(Zdjęcia pałacu Gargamela z jego finezyjnym ogrodzeniem są od czapy i tylko dokumentują przejazd rowerem)
- W końcu - czyli kilkanaście dni temu - dojrzałem i tylko w tym celu wybrano się do Starogrodu.
To ponoć tutaj zdarzyła się piękna historia o zabraniu obrazu (znaczna wartość artystyczna i historyczna) do jakiegoś muzeum coby tam (rzekomo) lepiej był udostępnianym szerokiej publiczności.
Legenda wiejska powiada, że kiedy szanowna komisyja zjechała do wioseczki aby ten obraz zabrać okazało się... .
W środku dnia (gdy na wsi wszyscy mieszkańcy powinni w pocie czoła na polach pracować) zastano kościół pełen rozmodlonych przed tymże obrazem ludzi. Miastowi odjechali jak niepyszni, bo zgodnie z prawem taki nadzwyczajny obraz nie może zostać zabrany jeśli "przedmiotem kultu jest a otoczony specjalną czcią"... .
Żal wielki, że Chrystusa od Panny Marii tak nie udało się uratować z łap muzealniaków toruńskich... . Zabrali go z kościoła gdzie sznurem oddalony od osób go oglądających robi za jeden z wielu eksponatów (sic!) w naszym toruńskim MO (Muzeum Okręgowe).
Techniki ich pokonywanie nie opiszę, bo po co się narażać na męczące współczucie osób mi bliskich czy radosny rechot nieprzyjaciół :-)
No cóż, chociaż badania internetowe jednoznacznie wskazują, że pan M.K. już tam nie mieszka (a nawet od 2009r. nie występuje w Internecie!) będę miał powód, aby raz jeszcze do Starogrodu pojechać.




















































