Miało się przecież we wdzięcznej pamięci ostatni tam pobyt przy okazji wracania z Raciążka. Ten przypadkowo przez mnie odkryty - nie wszystkim znany - piękny Pałacyk Dyrekcji zachwycił mnie! (Ciekawe czy - dawno temu odwiedzony - Park Miniatur ze Szkła jeszcze istnieje?)
...nie one jednak były celem głównym!
Do Warzelni Soli mi się chciało mając w pamięci złożoną obietnicę.
Od tego miejsca ( od tego momentu!) przygotowany na ucztę dla fotograficznego oka z w o l n i ł e m . Oczy więc stały się szeroko otwarte, oddech wyregulowany a rower przypięty... .
Jeszcze przed wejściem zapamiętano to nazwisko: Konstanty, Leon Wolicki. Bez niego nie byłoby dzisiejszego Ciechocinka - nie byłoby (pięknie tutaj przedstawionej) WARZELNI SOLI..
Jako fotografik stwierdzam rzecz bezdyskusyjną: rzadko się zdarza aby w muzeach było tak p i ę k n e i łagodne oświetlenie.
Przechodząc od eksponatu do eksponatu po prostu cieszyłem się z tego światła.
Przyglądałem się więc artefaktom próbując dociec ich znaczenia, zastosowania i działania.
Wezwania z białej kartki posłuchano!
Zachwyciła mnie też ta stylowa reklama!
...ale jeszcze wcześniej był widok - pełnej staroświeckiego uroku - makiety tężni...
...i wreszcie (jako świeżo upieczony ampullofilista) mogłem zająć się tematem głównym który mnie do Warzelni Soli sprowadził: butelki. Słowa butelkofil nie akceptuję z uwagi na niestosowne skojarzenia które mogłyby się pojawić :-)
- A co zastałem?
A to Muzeum aż prosi się aby ożywić to obecnie strupieszałe wystawiennictwo niegodnie wzorujące się na prowincjonalnym, zapyziałym miejscu z XIX wieku.
Czy ci co decydują o kształcie tego Muzeum byli kiedykolwiek w - obecnie remontowanym - toruńskim MŁYNIE WIEDZY? A może któryś z nich zna słowo interaktywność? Nie, nie domagam się aby ekspozycja była na miarę przepychu ekspozycyjnego Muzeum Kolei Parowej w Swindon (miasto stowarzyszone z Toruniem).
- Niemniej jednak mogłyby tu być figury woskowe też :-)
W sytuacji gdy obecnie i przez małe miasteczka przepływa rzeka pieniędzy z ogólnie dostępnych grantów odpada argument, że "nas na to nie stać"... .
Z żalem - z prawdziwym żalem - wyjeżdżałem z Ciechocinka boleśnie przekonany o tym, że Uzdrowisko upojone sukcesem we właściwym dla siebie zakresie nie postarało się aby wykorzystać swoją szansę promocyjną również i poprzez działalność Muzeum Warzelnictwa Soli.
c.b.d.u.
PS. Uprasza się decydentów o wpisanie do przeglądarki internetowej hasła "Jak można ożywić statyczną ekspozycję muzeum".
- Nie liczę na podziękowania za pomoc :-)
Tego dnia przejechano 59 km, po trasie: https://tiny.pl/gvrcb9vzd

































