Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koziołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koziołek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2017

Moje prywatne sarny (1784)

Jest tak uliczka w Toruniu, gdzie prawie zawsze spotykam sarny.


Położona nieco na uboczu - cicha i spokojna - nie wadzi nikomu, przyjazna zwierzakom ona jest.


Wbrew osobistym poglądom - zawsze ujawniam swoje przyrodnicze miejscówki - tym razem nie podam gdzie to jest. Nie chcę, aby moje ufne sarny sarny zostały obite kijami i w ogóle stamtąd przepędzone.


My przyzwyczailiśmy się do siebie.


Zaglądam tam co jakiś czas czy wszystko w porządku.

JEST.


...i to też cieszy.


PS. Czasem spotykam tam bażanta, który udaje, że go nie ma.
      Żartowniś.



poniedziałek, 13 lutego 2017

Za miastem - Sarny 4/4 (1759)


Spoglądając w krzaki i chaszcze ledwie dało się dojrzeć sarny te. 






Dopiero gdy na polanę - między domy wybiegły - mogliśmy sobie spojrzeć w oczy.



Chwilkę to trwało a potem już każdy pogonił w swoją stronę.



piątek, 27 stycznia 2017

Nie ma mnie! (1748)



Uroczyście udano się na przyrodę i nie ma mnie co szukać! Nabiera się tchu do zbliżającego się Wydarzenia. Siłę z przyrody pełnymi garściami a w ukryciu czerpie się.



Reklamacji, że przyrody w czystej postaci tu brak - nie przyjmuję. Oferuję to czym chata bogata. A że chata skromna... no cóż! Taki Wam się trafił - za przeproszeniem - bloger.



I przy okazji anegdotka. Ważny wernisaż na którym mnóstwo ludzi. Rzadko na takich bywam, no ale teraz zdarzyło się. Rozmawia ze mną jeden z lokalnych tuzów fotograficznych. Bez żadnych takich tam czuję się zaszczycony. No nie co dzień zostaje się zaszczyconym uwagą Człowieka z Dorobkiem.



A osoba ta utytułowana i nagrodami wszelkimi obdarowana, pracuje dla prestiżowej instytucji i ogólnie ozdobioną jest licznymi laurami, o których sam mógłbym tylko pomarzyć. Dobrze jest postać sobie w cieniu osoby z dorobkiem! Tym bardziej, że tak w ogóle to On jest po prostu sympatyczny gość!



No i stoimy sobie i stoimy o zdjęciach rozmawiamy. A co raz to ktoś podchodzi do nas, bo dobrze jest pokazać się w Dobrym Towarzystwie w którym mi chwilowo - a niezasłużenie - udało się znaleźć.



W pewnej chwili pojawia się jakaś PSO (Powszechnie Szanowana Osoba). No i kłopocik miał mój utytułowany rozmówca: mimo iż znamy się od kopy lat (bez zażyłości, ale z rozmowną życzliwością widujemy się na ulicach miasta) jak by tu mnie przedstawić.



Fotograf profesjonalny? Do tego by upoważniało przygotowanie do fotograficznego fachu i te 14 K zdjęć na "Obserwatorze". Nieeee! Przecież nie profesjonalny: złamanego grosza na fotografii nie zarobiłem!

Fotografik? ...a co ja wiem na temat obróbki fotografii?! Tyle co się nauczyłem sam.

No to może literat? Nieeeee! ...a co ja tam wielkiego napisałem?


W końcu zgodzono się że pozostaniemy przy bliżej niejasnym określeniu "bloger". Na takie dictum PSO ugryzł się w swój powszechnie szanowany język, aby nie zadać pytania:
- A co to za jeden ten "bloger"?!


Kiwając do siebie głową odszedł czym prędzej. ....No bo co to za jeden ten.... BLOGER?! Przynajmniej w tym wypadku.
- No właśnie.

piątek, 30 września 2016

Bez słów (1683)
















Proszę sami sobie dopowiedzieć co autor miał na myśli tworząc
te obrazy. O jesień mu chodziło czy o landszafty w ogóle, nostalgia
go dopadła za minionym czasem czy o przyrodę mu poszło... .
- A może z każdego domysła po trochu?









niedziela, 14 sierpnia 2016

Niefart przyrodniczy (1659)
















Nawet przyroda się odwróciła!

Najpierw ten złachany niby-słonecznik. Potem odległy koziołek
co w oczy głęboko spojrzał i odbiegł. Natychmiast.
Na zakończenie zając ten... .
 - A niech to gęś kopnie!



sobota, 16 lipca 2016

Odlot (1644)

 














Jakby co to odleciałem. W maju to było.
- Wczesnym świtem.





piątek, 15 lipca 2016

Bliskie spotkanie ze zwierzem (1643)
















Jak zapowiedź nieszczęścia nadleciał. Grubym głosem zakrakał.
















Póki co spokojnie rozglądałem się. Tam daleki żuraw, tu bliski bocian,
zaskroniec spokojny, koziołek ciekawie spozirający... . Cisza jeśli 
ćwierkania, kumkania, kląskania, plusków i szelestów a klangorów
i chrapliwych zawołań nie liczyć.
- No i ten - jak mu tam - poważnie kroczący... .



















Zmierzchało już a bagna, lasy i łąki dookoła. Wracać było czas.
Nagle ni stąd ni zowąd zator na drodze, auta na poboczach, lornetki
w rękach albo i nie. Wszyscy patrzą w jedną stronę.
- Tam stoi ON.
















Nastrój odświętnego widowiska. Półgłośne uwagi i pożyczanie
sobie przyrządów do patrzenia. Migawki migają ludzie stoją.
















Nagle jeden idzie w kierunku. Spokojny, pewny swoim pijaństwem
i przekonaniem o własnej bezkarności. Pokazał wszystkim, że  ma
rację. Król wolał odejść niż się z nim zadawać... .

















Żal. Samochody powoli odjechały.

Podziel się