Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papowo Biskupie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papowo Biskupie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Papowo Biskupie (2399)

Czyhałem na okienko pogodowe i się doczekałem. Trasa byłą planowana od dawna i nareszcie... . o poranku wyruszono w drogę! Dla ciekawskich podaję, że to zdjęcie zrobiono 8 czerwca o godz. 4:53' 37". W obliczu  nadchodzących upałów nagle przypomniano sobie, że dobrze jest wstać skoro świt!

Do Zamku dojazd okazał się bezproblemowy. I było tak, że puste drogi, że niezłe nawierzchnie i sprzyjająca aura.. . Ma się to szczęście!

Dodatkowo jeszcze życzliwość i wskazówki Osoby Lokalnej pomogły mi w zorganizowaniu sesji.

I było wśród ruin błądzenie (z zachowaniem należytej staranności!), księżyca podglądanie oraz ogólne zachwycanie się minionym czasem zaklętym w kamieniach dzikiego muru (No nieźle mnie poniosło!).

Uwaga: pojęcie dziki mur jest jedynie słusznym określeniem dla tego typu budowania. 

Miejsce na pewno jest niezwykłe i... szokująco starannie, czysto oraz schludnie utrzymane. Tamtejszy Toi-Toi w swojej kategorii osiągnął mistrzostwo świata jako (bez żadnej przesady!) obiekt elegancki i pachnący tak, że hotele z 5 gwiazdkami mogłyby brać wzór.

O tym, że prawdą jest to co napisano powyżej zaświadczyć może tylko osobista wizyta każdego z czytelników Obserwatora Toruńskiego chociaż skłonny jestem uznać, że Zamek jest znacznie ciekawszy.

Warto, - dla Zamku - po prostu warto tu być! A jak ktoś jeszcze nie przekonany to niech sobie zdjęcia poogląda. Można się podelektować swobodnie. Wiem co piszę, bo NIE JESTEM TU PIERWSZY RAZ.




















Po przeciwnej stronie drogi ten "Ursus" sobie stoi i wygląda tak.



Wracając do domu mogłem beztrosko sobie stwierdzić: piękną mamy wiosnę tego roku. 

Ogółem tego dnia (8-go czerwca) przejechano 71 km, taką oto trasą:

https://tiny.pl/1m-5kyz5g

piątek, 12 maja 2023

Dzień 4: Grudziądz - Toruń 4/4 (2284)

Ostatni dzień naszej peregrynacji - po śnie twardym jak bazalt - okazał się być nieco (ale tylko trochę!) bardziej łaskawy.

Też sobie wiało i dmuchało.

Podjazdy - na nieutrwalonych szutrowych górkach - wyciskały ostatnie siły... . Czego się jednak nie robi by pojechać na (jak się później okazało) wątpliwe skróty :-)

I było tak samo porywiście także na wichrowym wzgórzu, gdzie pod pretekstem zrobienia zdjęcia próbowałem złapać oddech... .
 
Imponujące ruiny zamku w Papowie Biskupim przywitane zostały jako zapowiedź rodzinnego miasta...

...i kolejna okazja do odpoczynku.


Kto tam jeszcze nie był niech nadrobi tą wstydliwą zaległość.

Jest co oglądać - jest się czym zachwycać!



To miejsce jest - jak na miarę możliwości gminy - doskonale zagospodarowane.

Toi-toi czyściutki tam nieskazitelnie a nawet z bieżącą wodą i czymś tam jeszcze. Gdy odpoczywaliśmy serwisowano właśnie ławy i stoły, przycinano trawkę... .
 
Również i z tego względu zachęcam do odwiedzenia tej niegdyś wspaniałej kamiennej warowni.

Mimo naglącego czasu odwiedziliśmy kościół pw. św. Mikołaja w  Papowie Biskupim.











Gdzieś w okolicach Chełmży znaleziony na szosie zaskroniec (a nie żaden jadowity wąż jak twierdzono!) został litościwie wyekspediowany w pobliskie chaszcze. 
- A niech sobie żyje gad jeden!

Jakby nam było mało kilometrów zdecydowano o  objechaniu Jeziora Chełmżyńskiego.

Czego się to robi aby odwiedzić ulubione Zalesie!
- Odpoczywało się tam także.

Tak to było na czterodniowej pielgrzymce do Pelplina - dawnej duchowej stolicy Ziemi Chełmińskiej. Dzisiaj to nadal siedziba biskupia oraz Seminarium Duchownego, którego tym razem nie udało się odwiedzić. 
- Cieszmy się, bo to będzie kolejny powód dla którego warto przynajmniej jeszcze raz odwiedzić Pelplin! 

Podziel się