Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulica Szeroka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulica Szeroka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2019

Trzy razy NIE w kwestii żydowskiej (2125)

Nie wiem co o tym myśleć... .

Na swój mikro sposób temat żydowski zauważam... . Z jednej strony budzi moją sympatię folklor żydowski a z drugiej strony bije mnie po oczach odrażające zjawisko pod nazwą Przedsiębiorstwo Holocaust.

Podobno nie ma przyjaźni między państwami: są tylko interesy. W myśl tego twierdzenia przyjaźnić można się tylko z konkretnymi osobami prywatnymi: Aloszą i Tatianą, Dawidem i Sarą czy Rainhardtem i Hadi.
- Na poziomie państw są tylko interesy.

No i wygląda na to, że w Polsce jest interes do zrobienia... .

Spojrzałem w lustro zadając sobie trzy pytania:

1. Czy jestem politykiem? (Nie)
2. Czy jestem historykiem? (Nie)
3. Czy jestem ................? (Nie)

Staram się uruchamiać wrażliwość na argumenty z różnych stron. Jednakże - mając na względzie - zacietrzewienie i propagandową wrzawę wszystkich zainteresowanych w końcu dochodzę do wniosku, że nie mnie rozstrzygać o tym kto ma rację.
- Jestem tylko Obserwatorem.

PS. Zjawisko zauważono niedawno w Toruniu na ulicy Szerokiej. Z uwagi na to, że lokalne sierotki masowego przekazu taktownie (?!) na ten temat milczą pozwoliłem sobie poinformować P.T. Czytelników.

sobota, 9 stycznia 2016

Wszyscy byliśmy królami! 1/2 (1576)

Potężne zdziwił mnie fakt, że aż tak bardzo prawdziwe było to Święto!

Skromniejsze niż w poprzednich latach to były obchody, ale jakieś takie... godniejsze. Może trochę braku wielbłąda na kółkach było żal. I słonia także. Dopiero teraz doceniam wagę tego pomysłu uskutecznianego w poprzednich latach. I głośno kajam się za swe niesprawiedliwe onegdaj słowa!
- PRZYZNAJĘ: zgrzeszyłem pochopnymi słowy.

Prawdziwym strzałem w 10-tkę było rozdawanie koron! No i nosili je mali i duzi i tym sposobem wszyscy byliśmy królami... . Pomysł prosty i nośny angażujący mieszkańców i turystów w obchody.

Natomiast dyskomfort związany z brakiem wąsatego anioła (niesławnie pamiętnego z zeszłego roku) jakoś mało mnie obszedł.

Zachwyciło mnie to, że odmiennie niż w poprzednich latach
Władza szła na piechotę do żłóbka. a nie jak w poprzednich latach gdy pojazdami do żłobu dążyła, coby się od plebsu bardziej odróżnić.


Były więc wystrzały konfetti, było rozdawanie cukierków, był przemarsz przez całe miasto z trzech miejsc zaczęty. Oczywiście jak zwykle na zakończenie odbyła się część poświęcona promocji dokonań Pana Prezydenta. Słów było tak 50 na 50: połowa o Święcie i połowa o dokonaniach Najwyższego... .

To mieszanie sanctum i profanum wcale mnie tak nie wdiabliło
jak w poprzednich latach. Sam Najwyższy zdał mi się mniejszy niż zwykle, jakiś taki zmęczony i postarzały. Okazuje się że i ja miewam ludzkie odruchy... . Może dlatego, że i sam tak się czuję? 


A poza tym jak zwykle była to dobra okazja,  aby zapolować na Ludzi :-) Portrety robić im.  W końcu to przecież Ludzie mnie napędzają!























Podziel się