Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starogród. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lipca 2026

Starogród (2408)

Nieśpiesznie wyruszono w zaległą trasę! Ścieżka unisławska (jak to po deszczu) zaludniona była przez ślimaki. W drogę wpatrywać się było trzeba, aby jakiegoś stwora nie najechać. A były ich setki!

Unisław smutny jak to miasto przejazdowe nigdy nie dał mi się poznać z bliska. Straszy ledwie dysząc z upału swoim od dawna nieczynnym kominem na ruinach po byłej cukrowni.
- Nie rozpamiętując pogoniono dalej.

Tu - przed Płutowem - zawsze TRZEBA się zatrzymać. A dlaczego? Proszę samemu odczytać napis na tej tablicy!

Na rozdrożu w Starogrodzie przywitała mnie figura św. Barbary - patronki tego miejsca.





Dzień akurat był nieco pochmurnym więc specjalnego delektowania się nie celebrowano. Chociaż widok - jak zawsze - robi wrażenie.

Komu się chce niech w wewnętrzną wyszukiwarkę OT (górny lewy róg) wpisze sobie "Starogród" (lub cokolwiek innego z lokalnych nazw miejscowości) i wysypią się notki na dany temat. 















Odniosłem wrażenie, że mimo chwalebnej przeszłości (można wiele się doczytać na tablicach) okolica nie przeżywa rozkwitu... . Aby nie kopać leżącego nie dokumentowano tegoż faktu.

Drewniana figura (z uwagi na charakterystyczny kapelusz) wcale nie przedstawia św. Jakuba.



Bliższe przyjrzenie się tematowi wskazuje na postać Dobrego Pasterza. Oj, przydałby sie dobry opiekun tej zasolonej od fundamentów i zardzewiałej od góry (barokowe chełmy)  świątyni.








Historia PIETY z Borówna jest tak niezwykła, że polecam się tu zatrzymać i tablice informacyjną poczytać.



Przed kościołem w Kokocku (dawny zbór ewangelicki) zastano taki oto widok. A czemuż to? Pielgrzymka z Fordonu do nas idzie: ugościć trzeba! Jutro w Chełmnie odpust wielki.

Zaproszono na kawę i ciasto z czego skwapliwie i bez wyrzutów sumienia  skorzystano. Wszak także jestem pielgrzymem, tyle że Jakubowym. Po tej kawie dostałem takiej mocy jakbym na jakimś dopingu był! Od dziś zaczynam brać pod uwagę ten efekt kawowy, bo jeszcze nigdy na rowerze po kawie nie miałem takiej mocy.









Bliżej miejscowości Czarże (ciekawa jest etymologia tej nazwy!) spotkałem ICH.











...a dalej to już była Wielka Górka pod Gzinem i ścieżka unisławska. 

Tego dnia przejechano 95 km po następującej trasie: https://tiny.pl/gq6sfm4rx

niedziela, 28 czerwca 2026

Dwa powody do wstydu (2406)

Na facebookowej odsłonie OT zamieszczono wczoraj taki oto hurraoptymistyczny tekst:

Zawiadamia się KT (Kogo Trzeba), że być może, jak dobrze pójdzie (o ile się nie mylę) to prawie na pewno pojadę rowerem do STAROGRODU. 

Mam przeczucie, że nie będzie mi się chciało spieszyć, a więc na luzie tam dotrzeć chcę! Kto ma wolną niedzielę, może mnie we wczesnych godzinach porannych (8-ma rano!) spotkać na ścieżce unisławskiej. 

PS. Jeśli nastroje dopiszą to być może pociągniemy do samego CHEŁMNA 🙂 Na pewno mogę oprowadzić nieco po miasteczku tym, a już na pewno po Klasztorze, na Dominikańskiej 40, którego odwiedzenie jest celem głównym. UWAGA: Ucieszę się jeśli spotkam kogoś z Fordonu!

Rankiem stawiłem się jak się należy z paru minutowym opóźnieniem. No, trzeba przecież dać sobie i innym szansę na ten akademicki kwadrans. Sądząc po bladym odzewie na moje zaproszenie niewidzialny tłum który zastałem na miejscu wcale nie zaskoczył! Równo o 8:15, barwnym, jednoosobowym korowodem wyruszono!

W miarę upływu czasu entuzjazm do jazdy malał i malał. W okolicach Raciniewa już go wcale nie było! No, trudy dnia wczorajszego się odezwały. I wcale nie temperatura była najgorsza, tylko warunki w jakich ją odczuwano. Wesoły spacer (bo przecież nie jazda) przez piaski wzdłuż torów do Aleksandrowa zapamiętana zostanie na dłużej.

Tak więc mimo szumnie zgłoszonej ochoty na Starogród (ale przecież chytrze zastrzegałem się, zastrzegałem!) tak naprawdę to WCALE NIC NIE MUSZĘ, bo jestem emerytem. Wiem, powinienem się wstydzić, że jestem taki stary! :-)

W ten sposób uzasadniając  postanowiono zakończyć trasę po przejechaniu której zapisze się ją na LIŚCIE TRAS KANONICZNYCH pod stosownym hasłem jako odrębny cel. Teraz już mogłem z podniesioną przyłbicą po dojechaniu do końca ścieżynki wracać z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

PS. Zarządcę tej drogi rowerowej wzywam do postawienia wiaty odpoczynkowej na tym końcu co to bliżej Unisławia jest. 

Wzywać to sobie mogę, bo status tej ścieżki na zakończeniu jest nieokreślony. Toruniacy ją wybudowali, ale leży na terenie chełmińskim... . 

Przypomina mi to radosną aktywność Miejskiego Zarządu Dróg w sprawie przystanku pod stacją Katarzynka... . Mija kolejny rok (trzeci?), a jak przejechać  pod torami nie można to nie można. Mimo, że przejazd jest. Póki co zabity na głucho.

A dlaczego nie można przejechać. ...bo NIE. Znaczy się nie da, nie można, bo nie uzgodniono, bo nie podpisano, bo (...). 

Zrzędzę, ale ten upał dał się we znaki. 

PPS. Ogółem tego dnia przejechano 56 km po następującym śladzie: https://tiny.pl/fr536x70w

PS. Na trasie co jakiś czas mijałem się z pewnym Starszym Panem. Raz on mnie wyprzedzał, raz ja go mijałem. Na parę km przed Toruniem kiedy byłem już pewien, że dotrę do Miasta pierwszy ów Pan z łatwością mnie wyprzedził. Z wcześniejszej pogawędki wynikało, że ma 80 lat... . 
- Powinienem się wstydzić!

niedziela, 4 lipca 2021

5 setka: Chełmno - Szpital i Klasztor (2221)

Aby umknąć z domu na pół dnia to dla nas - ludzi rodzinnych - trzeba mieć powód. Najlepiej ważny bardzo. Otóż szczęśliwie przypomniałem sobie, że w mieście Chełmno od miesiąca czeka w Szpitalu na odebranie pewien ważny dokument.

No więc tak i tak, dokument czeka a benzyny wypalać nie ma po co skoro jest rower. 
- Przejadę się ważną sprawę załatwiając!

Tak to znalazłem się na ścieżce unisławskiej. Wcześniej nie obeszło się bez wyrzekania, że po co, że upał, że spójrz w lustro i kalendarz oraz tak dalej.

Wszystkie te argumenty miały raczej charakter rytualny, bo przecież wiadomo, że do Chełmna to przynajmniej raz do roku trzeba pojechać!
- Tak się przecież dzieje już od niepamiętnych czasów! 

Po niewątpliwie zapchanym weekendzie poniedziałkowa ścieżka była bezludna. Ot wiewiórka przeskakała w poprzek drogi, ot sarenka spojrzała wilgotnym wzrokiem na rowerzystę... . 

Uprawiając swój slow - riding był czas na porozmawianie z lokalsami czy zrobienie jednego i drugiego zdjęcia w Gzinie Górnym.
- I niech pan pamięta, aby w Borównie, przy kapliczce się zatrzymać!


Szalona jest ta górka z Gzina Górnego do Dolnego! A tam już czekał, urokliwy pałacyk Gargamela zachwycając swoją cygańską urodą.


Smutny głos wzywający do naprawy rzeczpospolitej wiejskiej też dało się zauważyć!

O tej przydrożnej kapliczce (Pieta z Borówna) wcześniej wspomnianej w luźnej rozmowie pamiętano! Kto nie zna jeszcze legendy związanej z jej odkopaniem niech to naprawi. 
 
Tym razem górkę w Starogrodzie (Hi! Hi! Ładna mi górka!) pokonywałem dzielnie z (niekiedy) sporym z konieczności stopniem wzmocnienia, ale jednak na własnych pedałach!
- Wspiąłem się na nią rzężąc płucami, ale się dało!

Po takich wrażeniach prosto z Kałdusa widok chełmińskiego kościółka św. Mikołaja przyjęto z pewną ulgą. 

Do samego Szpitala po odbiór kwitu trafiłem pięć minut przed piętnastą... . 
- No miało się to szczęście!

Teraz można już było, zrealizować drugi ważny a stały punkt pobytu w Chełmnie: odwiedzenie Klasztoru na Dominikańskiej 40! 

Pogryzając kanapki i zapijając je "Muszynianką" smutno dumałem wpatrując się w wyraźny napis... . 

Pamiętając tragedię związaną z koronawirusem w Klasztorze byłem pełen zrozumienia jednak nie omieszkałem sprawdzić czy aby na pewno "nie można". 

W końcu mi przecież nie o zwiedzanie chodzi, ja tylko przecież na niedługo, jak co roku od kilkunastu lat... . 

Siostra furtianka popatrzyła na mnie ze zrozumieniem i przejęta argumentem, że tylko TAM i (być może mnie pamiętając) wyraziła zgodę "skoro tylko na niedługo".

Trafiłem TAM, ale z uwagi na cel i przez szacunek dla modlących się sióstr (było wystawienie Sakramentu) we wnętrzu zdjęć nie zrobiono, chociaż pokusa była!

Póki musiał wystarczyć znajomy dziedziniec, znajomy korytarz i...

...można było już wyjść na świat!

A tam piękna perspektywa ulicy Dominikańskiej i (wizytówka Chełmna)  gotycki ratusz w renesansowej szacie... . 


Jeszcze ostatnie spojrzenie na miasto w dole... . 

Jakoś nie miałem ochoty na odwiedzanie nigdy nie widzianych tych akurat fortów. U nas mamy ich pod dostatkiem, a na dodatek takie Muzeum Fortyfikacji toruńskich nadal jeszcze jest nie odwiedzone.  

Nie na wszystko więc zwracając uwagę uprawiano swój slow - riding zatrzymując się w miejscach naprawdę ważnych. 


Powrót ścieżką unisławską był bajkowy! Żar lał się nadal z nieba, ale zielony tunel pozwalał jechać komfortowo.

Świerczynki swoim pięknym punktem odpoczynkowym ogłosiły zbliżający się koniec wyprawy. Po dojechaniu do domu piątka setka w tym sezonie dobiegła końca.  
 
UWAGA. Przejazd tą trasą poleca się także z uwagi na to, iż cały czas jedzie się ścieżkami rowerowymi! 

Podziel się