Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kowalik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kowalik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 marca 2017

Donos obywatelski (1771)

Uprzejmie donoszę Komu Trzeba o przestępstwie na zabytku, którego byłem naocznym a gorliwym świadkiem.

Poszliśmy se z kolegą (bo kolega jest od tego) na ptaki, znaczy przyrodę oglądać - a może nawet i sfotografować. Oprócz jednego takiego co to był przy karmniku to więcej nie udało się ich złapać na matrycę.

W ogóle tego dnia przyroda dla nas niełaskawa była. Nawet ptaki się od nas odwracały (za przeproszeniem) kuperkami.


Nawet wiewióra (no ta, co tak wytrzeszczyła na nas gały jakby ludzi po raz pierwszy zobaczyła!) ledwie co się pokazała to pokazała nam swą końcową część... .


Rozżaleni tym oburzającym faktem udaliśmy się do miejscowości Barbarka czyli tam gdzie stoi bardzo zabytkowa kapliczka poświęcona tej właśnie Świętej Osobie.



I wtedy zobaczyliśmy Ich.

Pierwszy  z nich stał ana czatach. Od razu wiedzieliśmy, że coś będzie się niedobrego działo: tak się nerwowo rozglądał po okolicy, dziobem kiwał i nogami przebierał.

Wiedział, że obiekt jest bardzo zabytkowy oraz mocno chroniony i że cała sprawa może się wydać!

I prawie im by się udało! Najpierw zobaczyliśmy szkody jakie ten drugi drapieżnik na obiekcie zabytkowym poczynił.

W chwilę potem złapaliśmy na gorącym uczynku tego właśnie drugiego! Zresztą nie sposób było mu się ukryć ze swoją przestępczą działalnością: łomot wielki szedł po całym lesie gdy on w te sygnaturkie tak łupał i łupał!

Gdy nas zobaczył to się szybko ulotnił w niewiadomym dla nas kierunku, co poświadczamy własnoręcznym podpisem.


Tutaj.
- My.

piątek, 10 kwietnia 2015

Czas gniazd (1544)
















Kwiczoł, kowalik i zięba w jednym byli parku.
Także szpak i pewien gołąb.
I modraszka też!
- Co zostało zauważone.

PS. Uff! Ogłaszam  p r z e r w ę !









środa, 4 marca 2015

Polowanie na dzięcioła (1518)
















Aby foto-upolować dzięcioła potrzeba 50 groszy i pół godziny.
No niech będzie te dwa złote i Park Miejski na dodatek.
- I to wszystko!
















Historycznie a w szczegółach wygląda to tak. Zeszłej jesieni
postanowiono dokarmiać zimowe ptaki balkonowe. Systematycznie.
Zakupiono stosowne wiadomo co i wiadomo gdzie oraz odpowiednią
słoninkę. Każdy wie, że onaż musi być naturalna: ani wędzona - ani
solona.


Był tylko kłopot z wyznaczeniem daty rozpoczęcia karmienia.
  • Już karmimy? - W październiku padło pytanie. 
  • Nieee, za wcześnie! Jeszcze nie zimno, jeszcze śniegu brak!
Minął miesiąc.
  • To co dokarmiamy? Nieee, jest już chłodniej, ale
    bezśnieżnie i ptaszęta - niczym rząd - same się wyżywią!
Słabnącym głosem powtórzono pytanie jeszcze parę razy każdorazowo
dostając odpowiedź odmowną. Wreszcie zima prawie przeszła i w końcu
chóralnie postanowiono, że tak, teraz już można. No to słoninkę
zawieszono a ziarna wysypano.

A tu trąbka, a tu nic: żadnego zainteresowania! 

Sroka - złodziejka tylko próbowała się połaszczyć na przeznaczone nie
dla niej jadło. Przepędzono ją uznając za szkodnika, niegodnego
pańskiej stołówki.

Czas upływał, zmieniano sposób podawania i okazało się, że ptaki wcale
nie chcą korzystać z wyłożonych darów! Otóż trzeba było (nie bacząc
na ciepłotę)
od jesieni już wykładać i wykładać pożywienie, aby pierzaki
przyzwyczaiły się do karmienia właśnie w tym miejscu... .

Tak więc wobec jawnego niezauważania wzgardzone pożywienie
zapakowano i do Parku Miejskiego z nim że. Pamiętając, że są takie dwa
miejsca gdzie pokarm jest wykładany zawieszono go tam i wysypano.

W parę minut potem zakłębiło się od sikor modrych i bogatych.
Nawet sosnówka przyleciała! I wreszcie pojawił się sam on: 
dzięcioł duży.

- I to właśnie jego z dumą się prezentuje w dzisiejszej roli głównej.






















PS. Są zrzędy, które mówią, że ptaków nie powinno się dokarmiać!
Że niby selekcja naturalna i tym podobne takie tam. Osobiście nie
zgadzam się z tym poglądem.
- Aktywnie i systematycznie.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Kowalik jeden (1055)


Dzisiaj skromnie.

Kuchnia z nowościami oferuje tylko jednego ptaszka.
Onże nazywa się kowalik zwyczajny.

Łatwo go rozpoznać, ponieważ bargiel jest jedynym
ptakiem w Polsce, który potrafi chodzić po pniu drzewa
głową w dół.

Ten ptaszek jest u nas ściśle chroniony.


środa, 31 października 2012

"Port Drzewny" i "Pan Tadeusz"(1050)

Krótka wizyta w "Porcie Drzewnym" a tam...?
- Krocie kaczek różnych się wylegujących na brzegu i pojedyncze egzemplarze pływające.















































Nie wiadomo jak i kiedy Prezydentowi Komorowskiemu udało się
przeczytać do końca "Pana Tadeusza". Zachęcał nas wszystkich
to i pewnie sam głośno czytał nie tylko przez 5 minut i na pokaz.

Z dumą oświadczam, że my właśnie zakończyliśmy głośne czytanie całości!
I to nie po raz pierwszy!
- Co cieszy.




niedziela, 2 września 2012

Teremiski - Wyrwane obrazki (991)

Podczas gdy wystawowy bocian z poprzedniej notki dumnie na kominie prężył swe muskuły jego połowica w gnieździe dopiero robiła się na bóstwo.
Dostatnio wyglądające domy przypominają, że tej wsi się udało! W odróżnieniu od innych pozapuszczańskich wioseczek opustoszałych, z czarnymi postaciami na ławeczkach "przed", tutaj załapano się na agroturystykę, wysoką kulturę i oddech z wielkiego świata.
- Wkrótce i o tym będzie szczegółowo.
Mimo tego nieco większego ruchu różnych ptaszków jest w Teremiskach sporo! Także za sprawą mieszkającego tutaj celebryty, znanego popularyzatora i obrońcy przyrody Adama Wajraka.
"W 1941 r. wszystkie wsie leżące wewnątrz Puszczy zostały spacyfikowane przez Niemców: domostwa spalono a mieszkańców wysiedlono poza obszar leśny. Pacyfikacja Teremisek nastąpiła w dniach 25-27 lipca 1941 r. i została dokonana przez 322 batalion policji niemieckiej."
Rozkaz o wysiedleniu mieszkańców wsi terenu Puszczy Białowieskiej został podpisany przez Ericha von den Bacha. Tego samego. który na mocy układów z aliantami za swoje zbrodnie w Polsce nigdy nie odpowiedział.
Mieszkańcy powrócili po wojnie i odbudowali swoje gospodarstwa, chociaż... .
"W 1948 roku z inicjatywy Ministerstwa Leśnictwa przygotowano plan przesiedlenia mieszkańców Bud, Teremisek i Pogorzelec w okolice Gołdapi.
Opróżnione w ten sposób polany 
puszczańskie miały zostać zalesione. Wobec braku zainteresowania ze strony mieszkańców w 1949r. z akcji przesiedleńczej zrezygnowano". - Dzisiaj Teremiski są tam gdzie były od zawsze.

Podziel się