zobaczyłem go i aż zagwizdałem z wrażenia.
- A on na to... .

Tańczył i tańczył!

Tak było.

piątek, 28 września 2018

Nad rozlewiskiem: PRZEDJESIEŃ 2/2 (2024)

Schytrzyliśmy się tym razem! Następny wypad "dzieńpo" rozpoczęto nie w południe, a okrutnie wczesnym świtem.

Ledwie co nietoperze poszły spać, jak już na polach się bywało, aby dokonać czynów przyrodniczo wielkich, odpowiednio utrwalonych.

Z należnym uszanowaniem obserwując Przewodnika próbowałem coś bez większego powodzenia wypatrywać a nawet fotografować... .

Idąc po wczorajszych śladach rejestrowałem tylko ciszę, bezruch i tematyczne braki ptasie.

Mimo wszystko Przyroda nie bolała. Spokojnie więc sobie szelestami nasiąkano, kolory chłonięto, zapachy oglądano intensywnie... .


Pojedyncza czapla biała burzliwego lata nie czyniła w naszych aparatach.

Niemniej jednak cieszyła swoją dyskretną obecnością... .

Cisza była.

CISZA powiadam!

Kiedy doszliśmy do cypla jasno pokazało się skąd ona ta CISZA.
- Kładowcy i motocykliści terenowi tu byli!

Zaryczeli swoimi maszynami, rozjechali spokojne piaski, naruszyli wszystko co można było podeptać... .

Jakiś poligon by dać im w dzierżawę czy co?! Podobno ani leśnicy ani policja nie mogą dać sobie z nimi rady.

Coś mi się zdaje, że doskonale wiadomo kto rozjeżdża Przyrodę ino woli załatwienia problemu brak.

Na pewno jest to stwierdzenie krzywdzące i ogólnie to nie mam racji. Złota zasada przecież mówi, że ten ma rację kto ma złoto.

Tak gorzko rozmyślając wzięliśmy się do roboty. Czapla przecież trwała, coś tam powiewało, pachniało i szumiało.







Zrobiwszy wiekopomne zdjęcie - za które na pewno nie dostanę miliona dolarów - poczłapano przyglądając się przedjesieni... .


Jeszcze ostatnie spojrzenie na wodę za zdjęcie którego życzę sobie o wiele skromniej niż wspomnianą sumę... .
- Można kupić w antyramie, format wystawowy.

(...)

Obserwując jak rozpoczyna się jesień (już?!) zobaczono wyraźnie jak...

...lato nachyliło się ostatecznie ku upadkowi!

JESIEŃ została rozpoczęta.

niedziela, 28 maja 2017

W krainie szęśliwości (1814)

Po dyszących z emocji chwilach spokoju mi się zachciało. Do ciszy przyrodniczej zatęskniłem, zamyślonego bociana i głośnego śpiewu ptaków się zapragnęło gwałtownie. Krótko mówiąc jakaś podręczna arkadia by się zdała.

Arkadia?! Skąd ja to znam... .? Ach, tak! To jest przecież panawergiliuszowa kraina wiecznej szczęśliwości mlekiem i miodem płynąca. Także czytane po wielokroć (a na głos!) Tadeuszowe Soplicowo do tej kategorii się nam domowo zalicza. No i jest jeszcze radziwliłłowski Nieborów z Konopnicką i Gałczyńskim przechadzającymi się pod rękę... .
- No i na tym się moje arkadie kończą. 

Jeszcze niedawno tak było, a tu niespodziewany telefon od przyjaciela dawno niewidzianego:
- Tak i tak, jedziem na przyrodę i to od razu a bez możliwości wykręcenia się!

Przyjaźń to wielka sprawa a stara przyjaźń to jeszcze większa. O odmowie być nie mogło mowy, ponieważ druh serdeczny na tą wyprawę zabierał nas swym rozległym mercedesem.

Krótkie ogarnięcie się i jeszcze tylko tuż przed wyjazdem (nie wiadomo po co) pytanie kontrolne:
...ale czy tam będzie to, to i tamto?! ...i na dodatek jeszcze żurawie?
- Będzie będzie, jak nie tym to następnym razem! Jedziemy na razie na próbę. Chcemy żebyście sami zobaczyli to co nam jest doskonale znajome.

No to zobaczyliśmy.






poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Impresje białowieskie (1308)

Siedziała posągowa i nieporuszona. Patrzyła gdzieś w dal.

ON niespodziewanie wynurzył się z za krzaków oddzielających od łąki. Zaskoczenie było obopólne. Co ja
się w zeszłym roku za Nim nie nabiegałem po łąkach! A ten tu stoi sobie i nawet na mnie nie zwraca uwagi.
I bardzo dobrze i ucieszyło mnie to.

Tamte tylko spojrzały na siebie porozumiewawczo. I w nogi... .
Znaczy się w skrzydła, czyli dały w pióóóóóóraaaaa.
I tyle je widziałem.

Brązowy spojrzał na mnie bykiem. pomyślałem: ot i kawałek przyrody prawdziwie wiejskiej. Upewniwszy
się że na solidnym łańcuchu zamocowanym on jest spojrzałem mu głęboko o w oczy. I spotkałem się ze
zrozumieniem. Przestał ogonem kręcić młyna... .

A dziki wróbel trwał nieporuszony, nie miał czego się strachać: orlików (tych krzykliwych) tym razem około
wieży nie było zupełnie. No to pedały w garść i choduuuuu! Gorąco nad wyraz.

Tuż przed Białowieżą znajomy widok: "Żebra Żubra" nadal połamane, ale według sympatycznego
naukowca ponoć faktycznie coś tam się dzieje.

A swoją drogą ten Ośrodek Ekologiczny około Białowieży bardzo podobnym do naszego Muzeum
Przyrodniczego
jest. Tylko kto z Torunian (nie wspominając o ludach innych) wie gdzie jest to Muzeum?
Kto widział kompletnie niepromowaną przez nich stałą wystawę? (Ach ten wypchany niedźwiedź, cóż
za potępiający wzrok ma nadęta szyja żyrafy... . A te szkielety jak żywe są. I motyli moc jest tam!)
- Nawet Aleksander Hagge (proszę poszukać o Nim na witrynie OT!) nie zauważył tego Muzeum!

W drodze powrotnej sama Ona mignęła mi na drodze.
- Jak żywa zjawa, ledwie siatkówka i matryca zdążyły ją utrwalić... .

A ta puchato trwała.
Mimo, że cała w piórkach to spiżowa.

Pięknie, tym dojrzałem latem było.

 











 
 
 
 
 
 
 
 
 





Podziel się