Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandrów Kujawski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandrów Kujawski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2026

Łazieniec (2410)

Projekt pt. LISTA TRAS KANONICZNYCH rozwija się w sposób niesłychanie dynamiczny! Zaczynałem od 60-ciu pozycji, teraz (mimo, że parę ich już objechałem)  jest ich 90-siąt parę i... końca tego rozwoju nie ma!

Jak widać - na końcu notki - do Łazieńca zajeżdżałem nie od strony Aleksandrowa Kujawskiego. A tam się - od czasu mojego ostatniego pobytu - nic nie zmieniło.

Są i galerie napłotne i biała w swych poetycznych prapoczątkach, ale w realu jednak zielona lokomotywa trwająca na stacji ZAGUBIN... .

Dawniej Łazieniec to byla wieś, ale dzisiaj to jest już część Aleksandrowa Kujawskiego.

Znałem człowieka który znał Steda. I onże opowiedział mi następującą historyjkę. Poeta dostawszy pieniądze za jakąś książkę kupił sobie dobre ubranie z płaszczem włącznie. No i kiedy tak paradował zobaczył jakiegoś nieboraka trzęsącego się z chłodu. A zimno wtedy było! Wiele nie namyślając się podarował mu ten przed chwilą kupiony płaszcz... . 
- Taki był Edward Stachura.





Moda na Stachurę (a była taka!) dawno przeminęła (?), a mój Serdeczny Przyjaciel (jak i całe rzesze innych młodych ludzi) nosił się był wtedy "po stachurowemu". 

W nieznanych mi osobiście Grochowicach (daleko to od nas!) odbyła się parę dni temu 36-ta z kolei STACHURIADA. Warto pamiętać, że od tego miejsca zaczęła się słynna książka "Siekierezada albo zima leśnych ludzi". Kto jeszcze jej nie zna niech przeczyta, a i obejrzenie filmu nakręconego na podstawie tej książki (o tym samym tytule) też przybliży nas do Poety. 

A czy w naszych okolicach pamięć o Nim trwa? Tak, co roku - w pierwszy weekend września - odbywa się Ogólnopolskie Spotkanie Poetów BIAŁA LOKOMOTYWA.

Nie śledzę na bieżąco, ale bywają też i wydarzenia czerpiące inspirację z Jego twórczości: https://tiny.pl/z97kfdcry 

No i u progu Jego domu rodzinnego tacy ludzie jak ja się pojawiają. Kiedyś miałem okazję być we wnętrzu chaty. Oglądałem skromne pomieszczenia, patrzyłem na Jego książki... . Na szafie wysoko była walizka. Kiedy Pan Oprowadzający sięgał po nią (sam nie wiedział co tam w niej jest) powstrzymałem go i zgodziliśmy się, że nie wszystko musi być wiadome... . Tak było.

Ogółem tego dnia przejechano 54 km trasą https://tiny.pl/5442mcq_2 

sobota, 2 września 2023

Trzy powody (2294)

Są trzy powody dla których Aleksandrów Kujawski okazał się dla mnie ostatnio taki ważny. Po pierwsze chciano przygotować się odpowiednio starannie do odbioru tej oto książki. Napisana z osobistej perspektywy Autora przybliża miasteczko wywołując chęć zobaczenia opisanych miejsc "na żywo".

Warto skierować uwagę na redaktora wydania Michała P.Wiśniewskiego. To regionalista, mający szeroki ogląd spraw lokalnych. Myślę, że jeszcze nie raz będzie okazja o Nim pisać.

W tym celu trzecia (rodzinno-towarzyska) wizyta nabiera głębszego sensu. I to jest ten drugi powód zainteresowania się Aleksandrowem.

Jadąc już rozeznaną - podczas poprzednich dwóch przejazdówtrasą odwiedziliśmy wcześniej wspomniane miejsce pamięci.

Brama do lasu wyglądała tym razem jakoś, taka bardziej zwykła.

Zdjęcie z pałacykiem Trojanowskich to konieczność!

Był odpoczynek nad stawem i spacer po parku.

Objechaliśmy wcześniej odwiedzane miejsca bez próby kolejnego ich dokumentowania. Oto, tylko parę ujęć z innej perspektywy... .



Dotarliśmy także do "Mogiły Kozackiej" co wyczerpało już naszą wiedzę na temat miejsc wartościowych a charakterystycznych dla Aleksandrowa.

W końcu dotarliśmy do "Białej Lokomotywy" czyli trzeciego powodu, dla którego warto było odwiedzić Aleksandrów Kujawski. Jeżeli komuś uda się odwiedzić to miejsce prywatne proszę pamiętać o zadumie w cieniu dobrego drzewa tuż przed wejściem... . 

W ramach Wydarzenia na ostatnią chwilę (ale jednak!) dotarliśmy do domu rodzinnego Edwarda Stachury. 




Byliśmy też przy wspaniałym pomniku poświęconym Poecie.

Odbyło się czytanie wierszy Edwarda Stachury i słuchanie Jego głosu tuż przy ławeczce dźwiękowej do której nie mogliśmy się dopchać. 

Było poetycznie, sympatycznie i pogodnie!

Pożegnanie z Aleksandrowem odbyło się we właściwy sposób: najpierw pałacyk...

...a potem Dolina Szwajcarska. 

Zadanie zostało zrealizowane!

Wracając do Torunia mieliśmy przekonanie, że jeszcze TU wrócimy.
- Nie raz!


czwartek, 31 sierpnia 2023

Nieudany Aleksandrów (2293)

Druga wyprawa do Aleksandrowa rozpoczęła się jak w powiedzeniu, że niekiedy "miłe są złego początki".

Dzikości Małej Wisełki - na złość Krzyżakom wykopanej - nie mogłem się nacieszyć.

Dzień zapowiadał się pięknie to i można sobie było pozwolić na zachwyty przyrodnicze dłuższe niż tylko szybkie odnotowanie trzecim okiem.

Wyjazd z Miasta był po prostu przyjemny. Słonecznie i do samego Czernikowa ścieżki, ścieżki i ścieżki rowerowe. I do tego wygodnie szeroka E75 z budzącym zaufanie odpowiednio szerokim poboczem.

To miejsce od dawna chciałem odwiedzić!

Była więc chwila odpoczynku i zadumy. Ta katastrofa ma i dla mnie osobiste znaczenie. Miałem tym pociągiem wyruszać z Torunia do którego ostatecznie skład nie dotarł. Jak dziś pamiętam zdezorientowane tłumy na Dworcu Głównym, płaczące kasjerki od których nie można się było niczego dowiedzieć... . 

Zatopiony w myślach i mimo wszystko pogodnie znosząc kapanie z nieba skręciłem za szybko, nie tam gdzie trzeba.

No i już w pełnym deszczu pojechano wzdłuż torów taką oto drogą.

Nieco wyasfaltowania w okolicach stacji Otłoczyn poprawiło nastrój tak samo jak słabe, bo słabe (ale jednak!) przebłyski słońca. 

Tylko ten chłodnawy wiaterek psuł nastrój.

Popas przy sympatycznym pałacyku aleksandrowskim był prawie romantyczny.

Pomny drożyzny podczas poprzedniego pobytu naładowałem się domowymi kaloriami prawie na zapas. Tak to z energią ruszyłem w Miasto poznawać je!

Parafialny kościół był otwarty chociaż zamknięty. 

Krata w drzwiach pozwoliła mi tylko trochę zajrzeć do środka.
- Dobre i to!

Po opuszczeniu świątyni okazało się, że nie tylko leje deszczem, ale i duje zimnem. Tym sposobem plan się zmienił i zarządzono: zamiast poznawania miasta Aleksandrów Kujawski natychmiastowy powrót do Torunia.

Jeszcze się opierałem, bo jakże to tak ledwie dojechano a już koniec? Nasilający się deszcz wymył mi z głowy jakikolwiek sajtsiing. I basta!

Nawet zapraszająco otwarta brama do lasu nie była w stanie odwrócić mych powrotnych myśli albowiem LAŁO.

Popatrując na ruch autostradowy miałem lekki żal do pogody a także do siebie, do prognoz pogodowych i  rozpalonych oczekiwań.

W okolicach kościoła parafialnego w Otłoczynie gorzkie rozważania mi już przeszły.
- Po prostu: czasami trzeba odpuścić!

A potem już było kolejne spotkanie z Małą Wisełką, której stanowczo nie poświęcam (jako i samej Kępie Bazarowej) należnej uwagi. 
- Trzeba to zmienić na lepsze!

Wracając z trasy złożono hołd wiadomo Komu. Przecież rocznicę kopernikańską nadal mamy! 

Podziel się