Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaplica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaplica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2024

Hajnówka: Skit w Odrynkach (2347)

Być nie Podlasiu i nie odwiedzić Skitu w Odrynkach?! To tak jak być w Watykanie i papieża nie zobaczyć!
- Tu po prostu trzeba być.

...ale co to za miejsce? Proszę sobie przypomnieć jeśli ktoś dawno nie był, a jeśli to miejsce dotąd nieznane to warto zapoznać się.
 
Od czasu odejścia Ojca Gabriela (odnowiciela tego miejsca) coś niecoś tu się zmieniło. ...ale co?!
- Proszę sobie samemu zobaczyć!

UWAGA TECHNICZNA. Gdyby ktoś chciał zapoznać się ze wszystkimi wpisami na temat Skitu to wystarczy wpisać do wewnętrznej wyszukiwarki "Obserwatora Toruńskiego" słowo "Skit" i cel zostanie osiągnięty.
- ...ale poza tym za oknem mamy piękną ZŁOTĄ POLSKĄ JESIEŃ.











poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Pielgrzymka do Klasztoru (2315)

Tak się jakoś złożyło, że co roku - od wielu lat - jeżdżę na rowerze do Chełmna. To jest taka moja prywatna pielgrzymka. Czas na wspomnienie dawnego czasu, na posłuchanie własnych kroków sprzed kilkudziesięciu (sic!) lat.

W zależności od czasu jakim na dany dzień dysponuję pobyt w mieście ma różną długość. Teraz było tylko tyle go aby odwiedzić miejsce najważniejsze: Klasztor na Dominikańskiej 40.

Zanim jeszcze tam dotarłem była chwilka w pewnym szczególnym miejscu... . 

To jest jedno z tych miejsc, które nas formują. Nie chcę używać wielkich słów. Musi wystarczyć stwierdzenie, że jeśli urodziłeś się tutaj, na Ziemi Chełmińskiej to przynajmniej raz w życiu powinieneś to miejsce odwiedzić.

Aby nie było wykrętów podaję dokładny namiar: 53.272, 18.400.

Tak jak zawsze przywitało mnie życzliwe przywitanie przy furcie klasztornej. Cisza i powaga miejsca - jak to w Miejscu Mocy - od razu przełączyły mnie w tryb skupienia. Rozglądałem się po znanych miejscach, próbując odnaleźć to czego dawniej nie dostrzegłem.

Wszystko było na swoim miejscu i to wzbogacone. Widać, że miejsce rozwija się, co roku coś przybywa. najwidoczniejsza zmiana to otwarcie sali apteki i parę dodatkowych przedmiotów muzealnych nieco bardziej cywilnych jak większość eksponatów Skarbca.

Odwiedzenie Klasztorze prawie od samego początku zamieniło się w zwiedzanie. A wszystko to za przyczyną przemiłych, trzech mundurowych osób, które miałem przyjemność oprowadzać.

Przy okazji... . Przedstawiciele Fundacji Muzeum Historyczno - Wojskowego w Toruniu okazali się wdzięcznymi uczestnikami zwiedzania. Dla mnie to spotkanie jest zachętą do odwiedzenia Muzeum w którym jeszcze (o zgrozo!) nigdy nie byłem.

Była więc dodatkowa okazja aby być i wspomnieć o widocznym na zdjęciu Chrystusie Chełmińskim czy (przechodząc do turystycznej rzeczywistości) Tutivillusie.


Przyjemnie zaskoczyło mnie pojawienie się nowego pomieszczenia muzealnego: dawnej apteki.









Radio TESLA TALISMAN - ten eksponat zwrócił moją uwagę (jakby) zapowiadając rozrastanie się cywilnej części muzealnej ekspozycji.

PS. Turysto! Jeśli trafisz kiedyś w TO miejsce o tym, czy masz szczęście świadczyć będzie (nie zawsze możliwa) obecność siostry Anny. Oprowadza instruuje, udziela informacji z taką życzliwością i zaangażowaniem, że niejeden profesjonalista mógłby jej tego pozazdrościć!

A potem było jeszcze odwiedzenie lodowni...


...i przejściem krzyżackim, poprzez Kaplicę...

...można było dotrzeć do panoramy wiślanej czyli delektować się rozległym widokiem na pradolinę Wisły w stronę Świecia.

Na spacer po Plantach Klasztornych już nie było czasu, ale i tak byliśmy pełni wrażeń.
 

Czas tak szybko zleciał i trzeba było już zbierać się  do powrotu.

Całość mojej chełmińskiej (prawie 100 km) wyprawy kończy przydrożna panorama chełmżyńska.

A na mapie całość pielgrzymki wyglądała tak:



niedziela, 16 września 2018

LUBOSTROŃ - W samym pałacu 2/2 (2020)

Jako się rzekło jesteśmy 70 km od Torunia, w kujawsko-pomorskim Lubostroniu, gdzie od pałacowego westubulu zwiedzanie rozpoczęto.

Zapoznawszy się z należną czcią z historią obiektu ręcznie skreśloną zanurzyliśmy się w odblaski dawnego arystokratycznego świata.

Warto wiedzieć, że obecnie obiekt pełni rolę pulsującego życiem centrum kulturalnego.  Miarkując skalę można się pokusić o stwierdzenie, że tym dla Bydgoszczy jest Lubostroń czym dla Torunia istnieje dworek w Szafarni

Wprowadzeni w temat przez Pana Przewodnika dalej już na własną rękę zaczęliśmy się zachwycać udostępnionymi nam dobrami.

Po tym zwiedzaniu najbardziej zapadł mi  w pamięć kandelabr z Sali Rotundowej, którego nie dały rady zrabować zwycięskie wojska podczas ostatniej wojny.

Nie zważając na to, czym jest symetria w opinii Juliana T. autor zdjęć uległ poświęceniu i zaległ na podłodze aby dla potomności ten niezwykły obiekt na jeszcze jeden sposób utrwalić.

Tak, w Sali Rotundowej można poczuć dumę i uprzedzenie do minionego świata zaklętego w kolumnach i stiukach... .

W tym miejscu można też zupełnie swobodnie rozpuścić (jak dziadowski bicz) nawet najbardziej dziką wyobraźnię na temat dawnego arystokratycznego życia... .

Jakież tu musiały odbywać się bale!

Jakież to żupany a koafiury na siebie zakładano, aby oszołomić, zastawić się, przyćmić innych a osobiście się pokazać!

W przytulnych, małych pokoikach dookolnych wrażenie to potęgowało się podpierane stosownymi drobiazgami z wyposażenia.






Jako człek bywały w szerokim świecie (hi!hi!) czułem się w miarę swobodnie na pańskich pokojach i nawet kwaśna mina Starszego Pana z Sali Portretowej nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia.

Natomiast ciepła odzież osób portretowanych przypomniała mi uwagę włoskiego przewodnika, że to piękny architektonicznie nad wyraz obiekt jest, ale raczej mało praktyczny.

Duło w nim niemiłosiernie i być może te portrety są mocnym dowodem, że obiekt oparty o perfekcyjny włoski wzorzec - jako i oryginał - ma podobną niedoskonałość.


Ten przerost środków oszałamiających w żadnym wypadku nie przeszkadzał nam w kontemplowaniu odtworzonego z pożogi dziejów jaśnie wielmożnego otoczenia.

W nabożnym skupieniu oglądano imponujące wnętrza, wsłuchując się w odgłosy i kroki dawno minionego czasu... .




Piwnic pałacowych nie pokazuję, bo one zasługują na osobny rozdział czego już mi się nie chce robić. W końcu sami możecie sobie poodkrywać na własny rachunek te piwniczki na wino przypominające katakumby.


Sami  możecie pozachwycać się światłem na korytarzach prowadzących do podziemi.

Osoby z zasobniejszymi portfelami a mające nadzwyczajną okazję zawsze też mogą w pałacu wynająć sobie luksusowy (zapewne) apartament na pięterku, którego nie było dane nam obejrzeć.

W skład oferty - nawet dla osób urodzonych w czworakach - wchodzi także możliwość wykąpania się w hrabiowskiej wannie, którą dla zaostrzenia apetytu wyjątkowo pokazuję.

Odjeżdżaliśmy stamtąd pełni wrażeń, mając szczerą nadzieję, że epopeja własnościowa tytanicznym wysiłkiem zostanie rozwiązana w możliwie najlepszy sposób.
- Ot, koronny dowód na to, że człek lubi się czasami oddać marzeniom.

PS. Warto zapamiętać: LUBOSTROŃ - Miejsce do którego się wraca!


Podziel się