Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolnomularze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolnomularze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 czerwca 2017

Zgubne skutki braku wiedzy (1833)

Do chełmińskiej fary (tam gdzie relikwie św. Walentego są) zaszliśmy obowiązkowo jednak z chytrym zamiarem niezbyt szczegółowego przyglądania się detalom.
- Wszak było się tam tak wiele razy, że na pewno wszystko wiemy!

Niemniej jednak z należnym szacunkiem pobyliśmy obok "Chełmińskiej Piety". Należało się, boć to obraz łaskami słynący.
- Chwila wyciszenia i idziemy dalej.

Za to przeszliśmy bokiem nawet nie zatrzymując się przy św. Rochu: patronie chroniącym od zarazy.

Dylemat herb to mularzy czy innych budowniczych czy też raczej znak masoński pozostał dla nas nierozstrzygnięty. Nieco ubodła nas niewiedza na temat tego antependium, ale jakoś daliśmy radę.

No, ale wtedy to już poszło-o-ooo jak z rogów obfitości... . Nadmiar dóbr gotyckich barokowo nas przytłoczył!

Freski oglądane bez przewodnika zdolnego nam objaśnić zawiłe pochodzenie czy symbolikę przedstawianych postaci okazały się nieczytelne.

Niektóre sceny dawało się (ale tylko fragmentarycznie!) odcyfrować, bez możliwości jednak zrozumienia całości.

Po głowie tylko chodziło, że ten akurat to jest ten święty a ten to na pewno Apostoł. Ale jaki? Ale który?!

Apogeum niewiedzy dopadło gdy zaczęliśmy zadzierać głowy. A tam na zwornikach...? Symbolika pierwszych trzech połączeń na sklepieniach była z grubsza zrozumiała.

Bieda niewiedzy otulająca nasze umysły ujawniła się dalej w całej pełni.

Maszkarony jak z bestiariusza gotyckiego (Jaki jest jego tytuł? Gdzie go znaleźć?) przywodziły mi na myśl strachy jakim musieli stawiać czoło budowniczowie świątyni. Po co oni je tam u góry...?

To zamieszanie w umysłach średniowiecznych skojarzyło mi się z tak poszukiwanym Tutivillusem, którego radbym dopatrywać się w każdej dziwnej postaci o szeroko rozwartej gębie co to w niej na pewno hołośnik jest... .

Pozostałe dwie postaci jakby ilustrując prawdopodobną nietrafność naszego domysłu pozostawiają nas w mrocznych otchłaniach niewiedzy... .
- Ciemno, oj ciemno nam jest!

Właściwie to musiało się tak skończyć jak się chodzi po tak bogatej w symbolikę świątyni bez przewodnika!
- Czy ktoś może nas oświecić?

sobota, 6 sierpnia 2016

Szczegół detalu czyli Masoni w Dworze Artusa 2/2 (1655)
















Wpatrując się w witraże, odkrywając tajemnice zawiłych
ornamentów odkrywajmy znaczenia mogące nam przybliżyć dzieje
tego obiektu. ...albowiem szczegół się liczy!






















Niemniej jednak proszę nie doszukiwać się mrocznych tajemnic
wolnomularzy w każdym pokazywanym widoku! Stwierdzenie,
że masoni siedzą w każdym kącie Dworu Artusa uznaje się więc
za prowokacyjne a nawet wysoce niestosowne.


















Patrząc na te zaiste watykańskie sufity myślmy także o dniu dzisiejszym
Obiektu.
































Jak głosi statystyka tutaj odbywa się nawet 250 imprez w ciągu roku!
















Tak więc kiedykolwiek byśmy nie przyszli, to zawsze jest tam coś
interesującego! Do uczestniczenia i do oglądania.
- Wspólnie.






















Dwór Artusa zaprasza!



piątek, 5 sierpnia 2016

Szczegół detalu czyli Masoni w Dworze Artusa 1/2 (1654)
















Kiedy wchodzi się do tak niezwykłego obiektu to zwykle ślizgamy
się wzrokiem po wspaniałych płaszczyznach usiłując uchwycić
atmosferę i charakter miejsca. Jednak prawdziwe jego poznawanie
zaczyna się w momencie nasycenia się tymi ogólnościami. Pora
więc na detal przychodzi, a nawet na szczegół detalu.
- I dopiero wtedy można odkryć prawdziwą duszę obiektu.






















Dwór Artusa! Pyszna resursa kupiecka, miejsce gdzie toruński
patrycjat bale urządzał, zebrania odbywał i bankiety sprawował.
- Hucznie i z zadęciem.
















Miejsce więc do tego musiało być odpowiednio reprezentacyjne.
Świadczyć miało o tym, że elita tu bywa, śmietanka towarzyska
i w ogóle crème de la crème miasteczka naszego. I ościennych też.
















Bywało się tu coby pani burmistrzowa mogła nową kolię pani
sędzinie pokazać także. Tu się córki na pokaz do zamążpójścia
w specjalnej oprawie pokazywało i tak dalej... . I najważniejsze:
zbierały się więc tu mniej lub bardziej formalne czy dyskrecjonalne
towarzystwa. W tym także członkowie lóż masońskich.
- A w szczytowym okresie w Toruniu było ich cztery.






















O tym jak ważne to było miejsce w Toruniu dla Lóż świadczą
witraże których cel i sens wtajemniczeni tylko znają. Nie należąc
do nich udało mi się ponad wszelką wątpliwość ustalić, że co
najmniej jeden z witraży ściśle związany jest z lożą masońską
Zum Biennekorb (Pszczeli ul).






















Notabene loża ta ma się zupełnie dobrze i trwa do dzisiaj.
Tak jak i loża Galileusz w Bydgoszczy.






















Niestety jako profan w Dworze Artusa nie odnalazłem więcej
znaków tych stowarzyszeń które w swoim czasie skupiały elitę
intelektualną i finansową Miasta.

Aby poszerzyć swoją wiedze na te czy inne tematy myślę, że warto
(oj warto!)
trafić - jako i wasz pokorny sługa - na wycieczkę
po Dworze Artusa.

Ekskursja ta organizowana jest raz w miesiącu i daje szansę
poznania niejednej tajemnicy. I być może pozwoli odkryć
jeszcze niejedną, chociaż niekoniecznie związaną z masonami... .






















Historycy sztuki zajmujący się wolnomularstwem (czy też posiadacze
wiedzy na temat Sztuki Królewskiej)
mogliby pewnie niejedno
powiedzieć na temat pozostałych witraży i elementów dekoracyjnych... .
















I w tym miejscu żal mnie wielki ogarnia, że nie było się w roku 2009
w Pałacu Eskenów. Do dzisiaj trwa legenda wystawy z tamtego czasu:
„Wolnomularstwo polskie XVIII-XX w. Mity i prawda?”






















"Można było tam obejrzeć około 350 przedmiotów związanych
z wolnomularstwem – portrety, listy, obrazy oraz dyplomy.

Najciekawszymi dla zwiedzających eksponatami są z pewnością
oryginalne przedmioty lożowe: szarfy, odznaczenia, fartuszki,
młotki, kielichy, pieczęcie, insygnia, biżuteria czy broń ceremonialna.






















W piwnicach Domu Eskenów można (było) zobaczyć rekonstrukcję loży
masońskiej oraz tzw. komnaty przemyśleń. Przy aranżacji pomieszczeń
pomagał prof. Cegielski — możemy mieć więc pewność, że wszystko
jest w jak najlepszym porządku i dokładnie odpowiada wystrojowi
w miejscach spotkań wolnomularzy.

















Użyte w tej części wystawy fotele, kandelabry i kobierce to oryginalne
wyposażenie używane podczas prac Wielkiej Loży Narodowej Polski."






















Jako zwykły poszukiwacz prawdy - bez zbędnego szukania sensacji -
warto abym wspomniał o tak działającej na umysł i wyobraźnię organizacji
także w Bydgoszczy. I tam była wolnomularska wystawa. 
- Bydgoskie Archiwum Państwowe 2013/2014.






















Sięgając szerzej: Muzeum Narodowe w Warszawie, Uniwersytet
Warszawski oraz Stowarzyszenie Sztuka Królewska w Polsce
zorganizowały międzynarodową konferencję naukową:
Świat jako
loża. Obecność wolnomularstwa w kulturze – dawniej i dziś
.
Wydarzeniu temu towarzyszyła wystawa:
„Masoneria. Pro publico bono".























Być może kiedyś przeczytam książkę z 2003 r. którą napisał
torunianin (sic!) prof. Ludwik Hass: Wolnomularstwo w Toruniu.
300 lat historii. I wtedy więcej wiedzieć będę... .
Może nawet i o szczegółach wystroju wnętrz w Dworze Artusa.






















A póki co niech wystarczy mi to co co zdołałem dowiedzieć się
na wycieczce i to czego sam doczytałem się w bezmiarach
internetowych.
















PS. Jakoś nie przypominam sobie, abym obiecywał komuś,wyjaśnienie
tajemnicy "Średniowiecznego człowieka w raybanach".
- Przewodnika po Dworze Artusa o to pytać proszę!

Podziel się