Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2024

Z wizytą w Oborach (2329)

Z własnej i nieprzymuszonej woli wybrałem się do miejscowości Obory. - No, gdzieś przecież trzeba pojechać!

Mając w pamięci poprzedni tam pobyt śmiało wyruszono w zaciekawieniu tym co mnie spotka tam... .  I nie zawiodłem się! Tuż przy samym wjeździe natrafiłem na wystawę obrazów Aleksandry Kubackiej "7 grzechów głównych".

Zgodnie z zasadą, że z każdej wystawy należy zachować w pamięci jeden obraz tym razem wyróżniono ten o nazwie "Pycha". Warto zapamiętać nazwisko Artystki; ALEKSANDRA KUBACKA.

Sam pobyt w karmelitańskim sanktuariom maryjnym pw. M.Boskiej Bolesnej przebiegł standardowo. Była chwila skupienia i zadumy, był odpoczynek i przypominanie sobie poprzedniego pobytu.









Wracając do Torunia gdzieś po drodze (Mazowsze-Parcele?) kątem oka dotarło do mnie ponure echo wojny.

Całość tego 103 km wspomnienia o tym wyjeździe kończę refleksją, że chyba trzeba coś zmienić w tych wyprawach rowerowych. Wszystkie najbliższe okolice zostały przejechane rowerem już tyle razy, że zaczynam tracić zapał do tych wypraw i ich dokumentowania. 
- A może połączenie pociągu i roweru to jest to?

środa, 21 sierpnia 2019

PODLASIE: Wiatrak w Koryciskach 7/14 (2083)

Na drodze kleszczelowej w końcu dojrzałem ten kierunkowskaz! Jeździłem po niej ileś razy, ale dopiero teraz do mnie dotarło, że... .
- Chwila zawahania, niezbyt długi dojazd i stoję przed płotem.

...tak, można go obejrzeć: zapraszam! Pan Bazyli (proszę mi mówić po naszemu Wasia, czego przez szacunek nie odważyłem się zrobić) zaprosił mnie do swojego gospodarstwa. W chwilę potem zrozumiałem jakiego dostąpiłem zaszczytu: on zaprosił mnie do swojego życia!

...bo widzi pan, zaczęło się od tego, że mój dziadek miał koźlaka. No taki młyn wiatrowy co go się obraca do wiatru na koźle, czyli takim dużym pniu.

Dziadek pomagał zbudować ojcu w 1948r. tego holendra. ...ale to ojciec  wszystko sam wyrabiał! A takie łożyska to się brało z rozbitych czołgów! Przecież budowa zaczęła się krótko po wojnie i było tego żelastwa sporo.

A trzeba wiedzieć, że mój ojciec miał tylko dwie klasy, które przerobił w ciągu czterech lat. Takie były czasy, że mógł uczyć się tylko pół roku: zimą. W lecie była robota w polu... .

...ale od razu tu się mąki nie mieliło!

Na początku skrzydła napędzały stolarnię, która tu jest na dole urządzona. I to dzięki niej mogły powstać te wszystkie mechanizmy i urządzenia.

...no nie powiem, żeby mi nie pomagano! Władze nawet odznaczyły obiekt, ale tak naprawdę to ja sam, własnymi rękoma doprowadziłem go do obecnego stanu.

Słuchałem tych opowieści o budowie wiatraka przetwarzając je na własne myśli. I pozostaję nadal w osłupieniu dla ludzkiej pomysłowości, wyobraźni i pracowitości.

- No tak, ale gdzie plany, rysunki, wykresy?!
- W głowie, to wszystko powstało w głowie!


Nadal jestem pod wrażeniem spotkania z panem Bazylim. To było spotkanie z człowiekiem, którego jasne, otwarte spojrzenie skłania do słuchania z szacunkiem i łowienia każdego Jego słowa.

Chciałbym - będąc lepiej przygotowanym - jeszcze raz Go odwiedzić. Albowiem rozmowa z tak niezwykłą osobą uszlachetnia.













wtorek, 19 czerwca 2018

Poniatówka w Sławkowie (1991)

MOTTO: Niezapomniana Danuta Rinn swego czasu śpiewała: "...bo kto patrzy a nie widzi, to z takiego szydzi świat!".

Przejeżdżałem tędy wiele razy, no przejeżdżałem. Dążąc do sobie znanych sobie w danym momencie celów niespecjalnie rozglądałem się na boki. Mało to domków drewnianych po drodze?! Ten jednak kłuł mnie swoją ozdobną innością. Za każdym razem gdy go mijałem coś tam kołatało mi się po głowie, że to"poniatówka" i na tym kołataniu poprzestawałem. Aż któregoś dnia... . 

Po prostu zatrzymano się w swym pędzie do. Po prostu włączyło się myślenie, że ...gdyby kogoś popytać, to może w środku by coś ciekawego do odkrycia było?!

I tym sposobem trafiłem do dyrektorki stojącej obok szkoły p. Barbary Dunajskiej. Szczegółowo wypytywana skromnie akcentowała swój udział w pozyskaniu i zagospodarowaniu stojącej obok "poniatówki". A obiekt ten (obecnie pełniący funkcję świetlicy dla Koła Gospodyń Wiejskich w Sławkowie) przeniesiono z pobliskiego Ostaszewa gdzie nie mając zastosowania niszczał tylko.

Po wielu urzędowych procedurach i zabiegach technicznych związanych z fizycznym przeniesieniem cieszy dzisiaj lokalną społeczność służąc za miejsce spotkań. Wyposażenie uzupełniające (makatki, bufet, przedmioty o charakterze zabytkowym) stanowią sprzęty i przedmioty pozyskane od użytkowników chaty czyli miejscowych darczyńców.

Dokumentując te ślady prowadzące do minionego czasu uświadomiłem sobie, że pewnie to jest niejedna taka chata czekająca na to abym ją odkrył... . 

Nie wszystkie takie obiekty przecież urzędnicy i naukowcy przeniosą w specjalne miejsce podsuwając je fachowo po oczy mieszczuchom. 
- Takie niezwykłe miejsca trzeba  s a m e m u  odkrywać.
TRZEBA.












Podziel się