Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 marca 2021

Powitanie wiosny (2203)

Wybrałem się z kolegą, bo... .

Rowerami, rowerami się pojechało!


Ostatniej zmrożonej kałuży się przyglądano.... i przebiśniegom też!


czwartek, 6 sierpnia 2020

Południowa Droga Jakubowa - Dzień 05_OSIECZNA - JAKUBÓW_75 km (2176)

Odcinek: Osieczna - Leszno - Głogów - Modła - Jakubów

Czerwony podkład (footprint) pod namiot świetnie się spisuje jako prześcieradło. Syntetyczny śpiwór - zabrany zamiast zbyt gorącego piórkowego puchacza z którego korzystałem na Drodze Północnej - doskonale mi służy.

Jedwabna wkładka do niego zapewniając higieniczność dodatkowo ociepla i śpi się w tym urządzeniu nieźle! Tylko wchodzenie do tego delikatnego worka sprawia niekiedy trudność. Nie umiem tego jeszcze robić sprawnie, ale nauczę się.



Nocleg i w ogóle pobyt w klasztorze O.O. Franciszkanów w Osiecznej kojarzy mi się z powagą, harmonijnością i skupieniem na sprawach spoza codziennej krzątaniny.

Noc przespana została w zatyczkach całkiem nieźle. Samoczynna pobudka o 5:30. Ciągle mam zastrzeżenia odnośnie mojego mało sprawnego pakowania się. Dzisiaj po raz pierwszy całkiem szybko mi to wyszło może dlatego, że wstałem wcześniej.

Ciągle jeszcze mam za dużo rzeczy do ogarnięcia mimo, że w odróżnieniu do Trasy Północnej jadę teraz z trzema a nie pięcioma sakwami. Uznaję to za swój wielki sukces! Ten obsesyjnie wręcz prezentowany w każdym piotrowym działaniu minimalizm i mi się udzielił.

Potem było śniadanko i na mszę o 7:00 a potem już tylko wyjazd. Niebo jak na razie ponure, ale może nie będzie źle. Niestety morale mimo zjedzonego śniadania i prawie zapakowania się gwałtownie spadło. Od rana ciągle pada silny deszcz. Według pogody Piotra po skończonej mszy o siódmej miało deszczowanie się skończyć.

Na razie po mszy - Piotr w kościele - ja w korytarzu przylegającym do kaplicy czekamy na ojca przeora który poprosił o spotkanie przed odjazdem. Ksiądz przeor przyszedł, życzliwie porozmawiał z nami dłuższą chwilę i pożegnał się z życząc dobrej drogi.

Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej zauważono kątem oka.

Leszno ogłosiło się nam pielgrzymom we właściwy sposób.

Jakoś słabo znoszę te odstępstwa od klasyki. Wieża dzwonna jak minaret... .

Wiem, wiem! Architektowi pewnie chodziło o skojarzenie z włoską kampanilę. PO CO?! A co to nie mamy własnego stylu w architekturze sakralnej aby do niego właśnie nawiązywać? Tak, nie jestem fanem współczesnych kostropatych budowli sakralnych.



Parasolki nad lesznieńskim miejskim deptakiem... . Kolejne małpowanie, kolejny przykład urzędniczej mody miejskiej... .Proszę sobie zapuścić Googla na temat: "parasole nad ulicą".


Głogów zaskoczył mnie Mostem Tolerancji. Uważam ten projekt za niedokończony, bo brakuje na nim różowej kokardki.
- Inne miasta mają to i oni też.

Już sobie wyobrażam jak nasz (obecnie remontowany) toruński most drogowy im. Marszałka Piłsudskiego malują na różowo... .

Klasyka w architekturze sakralnej działa na moje przyzwyczajone do gotyku / baroku zmysły kojąco.





Ten zrujnowany kościół w środku miasta, zbyt potężny i kosztowny by go odbudować oglądałem z mieszanymi uczuciami i... zrozumieniem.

Ślady świetnej przeszłości zabezpieczone w środku miasta zadaszeniem potraktowałem jako wzór dla Torunia. Wieczne biadolenia co by tu zrobić (ostatnio przycichło!) z placem podominikańskim i z ruinami kościoła św. Mikołaja tu znajduje podpowiedź.
- Chwała głogowianom!


Nie wiadomo dlaczego jechało mi się dzisiaj bardzo ciężko.

Modła - kościół pw. św. Jakuba - mocny punkt na Szlaku Jakubowym.
Dojechawszy tutaj i Piotr potwierdził, że dzień był nielekki.  Ledwie zdążyliśmy ujechać 70 parę kilometrów a już przyszła myśl, żeby odpoczywać.


W Jakubowie po raz pierwszy (i jedyny!) zostaliśmy rozpoznani  i przywitani jak prawdziwi pielgrzymi: BUEN CAMINO. Jak się później dowiedziałem ten pan był już kilkanaście razy na Drodze do Santiago de Compostella.

Poczułem wzruszenie, bo uświadomiłem sobie, że po przejechaniu nawet fragmentu Drogi Jakubowej zasłużyliśmy na to wyróżnienie.







Księdza na plebanii nie zastaliśmy, ale przypadkowa rozmowa nieoczekiwanie zaowocowała otrzymaniem noclegu parę domów dalej. Wszystkie wygody jakich może oczekiwać pielgrzym zostały nam zapewnione za specjalną cenę 'a 10 zł od głowy.

Jeszcze tylko było się wykąpać, jeszcze tylko zjeść coś i odpoczynek, odpoczynek i odpoczynek!
- Nie wiem czy wyjedziemy jutro punktualnie.


środa, 29 kwietnia 2020

To wszystko przez Piotra! (2144)

Rano sms: Jedziemy?
- Też mi pytanie: wiadomo, że TAK.
No to pojechaliśmy.
... i zaczęło się.

Dzień był  mało pogodny choć z  przebłyskami słońca czyli do jazdy rowerami "może być".

Uzgodniona trasa (Pętla Lubicka) została zrealizowana i to... nawet z nawiązką.

I było po drodze, że:
- oj, tu chyba musi być jakieś sympatyczne miejsce
- to może zajrzyjmy i w ten zakamar oraz w tamten
- popatrz, popatrz a na tą ścieżkę to jeszcze nigdy nie zaglądałem!

Trochę mnie irytowało to ciągłe zbaczanie. Pokornie jednak wysłuchiwałem jego pomysłów na eksplorowanie i poznawanie miejsc zdawałoby się nieciekawych, które (ku memu zdumieniu!) okazywały się całkiem interesujące... .

To właśnie podczas tego przejazdu odkryte zostało:
a) całkiem nowe miejsce piknikowe Nad Drwęcą, o którym (zapewne) tylko lokalsi wiedzą
b) nie tylko ja lubię paść oczy widokiem naszej przewspaniałej panoramy (sic!)
c) miasto faktycznie buduje plażę po drugiej stronie Wisły.

Kiedy (w ramach rewanżu) wracając przez Nową Wieś - Złotorię a będąc już na Rubinkowie chytrze podrzuciłem pomysł, aby na zakończenie zrobić jeszcze trasę dwumostową Onże skwapliwie przytaknął (i jako niezły negocjator) szybko dodał: ...ale ty bez prądu!

Jak bez prądu to bez prądu... . Pojechaliśmy i wtedy zdumiałem się po raz kolejny: na moim przyciężkim e-biku też bez prądu żwawo i na dłuższym dystansie pomykać się da!

PS. I za:
- wytrącanie z rutyny podczas przejazdów znanymi trasami
- tą Jego (pochwały godną) ciekawość nowych miejsc,
- pomoc w dokonaniu wiekopomnego odkrycia
JESTEM MU WDZIĘCZNY!
...bo to wszystko było przez Piotra.

środa, 6 stycznia 2010

Trzymajmy się! (99)

Otoczony marną codziennością co raz to łaknę rzeczy wzniosłych.

W takich momentach zamiast użerania się z bytem powszednim ciągnie mnie do uprawiania sztuk niezwykle pięknych. Na trzy sposoby. Stąd też a to uciesznym słowem się zabawię, a to frywolnie wyrażę się za pomocą obrazu, czy też po prostu między brzozami na fujarce zagram.



Cóż zrobić jednak mamy gdy niebo podrzucił ktoś z ołowiu a osobisty zielony pasek stamina jest krótki bardzo?! Rada ma brzmi: dobrze jest wtedy nieruchomo zasiąść na gór szczycie i podumać nieco lub dłużej nad przemijalnością tego świata.
- Tyle jeśli chodzi o poezję.

(...)

Wracając do toruńskiej prozy: z uwagi na to że gór szczyty na naszym płaskociu są przesadnym deficytem muszę autorytatywnie uznać, że toruńska Góra św. Jakuba TO JEST WŁAŚNIE TO. (A właśnie, że mamy taką Górę! ...chociaż nie wiem czy wszyscy w naszym miasteczku o niej wiedzą.)



Jak widać omszała ona ze szronu, śniegu i starości!
Dale jakie się z niej rozciągają pokażę przy innej okazji, bo teraz mi się nie chce. Teraz to mogę co najwyżej tylko ujawnić ścieżkę która wiedzie wzdłuż (za przeproszeniem!) grzbietu naszej szacownej Góry.



Uwaga porządkowa. Gdy się wchodzi na Naszą Górę od niewłaściwej strony to trzeba mocno trzymać się ziemi, żeby na własne życzenie nie zrobić sobie czego.

A morał z tej historyjki?! W celach filozoficznych wchodząc na góry szczyty wskazane jest mocne trzymanie się ziemi.
- No właśnie!

PS. Piotrze! To trudne słowo którego (w tak kompromitujący sposób!) parę dni temu nie mogłem znaleźć to "reaktywacja". W moim ujęciu to jest coś takiego jak powstanie z martwych albo też kontynuacja po 2-letniej przerwie tego szlachetnego dzieła, które i Twoim oczom od niedawna a codziennie przedkładam.

piątek, 1 stycznia 2010

Koło ratunkowe (94)

"Guest Photographer" to jest instytucja, która robi za koło ratunkowe.

Jest taki zwyczaj, że jak już blogerowi czegoś brakuje to zaprasza przyjaciół do współpracy. Co tu dużo gadać: onże blogista w kryzysowej chwili bezwstydnie podpiera się twórczością Przyjaciela. Na szczęście każdemu to się opłaca.

  • Tygrys wstawia do witryny świeże mięso
  • Przyjaciel bez większego wysiłku zyskuje okienko promocyjne
  • Czytelnicy... .
No właśnie, a co mają z tego Inni Obserwatorzy?! Proszę popatrzeć na zdjęcia i już wszystko będzie wiadomym!



W roli Przyjaciela odważnie dzisiaj występuje Piotr.
- Próba przybliżenia jego postaci na razie elegancko wymyka nam się.
Jego obiektywem - w ten oto sposób.



Nie traćmy jednak nadziei. Maybe one day... .

Podziel się