- OBY.
wtorek, 5 września 2023
Zielono mi (2296)
- OBY.
Autor:
Obserwator Toruński
o
11:50
0
komentarze
Etykiety: "Flisak", czarnowo, e-bike, prom, rower, Toruń, wał przeciwpowodziwoy
środa, 30 maja 2018
Odkrywanie świata (1981)
- Jeśli nie było to będzie.
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:27
0
komentarze
Etykiety: chata, e-bike, Jezioro Chełmżyńskie, łuki ogniowe
poniedziałek, 28 maja 2018
Kult elektryczności (1979)
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:00
0
komentarze
Etykiety: Bulwar Filadelfisjki, e-bike, e-hulajnoga, rower elektryczny, Wisła
niedziela, 27 maja 2018
E-bike czyli "Zajedziesz dalej - Przeżyjesz więcej!" (1978)
Luuudzie! Puknijta się własnym kopytem w puste makówki uważając gościa na elektryku za inwalidę!
Schodząc oktawę niżej, przedstawiam argumenty za rowerem wspomaganym elektrycznie. Proszę zwrócić uwagę na rozróżnienie:
a) rower elektryczny
b) rower wspomagany elektrycznie.
Ten pierwszy może mieć mocy ile zachce (choć nie musi!) jego właściciel. Specjalne konstrukcje i po 3 K Wat mają, osiągając w kilka sekund prędkości do 100 km na godzinę.
Młodzi, zdolni a (w swym mniemaniu) nieśmiertelni się w takie urządzenia zaopatrują. I co gorsze (niektórzy z nich!) nawet na ścieżkach rowerowych się oni ****** ze swymi szybkościami pojawiają. Działanie to ewidentnie wbrew zdrowemu rozsądkowi i prawu jest. Takie pojazdy mają pedały tylko dla picu i glancu bezprawnie podszywając się pod rowery. Gwoli sprawiedliwości podać trzeba, że i między młodymi a zdolnymi normalni też są. Święcie staram się wierzyć, że w przeważającej większości.
Cieszy mnie fakt, że już niedługo Unia Europejska zaopatrzy takich ścigantów przymusowo w tablice rejestracyjne. To są skutery i motocykle elektryczne (często samoróbki o doskonałych osiągach) i za takie oficjalnymi blachami odznaczonymi winny być.
Druga grupa zelektryfikowanych użytkowników to dżentelmeni pracujący. Jedzie sobie taki biznesmen lub inny salary man do pracy ekologicznie. Zajechawszy na miejsce (bez stania w korkach z wypalaniem benzyny włącznie) nadal prezentuje się świeżutki jak poranny pączuś, gdyż e-pedałując nie miał okazji spocić się.
Trzecia grupa to ludzie młodzi zdolni i z wyobraźnią, którzy mając końskie zdrowie i nadmiar energii chcą wcielać w życie hasło wszystkich e-bikerów: ZAJEDZIESZ DALEJ - PRZEŻYJESZ WIĘCEJ! Tych jest malutko - ale są. Na co dzień nie widać ich, bo oni się ukrywają. Ciąży na nich bezprawnie pokutujące przeświadczenie jakoby oni tylko byli leniwcami, unikającymi wysiłku. Na szczęście: oni dyskretnie istniejąc wiedzą swoje.
Czwarta grupa też zaopatrzona we wspomaganie elektryczne to sportowcy na emeryturze. Ta emerytura nie oznacza, że oniż tylko w fotelach huśtanych czy na bujaczkach bujają się. Przeciwnie wprost; oni ograniczeni wiekiem czy wypadkami korzystają z e-bików, prądem nadrabiając przeżyte lata czy podpierając nim swe nadwątlone zdrowie. Tak więc, domyślne twierdzenie pewnej toruńskiej organizacji rowerowej, że e-bike to dwukołowa a jednośladowa odmiana wózka inwalidzkiego nijak ma się do obiektywnie istniejącej rzeczywistości.
Boom na rowery elektryczne w takiej na ten przykład przodującej rowerowo Holandii ma wzrost lawinowy, podczas gdy sprzedaż normalnych rowerów spada... . Patrząc na pełen wyższości i politowania wzrok niektórych kołowników myślę, że u nas w Polsce do tego wzrostu to jeszcze musimy dojrzeć.
Zaliczając się do ostatniej grupy zeznaję: w pierwszym miesiącu użytkowania e-bika przejechałem 800 km. Równo. Obecnie po przejechaniu ok. 1400 km mam prawo twierdzić, że e-rower nie tylko zachęca do wysiłku fizycznego a wręcz wymusza dawkowanie go sobie w większej ilości! Dobrze objaśnia to choroba jakiej (podobno) podlega każdy e-biker.
WATOZA - to pragnienie mocy wyrażanej w watach. Masz regulaminowy silnik 250W o prędkości do 25 km/h to chcesz mieć tej mocy i prędkości więcej... . Ponoć jak masz 1 tysiąc Watów to też po pewnym czasie zaczynasz odczuwać tę dolegliwość :-)
Czy jestem zadowolony z tego zakupu? I tak i nie.
NIE, bo:
- za drogi i za ciężki. Elektryki są przesadnie drogie i po schodach trudno wnoszalne.
- mój egzemplarz w mniej ważnych szczegółach jest łatwo psujący się (jakiś odpadnięty a tandetny odblask pedałowy, jakieś otworki ponownie nagwintować trzeba było, farba się z błotnika starła, sprężyna przy podpórce ma (nie wiedzieć czemu) moc sprężyny od tapczanu itp
- kłopotliwy w zabezpieczeniu. Nie można go spuścić z oka w myśl zasady, że: "Swego przyjaciela nie zostawia się samego nawet na sekundę"
- nie nadaje się do jeżdżenia po słabo utwardzonych nawierzchniach. Na leśno - polnych piaskach jeżeli nie jest się odpowiednio silnym można sobie zrobić spore ku-ku. To nie jest żartobliwa uwaga! W luźnych żużlach / szutrach czy kopnych piaskach e-rowerem rzuca i trzeba znacznej siły aby panować nad tym nazbyt narowistym rumakiem.
- potoczne przekonanie jest, że e-bike to jest przedmiot dla gadżeciarzy, niegodny prawdziwego męszczyzny. (Jedynie słuszna stratyfikacja użytkowników została opisana w czterech punktach powyżej!)
TAK, bo:
- pięknie wspomaga pomagając mniejszym wysiłkiem zajechać z d e c y d o w a n i e dalej (sic!). Prawdziwi włóczykije rowerowi mogą teraz zaglądać we wszystkie interesujące a poboczne - dotąd omijane drogi i dróżki - bez obawy że pary na powrót zabraknie
- mogę opromieniony przestrzeganym prawem wjechać na każdą ścieżkę rowerową czy do lasu i żadna Osoba Służbowa (a nawet sam Pan Leśniczy!) nie ma prawa mnie pogonić
- jest ciężki, stąd stabilnie trzyma się drogi, nieźle niwelując amortyzatorem przednim i sztycą podsiodłową spotykane na drodze nierówności
- mój egzemplarz posiada naturalne i wygodne miejsce na 1,5 litrową "Muszyniankę". Przypominam: w trasie można nie jeść, ale pić t r z e b a często i to z lekkim nadmiarem.
- tani w eksploatacji (koszt naładowania to całe 100 groszy za 100 km. (Niektórzy wykłócają się, że to 70 gr.!)
- w zależności od sposobu eksploatacji (ciężkie leśne piaski na pełnym wspomaganiu czy goły asfalt na minimalu) na jednym ładowaniu przejeżdżam 70 - 160 km
- w pełni wyposażony (światełka, hamulce tarczowe, błotniki i bagażnik) z gniazdkiem USB włącznie. Bajka! Memu telefonu nic mu nie robi włączony na stałe ekran z LOCUS i GOOGLE MAPS jednocześnie, bo wspomagający akumulator robi za super mocny power bank!
I to by było na tyle.
PS. Ostatnio, na wypadzie rowerowym i na widok e-bika mego przewodnik wycieczki spontanicznie a żartobliwie zakrzyknął: ...ale t e n rower się nie liczy! I miał ów przodownik turystyki rowerowej rację; e-bike to klasa sama dla siebie i zwykły rower niech się z nim nawet nie próbuje równać :-)
(c.b.d.u.)
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:00
2
komentarze
Etykiety: e-bike, rower elektryczny, rower ze wspomaganiem elektrycznym
piątek, 25 maja 2018
"Daglezjowy Dwór" (1974)
Ot, wioseczka (miejscami village) jakich wiele, wyróżniająca się tylko tym, że okazały "Daglezjowy Dwór" tam znajduje się.
Policja Państwowa przed CH "Bielawy" własnymi rękoma podczas jakiejś imprezy rowerowej to robiła!
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:23
0
komentarze
Etykiety: Daglezjowy Dwór, e-bike, Sąsieczno
niedziela, 29 kwietnia 2018
sobota, 21 kwietnia 2018
Silva rerum (1963)
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:55
0
komentarze
Etykiety: Bierzgłowo, Bydgoszcz, CCR-Sport, e-bike, Toruń, wiatrak
Podziel się






















































