Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krajobrazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krajobrazy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

Tadeusz Gapiński - Spotkanie 2/2 (1521)

Wracając do minionego spotkania... zostało mi wrażenie skromności  i pokory Artysty. Wielokroć i na różne sposoby doświadczony przez życie, zmagający się z chorobą przy bliższym poznaniu emanuje właściwym dla siebie ciepłem i pogodą ducha.

























Odchodziłem stamtąd mając nadzieję na następne spotkanie. Plan narysowany, szczegóły uzgodnione, więc może... .


Jeszcze tylko ostatni portret i...

...nagle zauważam, że ręka oderwana, jakby po to by za chwilę miała błogosławić!

Zapytałem Go: dlaczego nie przybił?! Nie uzyskałem wyraźnej odpowiedzi, ale... to było dla mnie zrozumiałe.

Wszystkie pokazane obrazy są do kupienia za stosunkowo niewielkie pieniądze. Za tak małe, że jakąkolwiek sumę by Artysta nie wymienił po prostu nie wypada się targować.Tego by się po prostu nie dało
żadną miarą usprawiedliwić.

Ilość obrazów jest skończona i jestem mocno przekonany, że każdy z nich ma większą wartość niż potocznie chciałoby się im przypisać.

Konsekwencja z którą Tadeusz Gapiński realizuje swój życiowy plan artystyczny pomaga mu tworzyć prace niepowtarzalne, łatwo dające się rozpoznać. I pamiętajmy: kupno któregoś z Jego obrazów daje
szansę na znalezienie się w świecie do którego nie każdy ma dostęp
.
Kupujmy obrazy Tadeusza Gapińskiego!


piątek, 6 marca 2015

Tadeusz Gapiński - Spotkanie 1/2 (1520)

Nie wiem, czy Pan mnie pamięta... . Nazywam się Obserwator Toruński.  Telefon do Pana mam z wystawy, tej co to była w "Domu Muz", na Podmurnej.

Miałem okazję parę razy Pana fotografować raz dwa przy pracy.

Spotykaliśmy się zwykle w terenie przypadkowo, ale teraz chciałbym z Panem specjalnie umówić się na spotkanie. Gdyby był czas i gdyby było miejsce to mógłbym Panu przy tej okazji zrobić na spokojnie parę zdjęć... .

Ach, więc ma Pan gdzie mieszkać! Bardzo się cieszę. Tak, różnie z naszymi urzędnikami bywa... . Szczególnie w okolicy wyborów. No tak, ten akurat wywiązał się z danego słowa. No i chwała mu!
- Cieszę się, że Pana doceniono w ten sposób.

To u Pana?! Cieszę się, naprawdę się cieszę na tą roboczą wizytę.


*     *     *

Spotkało mnie uważne spojrzenie.  Przywitał mnie porządek i to wcale nie taki robiony na chybcika. Spodziewałem się artystycznego nieładu, przygotowany byłem na różności (w końcu Artysta!) a tu... wszystko poukładane i żadnych kurzyków w tym mikroskopijnym miejscu do życia.

Zwykłe przedmioty jakie są w każdym domu tutaj wyglądają nieco inaczej, jakoś tak symbolicznie prawie, gotowe do namalowania.
- Zachwyciły mnie te światłocienie przy jabłkach... .

Tak o uzyskaniu dyplomu przez Pana też słyszałem. Ostatnio nawet zobaczyłem w pewnym sklepie Pana obraz... . Przypadek, absolutny przypadek! No i to był ten impuls, żeby zadzwonić, bo przecież już
od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie to, aby się spotkać.

Mówi pan, żeby kuchni nie fotografować? W porządku! Czy chodzi o to, że ma Pan nadmierne zapasy jedzenia? (Była kasza, mąka i cukier. Po kilogramie i po pół). Tak rozumiem, nie ma
co kłuć w oczy, że Panu, aż tak się powodzi... .
- Rozumiem, ludzie zawistni są.

No to może na tle drzwi zrobimy sobie pracownię fotograficzną? Warto byłoby udokumentować to co ma Pan dotychczas namalowane. Że co, żeby tych co nie dokończone to nie zdejmować?

Mam taką prośbę, potraktujmy wszystkie obrazy jako skończone! Jeśli do dziś nie udało się ich skończyć to widocznie tak ma już być! Od dziś niech wszystkie te obrazy będą na sprzedaż!
- A póki co sfotografujmy tyle z nich ile się da... .

















Podziel się