Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Małgorzata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Małgorzata. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 września 2017

Wycieczka - Muzeum i Miasto 1/4 (1908)

To malutkie Muzeum mnie zadziwia! Tam się ciągle coś dzieje: tym razem trafiłem na warsztaty robienia masła.

Niby każdy wie jak to się robi, ale jak przyszło co do czego to... . W związku z rosnącymi cenami tego artykułu być powszechniejszą winna być umiejętność ta. I dlatego warto (a choćby mikserem) zrobić sobie w domu masło przynajmniej raz. To ciekawe doświadczenie. I smaczne!

Oglądając ekspozycję muzealną po raz kolejny zadziwiono się obecnością żubra. W końcu dotarło do mnie, że on tu w zastępstwie tura niegdyś przechadzającego się po Borach Tucholskich.


Jeszcze tylko krótkie spotkanie z zaprzyjaźnionym dzikiem...

...szybki rzut oka na hotel dla owadów i...



...po chwilce organizacyjnej można było ruszać w jesienne miasto.






Potencjalnym zwiedzaczom miasta Tuchola delikatnie kieruje się uwagę na konieczną wizytę w sklepiku zakładów "Łuczniczka".

Słodkości tam nabyć można drogą kupna. Ten punkt zwiedzania proszę sobie zaliczyć jak przyjemny "must".





Oglądając pomnik ks. Wryczy zauważono dziwne hieroglify u dołu tablicy napomnikowej.


Przeprowadzono małe śledztwo zasięgając informacji u inicjatorów budowy tego pomnika i jego fundatorów. I tak okazało się, że:

Jest to zapisana szyfrem Gryfa Kaszubskiego słynna strofa Hieronima Derdowskiego
"Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski".
- Proszę tą sentencję nosić ze sobą.

poniedziałek, 29 maja 2017

Legenda o złotych łabędziach (1815)

Wszyscy w Tucholi i okolicach znają tą legendę, ale tylko nieliczni zapoznali się z jej pełną wersją. A całość brzmi tak.

Św. Małgorzata z Antiochii w średniowieczu należała do znanych i popularnych świętych. Przedstawia się ją z deptanym smokiem na łańcuchu. Zwykle w jednej ręce trzyma krzyż a w drugiej ma gołębia.

Jej wizerunek figuruje w herbach wielu polskich miast, jak Tomaszów Mazowiecki czy Golub-Dobrzyń. W Tucholi tego herbu używano od XIV do XIX w. Współcześnie do tej tradycji powrócono od 1992 r. Zachowując wszelkie reguły prawa kanonicznego dopiero wtedy św. Małgorzata została oficjalną patronką miasta - czego ku zdumieniu mieszkańców - wcześniej nie było.

Chociaż nigdy nie była królową zwykle ma koronę na głowie. Często też przedstawia się ją z gołębiem. Ze względów estetyczno-technicznych to jest gołąb, bo tak naprawdę to powinien być łabędź.
- I to złoty łabędź!

A wszystko to na wspomnienie cudu jaki się zdarzył za jej sprawą. Legenda głosi, że ówże miał się zdarzyć podczas oblężenia miasta. To ponoć za radą Św. Małgorzaty obrońcy dobrze ufortyfikowanej miejscowości (którą można było tylko wziąć głodem) zaczęli wroga wrzącą kaszą polewać a miotać w niego bochny twardego chleba.

W owym czasie był zwyczaj, aby tuż po zbiorach mnóstwo chleba na zapas wypiekać. A one chleby czarne i twarde były! Po paru tygodniach siekierą je rąbać przychodziło a w gorącym mleku przed spożyciem zanurzać... .

I tymi właśnie twardemi chleby wraże wojska porażono szczodrze! Nieprzyjaciele widząc, że miasto stać na obronę w taki żywnościowy sposób od ataków odstąpili.

Do tego miejsca większość osób zna tą legendę. ...ale co było dalej?! Co się stało z owym pieczywem?

Cytuję za miejskim pisarzem tamtego średniowiecznego czasu, niejakim Mateuszem z Tucholi: "Wróg zaskoczony chlebowym atakiem zgłupiał na to doszczętnie! I rzekli byli sobie następująco: ...bo jakże to tak? My w nich z kartaczy, bombard i innych kulomiotów a oni w nas pieczywem wszelkim?!

Powstało wtedy wielkie zamieszanie i - ku radości obrońców miasta - odwrót ogłoszono. Po tym też czasie ciury obozowe przeciwnika widząc sterty chleba na zamkowym przedpolu zaczęli je zbierać, aby po wysuszeniu koniom podawać. Znaczy się suchy chleb dla koni zbierali. ...ale i to nie było wrogowi dane!

W pewnej chwili pojawiły się chmary złotych łabędzi, które to pieczywo zostało przez nich co do okruszka wyzbierane, aby się nic wrogowi nie przydało. I dopiero teraz nieprzyjaciel ostatecznie zobaczył, że miasto nie tylko jest dobrze zaopatrzone, ale i wsparcie sił nadprzyrodzonych ma za sobą... .

Drogi turysto! Jeśli kiedykolwiek trafisz do Tucholi teraz już będziesz wiedział skąd się wziął pomnik złotych łabędzi na rynku. Podobno pogłaskanie po głowie (koniecznie!) każdego z nich od kłopotów, - szczególnie tych o charakterze finansowym - skutecznie uwalnia, ale tego to już bym nie potwierdził.
- Chociaż spróbować nie zawadzi... .

PS. Dzisiaj już łabędzi chlebem nie karmimy! W ten sposób może zostać zakwaszony ich organizm co skutkować będzie deformację skrzydeł. Jeśli ktoś nie wierzy niech sprawdzi w Wikipedii termin "anielskie skrzydła".

Podziel się