Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chata kantora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chata kantora. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2026

Bobrowniki (2431)

Do Bobrowników - w przeczuciu trudności - jechałem jak na ścięcie. Przewidywano spore laski piaski, szutry nieładne i zaspy piaskowe jak to za Osiekiem, jak to około Włęcza jest. Najpierw jednak była przygoda pierwsza.

W połowie górki co to na odcinku Szpital Dziecięcy a Złotoria (czy tam inny Kaszczorek jest) zatrzymano się gwałtownie. Gorąc dopadł niemożebny. Znaczy się jesienne słoneczko przygrzało i rozdziać się przyszło. Po zjechaniu z góry, po  około kilometrowym minięciu ronda - tego co u podnóża góry jest - naraz jakieś niestosowne odczucie lekkości się pojawiło.
- A czemuż to camelbaka plecakowego na mym grzbiecie jest brak?!

I tak pognałem co sił w pedałach pod tą  w i e l g a c h n ą  górę. Ku mej wielkiej uldze leżał sobie na tej ławce, gdzie go zostawiłem :-)

Radość z odzyskania ruchomości przez całą przejażdżkę się przedłużała o napotykane grzyby. Niektóre z nich wyglądające na jadalne nawet zabierałem ze sobą. 

Na Tarasie im. Michała Kokota (Lubi się te wycieczki ze "Skołowanymi") wie-e-elka promocja: uruchomiono wiślane pływanie przez oraz wzdłuż i wszerz. 

Krótki telefon do kogoś tam z banera wybił mi z głowy planowany powrót drugim brzegiem Wisły. Łódź kursuje tylko w sezonie i tylko w weekendy a i tylko pod warunkiem, że akurat klientela jest... . 

Tego grzyba też nie zerwano.

Chatę Kantora zastałem zamkniętą (jak to w środku tygodnia) prawie całkiem zasłoniętą reklamami sukcesu jakim jest tej Chaty obecne istnienie.
- YES, ten niewątpliwy sukces ma bardzo wielu ojców.

Na poprawienie humoru odnotowano obecność tego oto muchomora. Zrobiono to także z uwagi na pamięć pewnego - kiedyś bliskiego mi przyjaciela, który był się oddalił mentalnie - a który nie wiadomo dlaczego obecnie trujaki tylko fotografuje... . 

Te czubajki (Macrolepiota procera) to akurat zerwano i  zabrano.

Bobrowniki okazały się miejscem gastronomicznie mało ciekawym. Jakaś osoba damska nastawiła mnie do tego swym stwierdzeniem.  Na pytanie: a gdzie by tu jaką zupę zjeść? padła następująca odpowiedź: Panie, u nas to nie ma nic zupełnie! Bobrowniki to chociaż miasto, to ani baru, ani restauracji a nawet kebaba u nas brak!

Po takiej rekomendacji zaprzestałem myślenia o tom, że tu się posilnie odżywię. 

Tym sposobem zająłem się tym po co tu przyjechałem ZAMKIEM, a właściwie tym smutnym co z niego zostało.

Mimo dość rozległego obszaru jaki on zajmuje zrobił na mnie przygnębiające wrażenie.

No niby wszędzie i wszystko na jego terenie ogólnie zadbane jest. Żadnych tam śmieci czy krzaczorów w miejscach niewłaściwych. Sama czystość i schludność.

Odniosłem jednak wrażenie, że z każdej tam znajdującej się cegły wyzierał brak pomysłu co z tym zamkiem zrobić... .

Może by pomogła rewitalizacja zamku w stylu Raciążka, który odrasta po latach zapuszczenia? 










I tak to smułem się po zamkowych zakamarkach smętnie rozmyślając.

Powrót do domu był prawie radosny! Okazało się, że Bobrowniki i Osiek łączy cywilizowany szlak przeważnie asfaltowy.

Do "Daglezjowego Dworu" nie zaglądano. Późno się zrobiło.


Tego dnia przejechano 102 km po trasie: https://tiny.pl/v_hv69wp6

piątek, 5 czerwca 2026

No ile można? (2397)

Ile można jeździć tymi samymi drogami, do tych samych celów? Dużo razy można, aż... w końcu to dużo się przeje.
- Właśnie czuję sie najedzony a nawet PRZE.

Powstała więc LISTA TRAS KANONICZNYCH. Jak na razie obejmuje 60 punktów, ale co jakiś czas (powoli, ale)  rośnie. Ułożona została narastająco co do planowanych odległości tam i powrotem.

Tak jadąc według planu mam za sobą kolejne trzy cele: 
1. Taras im. Michała Kokota:
    (51 km, 2026_06_02, https://tiny.pl/rc32x3yht)
2. Gniewkowo:
    (61 km, 2026_06_03, https://tiny.pl/n-mkx2tjk)
3. Chata Kantora:
    (60 km, 2026_06_05, https://tiny.pl/y4-q55xjx)

O tym jak się jedzie do punkt nr. 1 nie trzeba się rozpisywać. Każdy o tym dobrze wie. Okrutna betonka, brutalne szutry oraz piachy po pachy i tak dalej. Legenda wiejska głosi, że (wkrótce) mają tą drogę ulepszyć. (Hłe! Hłe!) - Myślę, że wątpię iż to nastąpi jeszcze w tej dekadzie. Obym się mylił, tak jak pomyliłem się co do Chaty Kantora!

...bo jak to się niedawno rozpisywano ma się ona właśnie tak:

I o tym Osieku już było.

O tym RAJDZIE GRANICZNYM warto wiedzieć! ...a najlepiej wziąć w nim udział.

PS. Można spodziewać się, że w najbliższym czasie sporo będzie na OT o przejażdżkach rowerowych.

czwartek, 14 maja 2026

SKOŁOWANI: Tam gdzie czas się zatrzymał (2392)

KTO: Program ABSOLWENT UMK, "Skołowane Niedziele" 

CO: Wycieczka SKOŁOWANYCH: Tam gdzie czas się zatrzymał

GDZIE / DOKĄD: Osiek - Taras im. Michała Kokota - Chata Kantora, prom: Stare Rybitwy - Nieszawa, Ciechocinek 

KIEDY: 10 maja 2026r.  (g.10:00 - 18:30)

JAK: Ciężko :-)

"Stary człowiek i rower". Zanim dojechał do Tarasu im. Michała Kokota zmarnowała go ta droga :-) ...i nie tylko jego!

Przejechany odcinek od Osieka jak i ten dojazdowy do Tarasu na długo zostanie w - nie tylko mojej - pamięci. Nie tylko ze względu na głebokie piaski. Otóż jakiś sadysta słynną betonkę od strony Osieka zlecił posypać z grubsza tłuczonym kamieniami... . Będzie się za to smażył w piekle!

UWAGA: "Na wiślanej skarpie" obiecują, że powstanie tam glamping oraz, za chwilę będzie można przepłynąć ich łodzią do Ciechocinka.

Mimo piaskowych przeciwności dojechano jakoś do Chaty Kantora gdzie okazało się, że ona CHATA  żyje!!! Moja radość nie miała granic. Osobiście przecież ogłosiłem kiedyś Requiem dla Chaty Kantora. 

Poprzednio widziany stan surowy (prawie) zamknięty teraz okazał się obiektem prawie w pełni przywróconym do życia. Przeczucie powrotu do życia jak i historię Chaty pokazano tutaj: 

https://www.obserwatortorunski.pl/2023/11/cud-we-weczu-2305.html  

Teraz pojawiły się w niej eksponaty nawiązujące do życia właściciela i lokalnego życia na wsi.
 
Pierwsze doświadczenia pokazują jak bardzo ta placówka jest potrzebna dla młodzieży.

Warto wiedzieć, ze Chata wróciła do życia za sprawą Stowarzyszenia CZYŻ-NIE, której prezesem jest dyrektor szkoły w Czernikowie p. Dariusz Chrobak. To on i ludzie w jego otoczeniu przez lata całe walczyli o Chatę i... dopieli swego!
- Chwała im.

Jest jeszcze sporo rzeczy do zrobienia, ale to co dotychczas osiągnięto naprawdę imponuje!







Po przeprawie na drugi brzeg miasteczko Nieszawa okazała się faktycznie wymarła. Na dokumentację tutejszych klimatów to trzeba jednak specjalneej uwagi i odpowiedniego czasu. Tym razem nie było takich możliwosci.

Drugim przyjemnym zdziwieniem był  fakt, że zwykle niedostępny dla mnie klasztor w Nieszawie okazał się być otwarty! Możliwe to było za sprawą stowarzyszenia Fundacja Krzywdów i Bieńków, która przejęła ten zespół poklasztorny. 





Warto wiedzieć, że w tym klaszorze przebywały tak ważne osoby jak o. Maria Kolbe czy znany z ziołolecznictwa o. Klimuszko.

UWAGA: Zdjęć samej Nieszawy - jako też i uczestników wycieczki nie zrobiono, albowiem (...). . Będzie je można zobaczyć w innych miejscach, o czym się specjalnie powiadomi.

To już wnętrze kościoła w Nieszawie.

Wracając do Torunia okazało się, że momentami ciężki przejazd przez piachy zdarzał się też i na lewym brzegu Wisły :-)

OGÓŁEM. Super wycieczka, wymagająca odporności na wysoką temperaturę i miejscami trudne warunki drogowe. Zachowam ją długo we wdzięcznej pamięci dziękując Prezesowi SKOŁOWANYCH Włodzimierzowi Deczyńskiemu  (był naszym przewodnikiem).

Pełna foto-dokumentacja wycieczki pokazana zostanie na FLICKR. Niebawem.

Podziel się