Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oprowadzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oprowadzanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 sierpnia 2021

Ludzie są dziwni (2225)

Późne popołudnie, ładna pogoda więc przejażdżka do Miasta. Ludzi pooglądać - atmosferą turystycznego miasteczka pooddychać. Powolny spacer z rowerem wzdłuż murów. W okolicach Bramy Żeglarskiej spotykam dwoje młodych ludzi. Ble-ble and How do you do: AMERYKANIE. 

Z Dawidem szybko nawiązuję kontakt i szczegółowo przedstawiamy się. On historyk, za chwilę wykładowca na Uniwersytecie Columbus (Ohio) wyraźnie interesował się Toruniem. 

Ponieważ idziemy w jednym kierunku sypię historyjkami toruńskimi o mijanych obiektach. Ogólnie to wyżywam się w testowaniu / używaniu swego bladego angielskiego :-) 

Razem ze swoim towarzyszem są ciekawi i zainteresowani anegdotyczną formą oprowadzania niejako przy okazji. Idziemy przecież w jednym kierunku. 

Po dojściu do pomnika Kopernika jeszcze chwila rozmowy i od amerykańskiej strony pada propozycja spotkania się jutro w celu krótkiego zwiedzania Miasta. "Mamy pełen plan, ale na godzinkę się wyrwiemy". Rutynowa wymiana telefonów zainicjowana z ich strony i rozstajemy się życzliwymi uściskami rąk. 

Zanim jednak to nastąpiło towarzysz Dawida z niepokojem w głosie pyta: a ile to będzie kosztowało? Moja odpowiedź to NIC, po prostu nic. Dzięki wam odświeżę sobie nieco oprowadzanie po Toruniu (byłem kiedyś na kursie przewodnickim) i co najważniejsze wezmę aktywny udział w rozmowie z native spikerami. 

Dla mnie to ważne - wyjaśniłem - bo chociaż czytam i słucham po angielsku to bezpośrednich kontaktów z anglojęzycznymi nie mam. Po prostu. No marny jest ten mój angielski live więc dla mnie to bezpłatne zajęcia konwersacyjne z angielskiego. Żeby już wszystko było jasne: moja propozycja to klasyczny barter. 

I naraz odczuwam, że coś nie halo: Jak to tak: ZA DARMO? No to jeszcze raz cierpliwie tłumaczę, że dla mnie to jest konwersatorium i że wymiana usług w systemie barterowym oraz tak dalej i dalej.

Następnego dnia o 8-mej rano wysyłam sms potwierdzający, że spotykamy się (jak było ustalone) o godzinie 10-tej niedaleko pomnika Kopernika, tuż przy osiołku. Brak odpowiedzi i nieprzybycie ich przyjmuję ze zrozumieniem. 

No plany im się zmieniły, młodzi są więc może wczoraj się intensywnie weselili albo coś tam - coś tam. Mogliby co prawda odwołać, no ale cóż od nich wymagać:  A m e r y k a n i e  :-)

I tu zaczyna się druga część historii. Stoję przy wspomnianym osiołku a tu podchodzi do mnie grupa rodzinna: dwie panie, nastolatek i chyba ktoś jeszcze. Jedna z pań przyjaźnie zagaduje widząc we mnie przewodnika po Toruniu. 

Opowiadam więc im story o niesłownych Amerykanach. No kurczę blade - mogliby chociaż poinformować, że plany im się zmieniły czy coś tam, coś tam. A tu nic. Postoję więc jeszcze pięć minut i pojadę do domu. 

Na to oni: to może nas pan oprowadzi po mieście. Na to ja: ależ proszę bardzo! I tak tą godzinę miałem przeznaczoną na oprowadzanie. Tak, mogę oprowadzać, ale tylko jeśli są zainteresowani według programu ułożonego dla Amerykanów. 

Na początek chodziło o ratusz i okolice. Przewidziano pomnik Kopernika, samego Astronoma, potem osiołek, Dwór Artusa, fontanna z flisakiem, Kościół Wniebowzięcia NMP. Następnie Murki Remerowskie, mury z Krzywą Wieżą i (jeśli jeszcze czasu starczy w co wątpię)  kościół św. Jakuba i wszystko co po drodze. 

Na dowód mojego przygotowania z dumą pokazuję opis trasy wraz i internetowymi odnośnikami do każdej z atrakcji. Wczorajsze dwie pracowite godziny autorskiej trasy tak mi się zmaterializowały. A teraz mogę to nie tylko przećwiczyć praktycznie, ale i zrobić dla niej timing.

I teraz UWAGA pada czujne pytanie: a ile to będzie kosztowało? W złotówkach nic, bo nie jestem i nie chcę być zawodowym przewodnikiem. Przyjemność będzie wielka po mojej stronie, bo przecież i tak czas miałem zarezerwowany na oprowadzanie, a to spotkanie  traktuję jako ćwiczenie jak to jest oprowadzać po Mieście z programem dla obcokrajowców... .

- Na takie dictum grupa rodzinna odmaszerowała niczego nie rozumiejąc... . 

No to ja się pytam: kto tu jest dziwny?

Kończąc tyradę cytuję pana Wojciecha Młynarskiego góralskim bon motem:
- Ludzie som panie do tela dziwne co cud!

PS. Dotychczas to Kopernik Mikołaj był moim idolem. Nie wiem czy osiołek nie powinien zająć jego miejsca... . 

Podziel się