Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Festiwal PROBALTICA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Festiwal PROBALTICA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

PROBALTICA : Koncert Prezydencki 2/2 (1234)

Cokolwiek by nie powiedzieć o wczorajszym "Koncercie Prezydenckim" należy go uznać
za prawdziwie Ważne Wydarzenie nie tylko w skali pojedynczego życia jakiegoś profana. Udział
Krzysztofa Pendereckiego - który jest twarzą Festiwalu - nadaje całemu przedsięwzięciu wysoki
poziom, który w dostępnej a mikroskopijnej skali dane mi było podejrzeć.

I za to (nieznanemu mi osobiście) dyrektorowi Festiwalu panu Henrykowi Gizie jestem po prostu
wdzięczny i ładnie mu dziękuję! To właśnie dzięki Niemu miałem okazję zrobić parę fotografii, które
niczym ważne ordery mogę sobie w różnych miejscach Internetu powywieszać. A które to fotografie?
- Na takie pytanie zwykłem był odpowiadać tak: a proszę sobie je odszukać samemu! Wszak jest 
w czym przebierać.

Chcąc nie chcąc z tej wdzięczności  Innym Ważnym Osobom też coś się z tych gratulacji rykoszetem
dostaje, pana Prezydenta Miasta Torunia mgr. Michała Franciszka Zalewskiego dołączając. Powyższego
stwierdzenia proszę nie brać w żadnym wypadku za znak rozgrzeszenia za niszczone i przy Jego
przytomnym udziale "Nasze Stawy". Kto nie wie o co chodzi niech w wewnętrznej wyszukiwarce
witryny wpisze te dwa słowa, a zostanie odpowiednio jaśnie oświecony.

I choćby obecni władcy miasta tysiąc kilometrów dróg poprowadzili przez gród, choćby piramidy
złote na swoją chwałę pobudowali to zniszczenia tego kawałka mojego Torunia nie wybaczę... .
I póki dni moich - będę o tym z uporem (być może) godnym lepszej sprawy mówił na wszystkich
rogatkach Wielkiej Sieci.

Lepiej i szerzej na ten temat pisze Szymon Spandowski na swoim blogu "Piąta Strona Świata"
w artykule "Po nas choćby potop": "W Toruniu, pod obuchem rozbudowy, masowo padają stare
domy. Inną stroną tego medalu jest również rzeź drzew."

Proszę pamiętać o przypadku Cyrankiewicza, polityka z dobrej przedwojennej inteligenckiej rodziny,
człowieka o błyskotliwym umyśle i niekwestionowanym dorobku na arenie międzynarodowej. Co o nim
dziś się pamięta? Nic z jego osiągnięć dyplomatycznych, a tylko zdanie "o ręce co to wyciągnięta
przeciwko socjalizmowi winna zostać ucięta"... .

Mając za sobą ponure tło wróćmy jeszcze na chwilkę do Koncertu, w końcu jest to główne uzasadnienie
dla faktu istnienia w tamten czwartek. Dzień był świetlnie ważny, zostawił ślady i do ich kontemplacji
uroczyście zachęcam. Może chociaż coś z ważności tamtej optycznej chwili razem ze mną - Drogi 
Obserwatorze - odczujesz?

A Mistrz zdawał się podczas całego koncertu nieobecny. Godnie znosił wyrazy hołdu mu składane,
dyskretnym uśmiechem odpowiadał na burzliwe oklaski, pogodnie reagował na żywiołowe wyrazy
uznania. I - skupiony na swojej muzyce, wobec wygłaszanych do niego czołobitności - nie odezwał
się nawet jednym słowem.

*     *     * 
A gdyby komuś przyszła bluźniercza myśl, że sprawozdawca Wasz w liczącego grzechy Tutivillusa 
zmienionym jest to proszę bardzo, kto jeszcze nie czytał niech zajrzy do pokrzepiającej historii
o Mercedesie... .

Uwaga porządkowa. Zawsze można przydać organizowanemu przez siebie wydarzeniu  muzycznemu 
                                          większego znaczenia przysyłając mi nań zaproszenie. Warto, bo dwa cele za
                                          jednym wymachem zostaną osiągnięte: imprezę spopularyzuję niemiłosiernie
                                          a i osobista kultura podniesie mi się niebotycznie.
                                          - Wszak przecież wiadomo, że muzyka łagodzi obyczaje.






niedziela, 19 maja 2013

PROBALTICA : Koncert Prezydencki 1/2 (1233)

- PROBALTICA: Festiwal Muzyki i Sztuki Krajów Nadbałtyckich
- Toruń, Rynek Starego Miasta, kościół św. Ducha
- 6 maja 2013r.
- Koncert Prezydencki, zamykający Festiwal
- Dyrektor Festiwalu: Henryk Giza
- Osoba prowadząca: Urszula Guźlewska
- Młoda orkiestra niepotrzebującego batuty Krzysztofa Pendereckiego

ZAPISKI PROFANA. Na koncert zgłosiłem się zgodnie z regułą czyli 15 minut przed. Jako osobnik
wychowany na chorale gregoriańskim i zatrzymany w rozwoju muzycznym na Bachu nie miałem nadziei
na osobiście wielkie przeżycia muzyczne i się nie zawiodłem.

Niemniej jednak 1,5 godzinne Wydarzenie przeleciało mi błyskawicznie mimo upiornie niewygodnej ławki.
Wrażenia serwowano mocne i wcale nie była to zasługa znamienitych gości co w trzy rzędy przede mną
wspaniale siedzieli. Tytułów i nazwisk nie wspomnę, bo jeszcze bym mógł uchybić Prezydentu
czy Marszałku nie w tej kolejności kogoś wymieniając, że nie wspomnę o Pani Ambasador z nieznanego
mi kraju.

Pomniejszych ławników z naszej Rady Miejskiej czy jakichś tam drobnych czynowników nie
wspomniałbym nawet gdyby nie nie to, że jeden z nich ustawicznie mnie dekoncentrował tęgo podsypiając
(ciepiętnik jeden!). Przez litość też nie wspomnę wysokiego nie tylko rangą notabla jak w pozycji
"frasobliwego" mało z ławki podczas nieznośnej dłużyzny (na jego usprawiedliwienie) mało co
nie spadł... .

Siedząc pod samą amboną miejsce miałem znakomite i do obserwcyj świetnie się nadające. I wierzcie
mi, że niczym Tutivillus - mając tylko oczy do korzystania - mógłbym opowiadać barwne strories
o dzielnych vipach którzy (mimo grzmiącej muzyki współczesnej!) tęgo trwali przede mną w nielitościwych
ławkach kościoła jezuitów. Przypominam, że wspomniany czart Tutivillusem zwany miał prawo wstępu do
kościoła po to, by na wołowej skórze spisywać czynione przez wiernych w kościele grzechy.

Wszystkie je uznałem za marność nad marnościami i uwagi mej niegodne wobec cudu optycznego jaki
się dział podczas całego Koncertu. Nie odbierając tego co grała orkiestra więc, patrzyłem, patrzyłem
i patrzyłem a popołudniowe światło wędrujące  po kościele istne czary odprawiało. Raz snopem
rozrzażonego światła niczym młotem kowalskim po oczach dawało - raz cienkim smyczkiem obrys na
znakomitej postaci czyniło.

I tak mając uszy zamknięte patrzyłem na tego co pod figurą męczeńsko spoczywał, i na tych co
pośrodku nawy mądre miny do muzyki współczesnej robili będąc światłem bardziej zainteresowany niż
szanowną obecnością tych ludzi zacnych mniej i bardziej... . A ono światło - wierzcie mi - w zależności
od momentu to dzień w kościele to noc pełną w przeciągu kilku chwil dramatycznie przedstawiało.

Niestety, mogę Wam tylko ułamek tej całej widzialnej magii pokazać! Tutaj by trzeba aparatu i geniuszu
Carravagia (tego od światłocieni) aby te wszystkie cuda świetlne pokazać. Warto nadmienić, że obrazki
można było tylko wtedy robić kiedy inni od mocnego klaskania miewali coraz bardziej obrzękłe prawice.

c.d.n.


















































Podziel się