Kowalewo: miłe miasteczko położone nad Strugą Młyńską, 28 km na północy - wschód od Torunia. Samochodem od nas dojedzie się tam niewiele później niż z Rubinkowa do Portu Drzewnego.
Średniowieczny układ ulic, wieża dawnego zamku, kawałek muru i gotycki kościółek pw. św. Mikołaja:
oto co widać przejeżdżając przez miasto. Gdyby się tak schytrzyć i w mieście pobyć dłużej to pewnikiem różnych ciekawości by się można było dopatrzyć. A zda się, że miasteczko ma spory fotopotencjał, tylko na swoje nieszczęście leży ono "pomiędzy" i każdy je mija-mija śpiesząc się do Brodnicy, Wąbrzeźna, Olsztyna... .
Warto wiedzieć, że 1716 doszło tu do bitwy (pomiędzy kimś i kimś) słynnej z powodu ostatniej w dziejach szarży husarii. I to w zasadzie byłoby na tyle jeśli chodzi o historię.
I tak przeciskając się przez wąskie uliczki (Uwaga: to jest zaleta!) ledwie jednym okiem zdołano zauważyć tylko to co pstrokate, jarkie i przerażające w swojej urodzie. Ponoć (chociaż nie tylko!) największymi klientami tego artystycznego dobra, są liczne rodziny niemieckie wracające z Warmii i Mazur do Faterlandu.
I proszę sobie wyobrazić, że potem oni turyści - przyjechawszy do swych wypielęgnowanych domków
na przedmieściach - pieką na grillu te swoje słynne kiełbaski piwem zapijane i cały czas patrzą na te cosie stojące w tych ładnie przystrzyżonych ogródkach... .
Uważam, że tego nawet Niemcom nie powinno się robić.
...ale póki co Kowalewo górą!
Średniowieczny układ ulic, wieża dawnego zamku, kawałek muru i gotycki kościółek pw. św. Mikołaja:
oto co widać przejeżdżając przez miasto. Gdyby się tak schytrzyć i w mieście pobyć dłużej to pewnikiem różnych ciekawości by się można było dopatrzyć. A zda się, że miasteczko ma spory fotopotencjał, tylko na swoje nieszczęście leży ono "pomiędzy" i każdy je mija-mija śpiesząc się do Brodnicy, Wąbrzeźna, Olsztyna... .
Warto wiedzieć, że 1716 doszło tu do bitwy (pomiędzy kimś i kimś) słynnej z powodu ostatniej w dziejach szarży husarii. I to w zasadzie byłoby na tyle jeśli chodzi o historię.
I tak przeciskając się przez wąskie uliczki (Uwaga: to jest zaleta!) ledwie jednym okiem zdołano zauważyć tylko to co pstrokate, jarkie i przerażające w swojej urodzie. Ponoć (chociaż nie tylko!) największymi klientami tego artystycznego dobra, są liczne rodziny niemieckie wracające z Warmii i Mazur do Faterlandu.
I proszę sobie wyobrazić, że potem oni turyści - przyjechawszy do swych wypielęgnowanych domków
na przedmieściach - pieką na grillu te swoje słynne kiełbaski piwem zapijane i cały czas patrzą na te cosie stojące w tych ładnie przystrzyżonych ogródkach... .
Uważam, że tego nawet Niemcom nie powinno się robić.
...ale póki co Kowalewo górą!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz