Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żurawie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żurawie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2018

Nad rozlewiskiem: RYBOŁÓW 1/2 (2023)

Zaproszenie od Niego przyjąłem z wdzięcznością. I poszliśmy w pola.

Trzymałem się z tyłu a Luna kontrolowała czy nie idę za blisko.

Słońce bawiło się z nami w ciuciubabkę... .

Czarno widziałem ten wypad.

A ON proszę bardzo! Co raz to miał jakiś ptasi czy zwierzęcy temat.

Wiem, no przecież wiem po co podchodził!

Niewidoczna dla mnie sarenka pod lasem zalegała.

Ze zmiennym szczęściem brak faunowych sukcesów próbowałem zrekompensować sobie florą, która pokazała mi się w słonecznym okienku.

W końcu dotarliśmy nad rozlewisko.

Miejsce w samym środku Przyrody zionęło spokojem i ciszą, że aż w uszach trzeszczało niczym licznik Geigera w epicentrum.

Mimo tego zupełnie nie miałem zamiaru pójść w Luny ślady.

Czekałem na światło, czekałem na światło, czekałem na ptaki... .

Od zdjęć robienia przecież jestem tutaj nawet jak światła brak.

I naraz TA-DAM!!! Walnęło o glebę, (o las, o wodę) luksami z całej siły!

Rumor się zrobił z tego światła taki, że z wrażenia wpadłem w popłoch i nie wiedziałem gdzie się obrócić!

Jego życzliwa wskazówka i każdy poszedł w swoją stronę... .

No i tak to się zaczęło!

Kiedy one przyleciały (a nawet kiedy odleciały) świat stał się piękniejszy.

Płynnie zawieszone na niebie pokazały co i jak. Po defiladzie ustąpiły miejsca ptaszkowi o nazwie RYBOŁÓW!

Tak dokładnie to nie wiem czy to on ci jest akurat rybołów czy nie on! Od zdjęć robienia jestem a nie od nazywania! Janusz mi go wskazał, sfotografował i nazwał pierwszy tuż zaraz po Linneuszu.

...i jak się dowiedziałem - ten oto ni to jastrząb ni to sokół - według ostatnich badań jest liczebny w ilości 30 - 70 par w Polsce!

Te oto pokazywane zdjęcia moje ci są więc proszę nieustannie składać mi wyrazy podziwu, poparcia i zazdrości.
- Można się nie krępować!

Nie tylko mi opadła szczęka na ten nieoczekiwany sukces... Niektórym zaawansowanym nawet ptasiarzom lata całe schodzą na audiencję u rybołowa, a tu proszę... sam nas odnalazł.

Wracaliśmy tak jak przyszliśmy - na palcach.

Mimo to buszujące po krzakach żurawie i tak zobaczyły co z nas za ptaszki.

...i zrobiły to co do nich należało.
- My także.

sobota, 14 lipca 2018

HAJNÓWKA: Podlaskie klimaty 1/5 (2003)

Warto wiedzieć, że na Podlasiu nie samymi żubrami człowiek żyje!

Tym razem zrezygnowano z utartych ścieżek. Zamiast trzech wielkich puszczańskich polan (Budy - Teremiski - Pogorzelce) i Białowieży rowerowe wyprawy na południe od Miasteczka uskuteczniano.

Słuchając łąkowych świergotów czy pokrzykiwań żurawi westchnięto za duszę odwiedzonej wieży widokowej na Górniańskich Łąkach - która powoli, coraz bardziej zarośnięta - dogorywa...

Topiło odwiedzono tak jakby przypadkiem. Zapędzono się aż tam aby odkryć jakąś "poniatówkę". Wiedza, że przeważnie były to budowle o charakterze słupkowo-łątkowym nie wystarczyła aby zidentyfikować którąkolwiek.

Monografia na temat poczynań ministra Poniatowskiego by się zdała... . Ponoć właśnie okolice Hajnówki były terenem testowym dla stawiania tych skromnych siedlisk dla osadników wojskowych w II Rzeczypospolitej.

Nie strasząc lokalnych bocianów (znamy się doskonale!) odkryto Nowe co gdzieś tam człapie i człapie a tutaj nadejszło: fotowoltaika.
- Co cieszy.












wtorek, 10 marca 2015

Co słonko widziało (1522)

Komu w niedzielę rano chciało się wsiąść na rower i pojechać
w przyrodę to ma co pokazać! Tylko krzyku żurawi, tylko zapachu lasu
nie ma jak przekazać... .




poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Impresje białowieskie (1308)

Siedziała posągowa i nieporuszona. Patrzyła gdzieś w dal.

ON niespodziewanie wynurzył się z za krzaków oddzielających od łąki. Zaskoczenie było obopólne. Co ja
się w zeszłym roku za Nim nie nabiegałem po łąkach! A ten tu stoi sobie i nawet na mnie nie zwraca uwagi.
I bardzo dobrze i ucieszyło mnie to.

Tamte tylko spojrzały na siebie porozumiewawczo. I w nogi... .
Znaczy się w skrzydła, czyli dały w pióóóóóóraaaaa.
I tyle je widziałem.

Brązowy spojrzał na mnie bykiem. pomyślałem: ot i kawałek przyrody prawdziwie wiejskiej. Upewniwszy
się że na solidnym łańcuchu zamocowanym on jest spojrzałem mu głęboko o w oczy. I spotkałem się ze
zrozumieniem. Przestał ogonem kręcić młyna... .

A dziki wróbel trwał nieporuszony, nie miał czego się strachać: orlików (tych krzykliwych) tym razem około
wieży nie było zupełnie. No to pedały w garść i choduuuuu! Gorąco nad wyraz.

Tuż przed Białowieżą znajomy widok: "Żebra Żubra" nadal połamane, ale według sympatycznego
naukowca ponoć faktycznie coś tam się dzieje.

A swoją drogą ten Ośrodek Ekologiczny około Białowieży bardzo podobnym do naszego Muzeum
Przyrodniczego
jest. Tylko kto z Torunian (nie wspominając o ludach innych) wie gdzie jest to Muzeum?
Kto widział kompletnie niepromowaną przez nich stałą wystawę? (Ach ten wypchany niedźwiedź, cóż
za potępiający wzrok ma nadęta szyja żyrafy... . A te szkielety jak żywe są. I motyli moc jest tam!)
- Nawet Aleksander Hagge (proszę poszukać o Nim na witrynie OT!) nie zauważył tego Muzeum!

W drodze powrotnej sama Ona mignęła mi na drodze.
- Jak żywa zjawa, ledwie siatkówka i matryca zdążyły ją utrwalić... .

A ta puchato trwała.
Mimo, że cała w piórkach to spiżowa.

Pięknie, tym dojrzałem latem było.

 











 
 
 
 
 
 
 
 
 





Podziel się