Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2018

ZIMOWA PIOSENKA - Aleksandra Bacińska (1953)

Już myślałam, że zima się skończyła
Pożegnałam się z nią bez żalu
Szal schowałam do szafy, rękawiczki zgubiłam
A tu biało za oknem jak w szpitalu


I godziny jak śnieżne kule
Toczą się okrągłe i gładkie
Wyczerpany limit przytuleń
Święty Piotr karmi ptaki opłatkiem


Taka zima nie-zima, taka zima nie-zima
Nikt jej nie chce przygarnąć, nikt jej nie chce zatrzymać
Mróz się drogą przechadza jak VIP
Przymarzają rzęsy do szyb


Zagubione w locie gawrony
Pięciolinię obsiadły czarną
Śnieg zdziwiony nie wierzy, że go ciągle, gdy leży
Odgarniają, zamiast przygarnąć


Za firanką sterylnie biało
Jakby ktoś pastylki pokruszył
A w doniczkach co dzień nieśmiało
Wyglądają wiosny krokusy


Taka zima nie-zima, taka zima nie-zima
Nikt jej nie chce przytulić, nikt jej nie chce zatrzymać
Drzew ramiona na wietrze dygocą
Nikt jej nie chce zatrzymać, bo po co


wtorek, 13 października 2015

Życie odświętne (1559)

No czaiłem się z tymi paroma zdjęciami co to w zanadrzu cicho tkwią. I dilemma przyciskała mnie: o jesieni najpierw czy lepiej o dzieciach?
- I ten temat kusi, a i tamten nęci... . 

I wreszcie sentencja: "Ludzie są najważniejsi! - rozwiązała kłopocik.
Tym to sposobem dzisiaj o dzieciach. A wzięły się one z serdecznego
spotkania rodzinnego, gdzieś tam na wioseczce hen... .

Albowiem odbyła się wielka uroczystość! I jubilatka osiemnastoletnia była (a nie pokażę, nie pokażę!) i gonitwa za dzieckami, aby ich dziecięcość - tak szybko mijającą! - na chwilę chociaż w kadrze zatrzymać... .

I oszołomiły mnie - aż nazbyt dorosłego - te maluchy swoją świeżością istnienia! Poraziły czystością przekazu w wyrażaniu się, zachwyciły precyzją i jednoznacznością swych pragnień. Na początek "Marzycielka", która podbiła moje serce!
- I jeszcze "fruwające dzieci".

A potem?!




Pies był bardzo serio oraz okropnie poważny. I zupełnie nie rozumiał dlaczego dzieciaki tak szaleńczo chichoczą!



Na koniec otrzymałem trzylistną koniczynkę. Że co?! Że jednego listka do pełnego szczęścia brak? Nie listki, nie listki się liczą a szczere intencje z czystego serduszka płynące!

W końcu - kochanemu wujkowi - pieśń pożegnalna została odśpiewaną... .

A potem chmury przyprowadziły wieczór, aż ten nadszedł nieodwołalnie.
- I wracać było czas. 




Podziel się