Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Szmak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Szmak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2018

ANDRZEJ SZMAK - Larum! 2/2 (1950)

Ostatnim akcentem, niezależnym od motywów jakimi kierował się Prelegent wywołując temat - który zadecydował o bezspornej wartości tego spotkania - było przywołanie faktów o przynależności polskich mediów do niemieckich właścicieli... .

Sprawa jest na tyle oburzająca (bez precedensu w innych krajach Unii Europejskiej) i niepokojąca zarazem, że lepiej jest aby głos zabrali specjaliści którzy zgłębili temat.

Kto wydymał media w Polsce? 98% wlaścicieli prasy to Niemcy.

Do kogo należą media w Polsce? 75 proc. właścicieli prasy to Niemcy.

W uścisku niemieckiego właściciela. O czyje interesy dbają gazety wydawane nad Wisłą?

Niemieckie media w Polsce. Lista
Jedno jest pewne: Niemcy - dziś tak niepodzielnie panujący na polskim rynku medialnym - kiedyś gorzko pożałują swojej zachłanności.

Być może naiwnie wierzę w to, że kiedyś wahadło odbije gwałtownie w drugą stronę i kolonialne  podejście - do swego niby ważnego partnera - naszym zachodnim sąsiadom się per capita nie opłaci... .

A uspokajające słowa mutti Merkelowej - o jakoby niezależnych mediach w Polsce - należy traktować tak jak na to zasługują. To tylko żelazna kurtyna za którą schowane są twardo bronione  interesy naszego najważniejszego partnera w Unii Europejskiej.

Temat niemieckiej dominacji w mediach co raz nieśmiało podejmowany jest, ale zamiera natychmiast.
- Wiadomo dlaczego.

Spotkanie zakończyło się podpisaniem listy obecności na plakacie promującym wydarzenie. Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję więc, że w tym spotkaniu udział wzięli b. prezydent Torunia Jerzy Wieczorek i były wojewoda toruński Mieczysław Rakowicz.

Były także inne (nierozpoznane przez mnie) tuzy tamtego politycznego czasu, które (oby) po raz ostatni razem z Prelegentem zabłysły gasnącym światłem na salonie Książnicy... .

piątek, 16 marca 2018

ANDRZEJ SZMAK - Wspomnienia weterana 1/2 (1949)

Andrzej Sz. to nie jest postać z mojej bajki. Jeżeli zdecydowałem się wziąć udział w Jego wieczorze autorskim (22 lutego br) to chyba tylko ze względu na dorobek literacki mający być zaprezentowany w szacownym miejscu jakim jest "Książnica Kopernikańska".

Swego czasu lubiło się poczytać inteligentnie i  błyskotliwie pisywane felietony zamieszczane nie tylko w "Nowościach" ale i we "Wprost" czy "Przeglądzie Tygodniowym"... .

Wspominki autobiograficzne którym się z lubością i swadą oddawał Andrzej Sz. w  n i e s k r ę p o w a n  y  sposób pokazywały też mniej przyjemną cechę: ledwie ukrywaną pogardę dla "tych z dołu".

Słuchałem i nie wierzyłem własnym uszom, że można tak otwarcie - a nawet z dumą - obnosić się ze swoją  pseudo inteligencką postawą ("wicie - rozumicie") wynikającą z politycznego statusu lokalnego urzędnika... .

Był taki moment kiedy - siedząc w ostatnim rzędzie - chciałem przerwać to Jego tokowanie na temat jakoby sukcesów które tak podle odnosił. Niby - zabawny eksperyment jakoby socjologiczny z Iławy jest tego przykładem... .

To nie był wyczyn zwykłego pisarczyka! Andrzej Sz. w tym czasie był rednaczem "Nowości"' stanu wojennego... .

Tak, w tej części swego wystąpienia wyraźnie z i z dumą równał - w swej mikroskali - do wysokiego poziomu literackiego i podłego dorobku politycznego Jerzego Urbana.

To Jego poklepywanie klasy robotniczej i opisy jak sobie  z niej kpił czy pełna lekceważenia duma opisów jak się z nią bratał... . Wierzcie mi! Przeciwko takim postawom ludzie zbuntowali się w 1980 roku... .

Do tego marnego poziomu wyrównała też promowana podczas spotkania "Szopka kolejowa" (Warszawa, 2008r.) , wskazująca że Autor swym przekonaniom wierny jest jak pies.
- Komuch, no komuch pełną gębą! 

(To nic obraźliwego! To tylko stwierdzenie faktu na podstawie lektury tego "dziełka".)

Bardzo ludzkie jest dla mnie natomiast to jego powoływanie się na XVII wieku sięgające toruńskie, urzędnicze pochodzenie, koneksje z "Krytyką Polityczną", "Stowarzyszeniem Ordynacka" czy zażyłość (znajomość?) z późniejszym prezydentem A.Kwaśniewskim. Rozumiem, chociaż nie entuzjazmuję się tą jego ostentacyjną lewicowością.

Interesującymi nie tylko dla mnie były także fakty przywoływane przez prelegenta jak kultowe inicjatywy w których brał udział czy był ich motorem. "Ostatni rejs PRL-u", "Słoń na Szerokiej" czy ślady swojego zaangażowania w postaci "Filusia" czy obuwia Sławomira Mrożka... .

Ciekawie opisywano samo tworzenie dziennika toruńskiego "Nowości" który w latach kierowania przez A.Sz. jako gazeta regionalna faktycznie przeżywał swoją  świetność, a dzisiaj gaśnie w oczach jako jeszcze jedna gazetka o ledwie mało lokalnym znaczeniu.... .

Happening z krasnalami na Szerokiej i udokumentowana kradzież jednego z nich przez redaktora gazety "Wyborczej" to był jeden z pyszniejszych momentów tego wieczoru!

O ile wynurzenia emeryta politycznego mogłyby się wydać historykom czy prasoznawcom interesujące dla mnie najważniejszy był jednak ostatni akcent tego wieczoru.

(c.d.n)






Podziel się