Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnisko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2026

Watorowo (2427)

Na Liście Tras Kanonicznych pojawiło się WATOROWO. Dlaczego? Proszę zapytać obserwatorów samolotów: oni znają to miejsce! Póki co to mamy PSS czyli Pole Smutnych Słoneczników... . 

Zanim tam dojechano okazało się w jaki sposób Ścieżka Unisławska coraz bardziej się degraduje.

Tak, ta nasza, najlepsza na świecie, w Polsce, Europie i Kosmosie droga rowerowa degraduje się z tygodnia na tydzień. Chwała lokalnym urzędnikom, że temat zauważyli.
- Zastosowali dosyć chytre rozwiązanie: wystarczy postawić znak i problem sam się rozwiązał. Pamiętam ją z czasów gdy powstała. Cóż to była za frajda - nią nową - jechać! A teraz? Zęby dzwonią aż plomby wypadają... . (...)

RACINIEWO: potworny ślad minionej wojny. 

"Zbrodnia pomorska 1939  to masowa eksterminacja polskiej ludności cywilnej, Żydów oraz pacjentów szpitali psychiatrycznych, dokonana przez niemieckiego okupanta w pierwszych miesiącach II wojny światowej na Pomorzu Gdańskim."

Do kościółka w Unisławiu nie zaglądano.

Celem był Ośrodek Szkolenia Lotniczego w Watorowie właśnie.

Korzystając z zasady "nie wolno ale można" spoter stanął tuż przy znaku VERBOTEN nie ośmielając się przekroczyć prawa ani na mm.

Długo nie musiano czekać jak się ON pojawił!

ON = dwusilnikowy lekki samolot TECNAM P2006T, 4 miejscowy, o konstrukcji metalowej. Bardzo popularny samolot szkoleniowy wyposażony w dwa silniki tłokowe Rotax 912.

Warcząc dumnie przedefilował.

YES! Widziałem z bliska.
- Cel osiągnięty: można było wracać!



Gdzieś po drodze (Napole?) zobaczono zestaw figur ogrodowych. Betonowe wykonanie nawiązujące do terrakotowego wojownika, głowa Buddy (?) czy... 

...secesyjna figurka młodej kobiety wyraźnie wskazują na ujawniającą się coraz częściej w narodzie nieprzepartą potrzebę piękna. Trzeba docenić te starania, bo i postumenta są i o kontrastową aranżację przestrzeni (tła, tła!) zadbano!
- Cieszmy się z takich artystycznych faktów, bo to oznacza, że ludzie są coraz zamożniejsi i stać ich nie tylko na chleb z margaryną... . 

Kościół w Nawrze. Na skwerku przed (po drugiej stronie drogi)można całkiem ładnie odpocząć.

W oczekiwaniu na remont pobliskiego PAŁACU przygotowywanego na Muzeum Ziemiaństwa im. Rodziny Sczanieckiech przystanki autobusowe są gotowe.

"Ostatnimi właścicielami majątku i pałacu w Nawrze była rodzina Krasińskich (m.in. Edward Krasiński). Ród ten wywodził swoje korzenie i tradycję rodową bezpośrednio od Zawiszy Czarnego z Garbowa."
- Tą informację przekazał mi Google, a czego nie uzyskałem od uczniów przebywających w okolicach pobliskiej szkoły... .
 
Ta przydrożna kapliczka przyciągnęła uwagę. Pani stojąca obok potwierdziła: oczywiście, że majowe tu się odbywają!

Tego dnia przejechano: 79 km po trasie: https://tiny.pl/fg66s771x

wtorek, 7 września 2021

Zawody G-B czyli jak upadło wielkie piwo (2229)

Zawody Gordon Benetta to międzynarodowe zawody balonowe o niekwestionowanym prestiżu.
- Przydzielenie ich miastu Toruń (vide Aeroklub Pomorski) to był niewątpliwy sukces!

Mogłem je zobaczyć tylko jednym okiem podczas próbnego startu balonów przerwanego zbliżającą się nawałnicą.

Zaaferowany sprawami osobistymi nie miałem akredytacji co załatwić przecież można było stosunkowo łatwo. A onaż wywieszka zwykle zapewnia luksus wchodzenia (prawie) zawsze i (prawie) wszędzie gdzie. No i w ten sposób ma się ten luksus i szansę na zrobienie dobrego materiału co z podanych wyżej przyczyn nie było możliwe.

Zakradłszy się od strony Kaczych Dołów przez całe pół godziny mogliśmy obserwować liczne starty i natychmiastowe lądowania. 

Uwagę zwracał pojazd powietrzny w kształcie piwa. Jak on dzielnie walczył o każdy centymetr wysokości! Jak wdzięcznie składał swą piwną powłokę lądując... . 
- Wystarczy popatrzeć!







Prognozy aeronautów sprawdziły się: wracaliśmy do domu poganiani drobnym deszczem... . 

PS. Żale jakobym nie dochował staranności w relacjonowaniu Wydarzenia (wyniki, osiągi) uprzejmie proszę składać w Niebie, pokój nr 2229, trzecie drzwi  od lewej. 

Tam dokładnie wytłumaczą dlaczego ostatnio chronicznie nie mam czasu na wszystko i nic. Bo nie mam.

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Cztery w jednym (2156)


PO PIERWSZE: drugi raz przejeżdżając przez Borówno moją uwagę zwróciła (teraz już na dobre) przydrożna figura.

Cytując za internetem:
Rzeźba Bolesnej Matki z ciałem Chrystusa na kolanach, jest odlana z betonu, pokryta warstwą wyrównującą i obrobiona dłutem. Wykonano ją w Pelplinie w 1923 roku, przywieziono i ustawiono przy wjeździe do gospodarstwa pana Franciszka Geppusa.

Poświęcona pieta była miejscem modlitw okolicznej społeczności aż do czasu rozpoczęcia wojny. Wtedy to okupanci żądali, pod groźbą wywózki do Niemiec, natychmiastowego jej usunięcia. W celu ocalenia rzeźby mieszkańcy wsi zakopali ją w ziemi.

Dzięki uporowi pana Stanisława Kulwickiego (wnuka pana Gepussa) po 64 latach rzeźba ujrzała światło dzienne, została odnaleziona i odkopana. Po niewielkich zabiegach renowacyjnych pietę ustawiono w pierwotnym miejscu i po tak długim czasie można ją podziwiać jak za dawnych lat.

PO DRUGIE: Do lotniska w Watorowie dojechano bez większych sensacji. Zastano je tak jak się spodziewano: trawiasta nawierzchnia, 20 ludzi obsługi i kilkanaście samolotów do szkolenia przyszłych pilotów. Do tego hangary i kameralny hotelowiec. Niezłe wyposażenie uzupełniają nowoczesne trenażery, o których informuję za firmową witryną lotniska.

Wejście oficjalne wyglądało bardzo oficjalnie! Niemniej jednak korzystając z zasady "nie wolno, ale można" oświadczam: kto chce i ma ochotę może sobie airfield obejrzeć nieoficjalnym wjazdem poruszając się aż do tablicy zabraniającej.

Z lewej strony zespołu obiektów lotniskowych jest gruntowa droga na którą każdy może wjechać :-)

Zrobiwszy to doświadczyłem właśnie lądowania awionetki co było podsumowaniem tej części wycieczki.

PO TRZECIE: Buszując po okolicy licho byłoby nie odwiedzić pobliskiego Starogrodu.

Krótka rozmowa ze sympatycznymi lokalsami (...że też się panu chce na tym rowerze z Torunia!) upewniła mnie w tym czego się domyślałem.

Wspomniany w poprzedniej notce pan Niemiec przybył, pobył i wybył. Nawiązał kontakty i teraz sprowadza sobie do swego faterlandu rybę z okolic Chełmna nie obciążając się tutaj (zapewne kłopotliwym) pobytem. Temat jako historyczny i nieaktualny (nie mam czego fotografować!) z żalem uważam za zamknięty.

PO CZWARTE: Zachwyciły mnie skarpy unisławskie!

Niebotycznie wysokie (nawet do 60 m przewyższenia!) co odczułem na własnej skórze wspinając się drogą z Bruków Unisławskich do kościoła w samym Unisławiu.

Sympatyczna pani, która poleciła mi dojazd tamtędy pewnie nigdy nie pchała takiego smoka jak mój pod tak niebosiężną górę!

Ta przejażdżka rowerowa była na tyle relaksująca, że wracając wydłużyłem ją nieco jadąc przez okolice Piwnic.

W związku z powyższym uprzejmie donoszę, że ciągle jeszcze się budująca ścieżka rowerowa Łysomice - Różankowo nadal jest w budowie. Tak, na niektórych odcinkach można nawet nią przejechać, ale (stan na 25 maja) to już byłoby na siłę a my nie bardzo lubimy się męczyć.

PS. Coś LOCUS mi szwankuje i nie mam jego infografiki z tej trasy. Z konieczności więc zamieszczam wyrys z Googla podając, że szacunkowo to mogło być przejechane jakieś solidne 80 lub nawet małe 100 km :-)

piątek, 18 października 2019

HISZPANIA: Ostatni dzień 8/8 (2109)

Dzień wylotu wyglądał tak jakby Hiszpania chciała się nas jak najprędzej pozbyć! Słońce (które zdawało się, że będzie trwać wiecznie przyklejone do nieba) naraz ktoś wyłączył.

Na niebo jakimś pogodowym cudem zaciągnięto nagle czarne, kłębiaste chmury. Ulewne deszcze przypomniały, że sezon urlopowy ku końcowi się ma.

Czekaliśmy na walizkach w hotelu  obserwując załamanie pogody. Dopiero teraz w pełni można było docenić fakt, iż pogoda podczas urlopu nam dopisała.

A tu jeszcze na lotnisku czekanie i czekanie! Wreszcie do odlotu minęło półtora godziny zwłoki.

Zwłoki?! Cóż za niestosowne słowo w kontekście samolotu startującego przy niekorzystnych warunkach pogodowych!

Wreszcie kołowacizna po pasie startowym się zakończyła (ciśnienie 300!), silniki ryknęły i... pofrunęliśmy! Kapitan naszego statku powietrznego obojętnym głosem pożyczył nam miłej podróży.

Niemniej jednak stewardesy często musiały przerywać swoją krzątaninę, ponieważ co chwilę zapalały się światełka coby "seat belts zapinać"... . Rzucało troszkę jak to podczas turbulencji się zdarza.

Po dwóch godzinach pan kapitan równie znudzonym głosem oznajmił, że: "Nad Poznaniem jest piękna pogoda i w ogóle, że dziękuję za wspólną podróż... .
- I faktycznie pięknie nad Poznaniem było!

Tym sposobem hiszpańskie wakacje dobiegły końca. (c.b.d.u.)

PS. Obiecałem sobie, że jeszcze do España powrócę, ale już w innym (mam nadzieję nieodległym) czasie i w innej roli o czym na pewno nie omieszkam zawiadomić!


Z ostatniej chwili. Okazało się, że mieliśmy szczęście także do pogody politycznej. Obecnie światowe agencje donoszą o walkach i barykadach na ulicach Barcelony, Girony i tym podobnych miejsc agresji katalońskich separatystów.
AMEN.

Podziel się