Chodzę ci ja swoimi ścieżkami starannie euro-tematy omijając.
...ale to nie możliwe jest, aby tak całkiem bez piłki się obeszło!
Mimo, że się za nimi nie rozglądam to co raz to temata piłkarskie mnie dopadają.
- Niespodzianie.
No i zdarzyło się, że w poszukiwaniu ładnej przyrody trafiłem w cichy zakątek
Portu Drzewnego.
A tam Irlandce! Siedzą sobie spokojnie, nogi moczą i piwo piją.
Jak nie kibice!

No to się pogadało.
I okazało się, że oni też z prowincji.
Tyle, że takiej trochę mniejszej.
Szkoda tylko, że 8 rano nie lubię piwa pić!
Pogawędka byłaby dłuższa.
piątek, 15 czerwca 2012
Irlandczyk w Toruniu (930)
Autor:
Obserwator Toruński
o
10:08
2
komentarze
Etykiety: Irlandia, kwiczoł, mewa, Port Drzewny, sikora bogatka
niedziela, 29 stycznia 2012
Sobota (807)
Ostatnio coś się tam sporo pokomplikowało.
Jako miłośnik światłocienia z trudem znoszę ten czarno-biały bałagan.
A dzisiaj w duszy gra mi coś tam bardziej kameralnego.
Na pojedyncze epizody raczej apetyt mam... .

Do ptactwa więc uciekam!
...a zapowiadało się tak pięknie!
- Sztalugi rozstawione były
- Podpięto właściwy obiektyw
- Farbki rozrobiono
- Akumulatory buchały energią
Zjedzono pysznego muffina (sic!), zapito słuszną ilością czaju i... chodu!
- Są miejsca i sytuacje gdzie się nie robi zdjęć.
Ptaszek poniżej nie został rozpoznany.
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:12
3
komentarze
Etykiety: gawron, mewa blada, mewa srebrzysta, sikora bogatka, sójka
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Sikora bogatka (780)
A było to tak.
Z rana samego nieco mglisto, ale około 10-tej pokazało się słońce.
W całej krasie swej!
Jakże czekałem na to słoneczko od wielu dni beznadziejnie pochmurnych.
A tu proszę - samo Ono w całej krasie.... .
Od rana.
- No to wio: na fermę bogatkowych sikor!
Jak wiadomo ferma znajduje się przy bloku, na ogrodzonym siatką skrawku
ziemi przeznaczonym na rozwój lokalnego ptactwa typu parkowego.
* * *
Kiedy przyjechałem, jeszcze na stanowisku żadnej nie było.
Cierpliwość popłaciła i po kwadransie zauważyłem ją.
A Ona jak jak to Ona, była nieśmiała i sporo droczyła się przed pokazaniem.
- Lękliwie w gałęziach ogólnie się chowała.
Zrozumiałem, że muszę być cierpliwy.
One już takie są: skromne i nie chcące się rzucać w oczy.
- Wreszcie podfrunęła we właściwe miejsce.
Dalej już poszło jej gładko i seriami: skok do karmika, ziarnko porwane
i na gałązkę rozłupywać je. Poruszała się tak szybko, że nie nadążałem
z robieniem zdjęć.
Błyskawicznie i z apetytem łupała sobie te ziarnka.
I taką ją będę pamiętał.
Ostatecznie nie mamy w życiu aż tak wielu magicznych chwil!
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:27
0
komentarze
Etykiety: Ferma sikorek, pranie, sikora bogatka
Podziel się
