Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łyska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łyska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Zapomniane "Nasze Stawy Mokrzańskie" (1660)
















Przyznaję się: zgrzeszyłem! ...brakiem pamięci o Nich,
niedostatkiem zdjęć w tym roku i ogólnym tematu
opuszczeniem.























Tymi archiwalnymi zdjęciami (maj ubiegłego roku) sytuację
chciałbym naprawić obiecując, że teraz to
już się naprawię
i polepszę w wiadomych zakresach.
















A póki co proszę przyjąć odpowiednie wyrazy.
...i zdjęcia do oglądania.














wtorek, 5 maja 2015

Ekscytująca fanaberia (1546)
















Na tle realnych problemów które się pojawiły dzisiejszy post jawi
się jako fanaberia, trudna do usprawiedliwienia.

Mając siły i żeby się jednak zdjęcia nie zakurzyły leżąc gdzieś na
dysku poddaję je pod rozwagę P.T. Obserwatorów.
- I ku Ich uciesze.

A dzisiaj rzecz w notce idzie o "Naszych Stawach". W jej tle
pojawiła się inicjatywa przywołania do powszechnej świadomości
(po zglajchszaltowaniu Inicjatywy Obywatelskiej "Nasze Stawy")
istnienie tego niezwykłego miejsca.

No to ja po mojemu o nich opowiem. Feralną drogę ZBUDOWANO.
Jak było do przewidzenia urżnęła ona kawał "Naszych Stawów"
i prawie całkiem zalała asfaltem i betonem "Naszą  Łączkę" .
- Aby nie było gadania, że ona nieważna była jest parę pięknych
dowodów na jej byłe istnienie.

Trasa Tranzytowa (mylnie nazywana "średnicową"!) jeszcze nie
oddana do użytku, ale już w fazie końcowej. Tyle smutków.

Krzepiącym jest pojawienie się nowej pary łabędzi. Gniazda jeszcze
 nie mają, luzem pływają ale może, może doczekają się potomstwa.

Na razie pojawiła się (póki co bezpotomna) kokoszka
wodna oraz wyprowadzające legi dwie pary krzyżówek
i jedna łyska. I są na to dowody.

Uwaga! Niektórzy zaczęli nagminnie używać nazwy
Stawy Mokrzańskie. Niby że na Mokrem to Mokrzańskie... .
Lipa w paczkach i tyle! Żadne tam Mokrzańskie. Nic się nie
zmieniło - one nadal są nasze: "Nasze Stawy".

PS. Dzisiejszego posta proszę czytać powoli, dokładnie i z należnym
szacunkiem. Nie wiadomo - oj nie wiadomo! - kiedy następny 
wpis ze zdjęciami się pojawi. 
- A póki co: cieszmy się tym co jest.












piątek, 1 sierpnia 2014

Przerwa na "Nasze Stawy" 2/2 (1385)

Obecna nieuchronność, że droga tędy będzie zbudowana prowadzi nas
do konkluzji, że skoro ona już będzie (a będzie!) to nie ma po co się
nadymać, bo już nikt i nic nie pomoże!



I dlatego, za nieefektywne uznaje się prężenie muskułów przez tatę kaczora!

A ten w końcowym występie raz za orła, raz za łabędzia się pokazuje. Co prawda
na bezrybiu i rak ryba, ale trzymajmy się faktów. Kaczor niech więc swoje brewerie
wyprawia, ale tylko w celach estetycznych.



















Zanim przejdziemy do omówienia postawy łysek ustalmy raz na zawsze.
Chodzi tylko o to, aby parę obrazków dla siebie i potomności zachować.
W uznaniu wyż. wym. faktu przez budowę (teraz to teren budowy!) 
przemykam chyłkiem i z dala od maszyn.

























Na żabach tylko wzrok zatrzymuję, łyskom się przyglądam wiedząc, że błąd
wielki popełniono. Zamiast dyskutować z walcem drogowym trzeba było
zabiegać o uznanie "Naszych Stawów" za cud przyrodniczy i wielką
wartość ekologiczną godną zachowania!
- Przed taką wartością maszyna układająca asfalt to by się zatrzymała!

A co teraz można zrobić? No, na pewno wykazywać zainteresowanie tematem.
Niekoniecznie przecież "Stawy" muszą być całkiem zasypane! Jeszcze można
o nie zadbać. Jeszcze można z nich cudeńko zrobić, by jedna z drugą szkoła
miała gdzie dzieciaki szacunku dla Przyrody uczyć.... .

A jeśli "Stawów" los już całkiem przesądzony jest? No cóż, niech każdy robi
swoje, chociaż... . Być może Magistrat znajdzie jakieś dobre wyjście i zaskoczy
nas wszystkich swą wrażliwością na tracone właśnie dobra przyrodnicze.















Zawsze przecież można wykazać się troską o pobliski "Suchy Staw"! To jest
teren na zapleczu (nomen omen) Urzędu Miasta i pobliskiego "Spomaszu".
Na razie jest tam zaniedbane trzcinowisko, ale jakby tak zaprojektować oczko
wodne, ławeczki, oświetlenie, ścieżkę spacerową wokół niego i porządne sprzątanie
choćby raz na tydzień... .

I proszę mi wierzyć, że warto by było! Tam przecież na żywo lisa najprawdziwszego
widziałem w zeszłym roku! I takąż sarnę. Na to fotograficznych dowodów nie mam
bo zwierzaki na mój niespodziewany widok czmychnęły, ale moja siatkówka nadal
pamięta tą rudość, tą niewiarygodnie poziomą kitę i te wilgotne, łagodne oczy... .

Trochę ulotek na temat "Nowego Suchego Stawu" i jego przyrodniczej zawartości,
którą przecież można mądrze podrasować nasadzeniami i taką organizacją miejsca, że
zachęcona Przyroda już sama by zadbała o zasiedlenia gadami, płazami i rybami
tego równie co "Nasze Stawy" niezwykłego miejsca.
- Tak sobie na zakończenie tej epistoły naiwnie pomyślałem.
 ...bo szkoda mi także i tych łysek.



















































Przy obecnym w Mieście rozmachu inwestycyjnym zrealizowanie takiego zielonego
zakątka to wcale nie musiałby być wielki problem. Raczej wrażliwość i pomysłowość
by musiały być uruchomione. To byłaby także szansa na załagodzenie rany na linii
władza - mieszkańcy. No i wdzięczność tych ostatnich byłaby gwarantowana!
- Za zrealizowanie takiego zamierzenia pierwszy stanę w kolejce do składania
podziękowań i gratulacji... . 

I jakem Obserwator Toruński pęk takich róż przyniosę... .
- Wiadomo od Kogo.


Zrealizowanie "Zielonego Zakątka" to  mógłby być przykład  m ą d r e g o  wybrnięcia
z kłopotliwej dla Stron sytuacji.
- Czy cuda się zdarzają?

Jakby co to jestem człowiekiem - może i nazbyt ufnym - ale wierzącym.


czwartek, 31 lipca 2014

Przerwa na "Nasze Stawy" 1/2 (1384)

Dużo się dzieje nad "Naszymi Stawami"! Zajrzyjmy tam chociażby
dla odpoczynku. Nie można przecież śpiewać nazbyt rozbudowanych
arii o toruńskiej architekturze ciągle na wysokim "Ce".

















Dzisiejszy zapis firmuje ta oto kaczusia. Ona sobie wesoło pływa
w towarzystwie mamy i sobie podobnych krzyżóweczek.













.

































































Pod pełnym napięcia okiem ona sobie pływa! A jest przed czym bronić
kaczą młodzież!
- On, także tu chodzi!
















Po cichutku kieruję uwagę Szanownych Obserwatorów na kolorystyczną
malarskość tego czujnego stróżowania. Coś jak magiczny impresjonizm
barwami się szerzy.

















Czy się komuś to podoba czy nie sprawy muszą iść swoją drogą, która
właśnie się buduje. Sterowane z wiadomego gabinetu maszyny czynią
swoją powinność.



D z i s i a j  to już jest O.K. - wyraźnie widać spychaczami podpartą 
pewność że Droga będzie. Teraz już tylko można się zastanawiać
jak zminimalizować straty.
































To minimalizowanie będzie tematem jutrzejszego płomiennego przemówienia.
- Pacyfki chowamy do szuflady tak samo jak i teksty protest songów.

Podczas czytania jutrzejszej notki można przed monitorem machać różnymi
flagami i na całą długość Internetu mieć wywieszony potężny transparent
z napisem: "Żarliwym czynem popieramy budowę średnicówki". 

To bezwstydne podlizywanie się władzy zrobimy jutro. Ważne, aby był
przez NIĄ spełniony tylko jeden, jedyny mały warunek... . Właściwie
to chodzi nawet nie o warunek a o spełnienie pełnej prośby.



W różowym nastroju czekam jutra.

Podziel się