Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torun. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2026

Stanisławki (2435)

STANISŁAWKI?! A gdzie to i po co tam jechać?! Prywatny skansen tam  jest założony w 1983 roku. CHATA POD OKIENNICAMI czyli dom rodzinny dr.Ireny Szymion wypełniony pamiątkami z bliskich i dalszych okolic.

Zgromadzono tam setki (tysiące?)  eksponatów historycznych jak: dawne narzędzia rolnicze, przedmioty codziennego użytku, naczynia, instrumenty, pamiątki szkolne i dokumenty. A wszystko to związane z życiem dawnych mieszkańców wsi – zarówno Polaków, jak i osadników olenderskich/niemieckich.

Jechano tam wiedząc, że cel jest ważny ale droga też się liczy.

Dawno nie byłem w tych okolicach gdzie ma się wrażenie, że jesteś pośród niczego. Głębokie i rozległe wyrobiska, jakieś stawy po nich... .

Zachłannie korzystając z jesieni przemierzano szutry, ktore cieszyły.

Pojawienie się Wronia przywołało dobre wspomnienie sprzed niedawnego czasu. Odnoszę wrażenie (a nawet pewność!), że powinienem intensywniej zabiegać o to, aby tu jeszcze raz przyjechać. 
- Ten Dwór Myśliwski z parku kusi :-)

A przydrożna jesień zachwycała całą paletą barw.

Nie byłem umówiony, więc nie zdziwiło mnie, że nikogo nie zastano.

Pod nieobecność Gospodarzy nie śmiałem myszkować po obejściu.

Ot, na pamiątkę zdjęć kilka i...

..."Chata pod Okiennicami" - odhaczono pobyt.

Przed wjazdem do Nowej Wsi Królewskiej skromnie na uboczu ten malenki pomnik stał. Nie było kogo się zapytać, kto, co, kiedy i dlaczego... . 

Kościół pw. św. Jana Chrzciciela.

Pożywiano się w przydrożnej gospodzie.

Autostrada w okolicach Świętosławia.

Tak, piękną jesień mamy tego roku!

Tego dnia przejechano 95 km, po trasie: https://tiny.pl/hxs_hb7vn 

niedziela, 7 czerwca 2026

Święto Twierdzy Toruń u Jakuba (2398)

W minione (6/7 czerwca) "Święto Twierdzy Toruń u Jakuba" było się na wykładzie Macieja Kozińskiego:
"Od bariery dźwięku do Top Gun, Red Flag i F-16".

Właściwie to było elitarne spotkanie ekspertów od wojskowości gdzie znalazłem się po znajomości z prelegentem.  Tytuł prelekcji (z naukową precyzją!) objaśnia wszystko.

A że tematyka forteczna nieobcą mi jest świadczy i TAKI FAKT. 

Mimo iż wykład był adresowany do specjalistów czas spędzony tam przez profana (całe 2 godziny!) minął nie wiadomo kiedy. 

Z kronikarskiego obowiązku ten fakt odnotowuję, bo rzadko zdarza mi się bywać w tak elitarnym towarzystwie na tak fascynującym spektaklu.



Prelekcja była tak wartościowa, że na zakończenie zapanowała powszechna zgoda co do tego, że wykład należy powtórzyć w czasie i warunkach bardziej odpowiednich dla takiego wydarzenia.

A sam fort św. Jakuba zaszokował, zaintrygował, zaciekawił mnie swoim (bajkowym, tajemniczym, zapuszczonym, militarnym, ekscytującym, fotogenicznym) istnieniem. Nie lubiąc obiecywać OBIECUJĘ: ja tam jeszcze wrócę. Z lepszym sprzętem do utrwalania rzeczywistości i ze stosowną ilością czasu po to aby pokazać unikalność tego miejsca.

TAK, to oni próbują przywrócić ten Fort do życia. Życzę aby Wam się udało z tym fortem Jakubowym! W Toruniu jest przecież doskonały przykład odrodzenia się fortu.

czwartek, 14 września 2023

Piękni Ludzie 2 (2299)

Pojechało się do Solca Kujawskiego po raz kolejny. ...bo kto zabroni bogatemu (w czas oraz w siły) powtórzyć ambitne zamierzenie?!

Jadę więc sobie wśród leśnej ciszy rowerem, znaczy się przez Puszczę Bydgoską (He! He! Puszczę?!) pedałuję aż tu naraz... .

Ręka mi sama podskoczyła do góry! STOP. Coś Waćpan za jeden i czego tu po lesie tą dziwną maszyną, aaa? Odpowiedział mi szeroki uśmiech i zaczęła się rozmowa dwóch takich co znaleźli się we właściwym miejscu i czasie.

To jest proszę szanownego turysty rowerowego  HARVESTER! On podjeżdża do drzewa, czule je obejmuje, odcina tuż przy ziemi, a potem łagodnie układa je na boku i koruje oraz tnie a także ładuje na wywóz. 

Proszę, może pan do kabiny wskoczyć!

Było jeszcze parę pytań i na które szczegółowe uzyskano odpowiedzi.

W podsumowaniu pożegnał mnie serdeczny uścisk dłoni i... pokręcono dalej.

W samym Solcu - jak to w Solcu Kujawskim - NUDA i nic ciekawego oprócz - różnego kalibru - sygnałów z przeszłości.



W miejscu docelowym też NUDA i nic nowego!

I naraz spotkanie nr 2. Jesteśmy rekonstruktorami z Bydgoszczy i jedziemy do zaprzyjaźnionego Torunia.

Co prawda drogi nie znamy, ale przez las chcemy dojechać, bo nie chcemy naszymi wiekowymi maszynami blokować natężonego ruchu. Powoli chcemy sobie lasem (Pardon! PUSZCZĄ.) dojechać! ...a niespecjalnie drogę znamy!

Jako prawdziwy ekspert oraz znawca trasy nadąłem się odpowiednio i objaśniono motorzystom szczegółowo gdzie jechać, co przeciąć, jak skręcić i co ominąć. I to było to drugie spotkanie!
- Ach ci prawdziwi meni na swoich pięknych maszynach!

PS. Dalej był już tylko las i droga.
- I cisza. 

środa, 6 września 2023

Lewobrzeżem do Solca Kujawskiego. (2297)

Od dłuższego czasu przymierzałem się do tej trasy co raz to odsuwając ją w czasie pod różnymi pretekstami. Powody były ważne: trasa nieznana, leśna, bez dobrych oznaczeń a z niedobrymi konotacjami opartymi na dotychczas podejmowanych próbach.

Przerażająca dla rowerzysty i małych pojazdów DK 10 już dawno została mi wybita z głowy. Tam codziennie są wypadki, tam raz w miesiącu ktoś ginie.

Wiedząc, że nie można nią jechać trzeba wybrać świadomie miejsce przekroczenia. Takie miejsca są dwa. Albo bezpieczniejsze - na światłach koło Cierpic - czyli tu:  
52.98399413859308, 18.487128335587343

Alternatywą jest (jakby niekiedy) wygodniejsze przekroczenie od strony Dybowa czyli tu:  https://tiny.pl/cl76w. Tuż za stacją Cierpice Kąkol pojechano w lekko piaszczystą (czasami tylko nieco uciążliwą) drogę.

I tak sobie jechano i jechano aż tu nagle przyjemny zonk! Ni z gruszki ni z pietruszki, w środku lasu: DROGA ASFALTOWA. Wygodna. Doprowadziła mnie do osiedla wypasionych, całorocznych domów notabli, które robią za domki letniskowe. Jakim cudem w środku lasu można było zbudować takie willowe osiedle?!

Nie chciało mi się skręcać w jakby bliższe Solcu drogi i tym sposobem pojechano chociaż wygodniej to zdecydowanie dalej. Oj, dalej to było!

Sam Solec znalazłem nudnym i mało ciekawym, bo jaki miałby on dla mnie być jak nie mam z tym miasteczkiem żadnych skojarzeń oprócz "Parku Dinozaurów" i promu do którego jechałem.

A prom? No cóż... . Stoi sobie starannie wmurowany do swojej przystani. Pewnie z rok urzędnikom zejdzie zanim ponownie zostanie uruchomiony.

Dumając na przystani spotkałem Pana H. Zapychałem się swoimi kanapkami podczas gdy on ćmił własnoręcznie wykonane cygaretki z filtrem. Zrobiło na mnie wrażenie pokaźne pudełko z którego czerpał odpalając jednego papierosa od drugiego.

No i poszła rozmowa o życiu które zbyt szybko mija. Mocno zderzyły się nam dwa sposoby na życie. Mimo to rozstaliśmy się w przyjaźni jak to bywa między ludźmi którzy mają bliżej niż dalej... .

Drogą nr 394 dojechano do lasu a potem drogami pożarowymi mijając widowiskowe, leśne karpowiska.

PS. Szanowni mieszczanie: karpy to są pniaki wraz z korzeniami wyrwane z ziemi. 

Droga powrotna minęła ani się obejrzałem!

DK 10 przekraczano w tym samym miejscu od razu kierując się z Dybowa na wał przeciwpowodziowy.

Po drodze była okazja podziwiania Olendra od innej strony.

Dumny jak paw oświadczam: bohatersko przejechano wał przeciwpowodziowy od początku do samego (tuż przy Toruniu) końca!

Całość trasy w tym dniu wyglądała tak: https://tiny.pl/cl739 

Podziel się