Strony

piątek, 30 kwietnia 2010

Dyktando (206)



Zważywszy, że to mój pierwszy szczygieł, brak szczegółów w ptaszynie jest nieważny.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Katedra w Nancy (205)

Proszę wstać Sąd idzie!

Czy oskarżona przyznaje się do wypowiedzenia tych słów, cytuję:
> "katedra w pobliskiej Nancy nie ma w sobie nic. Jest pusta".

To zdanie pełne pychy nie mogło przejść bez echa!
Huczy i dudni natrętnie mi po głowie.
Prowokacyjne, niesłuszne z założenia i łatwe do obalenia ono w swej pewności jest!

Prowokacyjne (Ha! ha! ha!)
To tak jakby powiedzieć, że sala koncertowa o 24:13 jest pusta.
A co nas obchodzi, że tam nie ma orkiestry, słuchaczy i dyrygenta?!
Tylko człowiek głuchy jak pień może tak ją odczuwać!
Gorzej: pozbawiony pamięci.
Oraz imaginacji.

Tu chodzi także o dźwięki które były.
O zapachy które są.
...i o szepty i krzyki które będą!
Sala koncertowa n i g d y nie jest pusta,
ergo jakakolwiek katedra nie może być pusta!

Niesłuszne z założenia. (Ha! ha! ha!)
Nawet:
- gdyby wszystkie sprzęta kościelne z niej wynieść
- odbić freski
- zasypać katakumby
...nawet gdyby tylko echo odbijało nasze kroki o wysokie sufity jest przecież gdzie usiąść i pomyśleć. Pełno w niej myśli wzniosłych, gwałtownych przeżyć dawnych i przyszłych zdarzeń. Pełno.
- Nie może więc być pusta!

Łatwa do obalenia.
Na takie twierdzenia proszę Wysokiego Sądu to ja reaguję głośnym, cytuję siebie:
Ha! ha! ha! Po trzykroć.

(...)

Pacjent jeszcze coś tam wygadywał co raz to zapalając się
do własnych pomysłów na udowodnienie niemożliwego twierdzenia,
że "katedra w Nancy nigdy nie jest pusta".

Siostro! Proszę pacjentowi włączyć radio!
To być może odwróci nieco jego katedralne myśli.
Co nie ma? Jak to nic w radio nie ma?
- Proszę wyregulować czułość odbiornika.
Nastawić na właściwą falę.
Dopiero wtedy się coś usłyszy.

Acha! I jeszcze proszę mu powiesić obrazek na uspokojenie.
Tak, może być ten, bo na razie nic lepszego nie mam pod ręką.



PS. Ciekawe z czego i jak wykonana jest posadzka we wspomnianej katedrze?
Płyty w równe wzory się układają czy też oszczędni zarządcy świątyni po raz drugi
użyli płyt nagrobnych z przykościelnego cmentarza? ...a może, a może tam jest Labirynt?!
- Jeśli tak, to lokalni grzesznicy mają nieźle. Wzorem średniowiecznych pątników mogą odbyć na kolanach podróż do Ziemi Świętej odkupiając swoje przewiny już po kilkuset metrach.

środa, 28 kwietnia 2010

Różnica (204)



Zanim jeszcze wyszedłem z ambony spojrzałem
przez odchylone okienko w tył i z a m u r o w a ł o mnie.

Na tym drzewie (co widoczne!) ON siedział nieruchomo
prawym profilem do mnie zwrócony.
Widziałem na nim wszystko dokładnie:
co do sekundy, co do milimetra!

Mysi zapach jego czułem!

Wyraźnie pstrokate pióra, mocarny dziób, szpony solidnie zaciśnięte na gałęzi... .
Pomyśl tylko, szczegóły krystalicznie dokładne jak w teleskopie "National Geographic"!
...a tu m o j a rzeczywistość, 2- 3 metry on: J A S T R Z Ą B .
- Wiem co mówię, sprawdziłem w "Ptakach Europy".

A co ze zdjęciem?!
Jak to co? Mam je.
Na siatkówce mego oka.

Zawsze go będę pamiętał!

(...)

A będąc przy ambonie to chciałem jeszcze dodać,
że przestraszyłem bażanta.
...no ale o tym innym razem.

Proszę na razie nie oczekiwać ode mnie większej ilości szczegółów:
ambona to nie konfesjonał!

wtorek, 27 kwietnia 2010

Torun zaprasza! (203)



Toruń i okolice zapraszają na strusinę!
- W każdej postaci.

Osobiście wolę jak ona biega, ale jadło się kiedyś jajecznicę strusią. Jajco nawiercane było wiertarką i było tego tyle, że starczyło dla kilku solidnie głodnych.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Do rozpoznania (202)



Szanowna pani Katarzyno!

W związku z niebezpiecznym zachowaniem się - być może mi podległej sarny - proszę
o dokładne przyjrzenie się wyżej wymienionej.

Jeśli to ta postąpiła aż tak nierozważnie to... już ja jej uszu natrę!

niedziela, 25 kwietnia 2010

Pasterz saren (201)



Jako pasterz saren lubię się co jakiś czas pochwalić swoim stadkiem.

No już dobra, dobra! To jest moje pierwsze ich zdjęcie.

sobota, 24 kwietnia 2010

Okrągła liczba (200)

W tak uroczystym dniu chciałbym, aby życie zgotowało mi coś specjalnego.
Coś wyjątkowego!



Jest mym cichym a gorącym życzeniem
aby ten mój lajf dopadło n a t y c h m i a s t o w e szczęście,
i ozdobiło posiwiałe skronie luksusem.
A wszystko to przy dźwiękach pięknie łagodnych i dziwnie melodyjnych... .

Tak więc uwędzony w dymach kadzideł,
otoczony 101 hurysami czy jakimiś innymi dalmatyńczykami
spoczywam na puchowych poduszkach złotem haftowanych i... .

I myślę sobie tak: a po jaką (...) mi te hurysy?
...i czapa ze złotymi dzwoneczkami w kształcie korony?
- Alboż to nie mam innych a ładniejszych marzeń do zrealizowania?!
MAM.

(...)



Jednym z nich jest ładne zmaterializowanie się efektów mojej troski o innych.

W tym celu - i jak wspomniano z tej uroczystej okazji - zadałem sobie pytanie:
A cóż to inni mają z tego, że właśnie są te dwuchsetne anniwersary?!
Pomyślawszy o tym jaki za chwilę będę szczodry
wzruszyłem się serdecznie i postanowiłem że.

A niechże tam odwdzięczę się!
Za to, żeście są ze mną.
Już samo to wystarczy.
O słowach wsparcia nie wspomnę,
chociaż to one dają power!

Poruszony do głębi postanowiłem więc się podzielić.
I ujawnić swoją tajemnicę.
Postanowiłem ujawnić swój S e k r e t .

(...)



Tylko jeszcze nie wiem czy mogę.
Znaczy czy dostanę na to ujawnienie pozwolenie.
Czy wyrażona będzie zgoda.

- Jak będzie to ujawnię.
FILM (ten film!) przecież obejrzałem.
Starannie.

Na początek proszę zapamiętać i zastosować:
"Today will be your lucky day!"
Acha! I jeszcze proszę obejrzeć dodatkowy film "Kwiat pustyni".
...bez czytania recenzji o czym on!

PS. Z tym zastosowaniem dewizy nie żartuję.
Sam zastosuję - a innych odpytam.

piątek, 23 kwietnia 2010

Bez polityki proszę! (199)



Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję:
powyższe dzieło (na oko metr na metr)
znalazłem wiszącym w pewnym kościele.

Nazbyt szybko kojarzącym podaję: nie w Toruniu!

(...)

Amerykanie - jak to oni - mają także swoje zasady.
W pewnych okolicznościach uznają za tabu następujące tematy:
  • polityka
  • sex
  • religia
In this moment I am an American.
I zalecam to samo czytającym tą notatkę.

W przeciwnym razie mógłby się jeszcze ktoś narazić na banał.
A to już byłoby w nie najlepszym stylu... .
Czego - jak wiadomo w dobrym towarzystwie - należy się wystrzegać.

Ostatecznie, bycie Obserwatorem do czegoś zobowiązuje!

czwartek, 22 kwietnia 2010

O spełnianiu się marzeń (198)



Zalągłem się w tej Puszczy i nijakim sposobem nie daję się z niej wyciągnąć!
Niech więc będzie o spełnianiu się przyrodniczych marzeń
niewymówionych w przypisach do newsa "Co słychać".



A były one - jak to w bajkach trzy.
I wszystkie skromne: jak one kwiatki.



A nazwy ich brzmią: zawilec, przylaszczka, przebiśnieg.
- Gdyby ktoś nie wiedział.

środa, 21 kwietnia 2010

Zanim (197)



Zanim klekot dni - sypiących się bystro - zagłuszy widoki spod powieki pokazuję co mam.
Bez limitów.



W odróżnieniu od rozkwitających agroturystyką (po cepeliowsku) wsi puszczańskich te oddalone od drzew i wody są takie jak kiedyś. Po dawnemu ciche i skromne, całe sporządzone troskliwymi rękoma starych już dzisiaj gospodarzy gdzieniegdzie jeszcze wysiadujących na ławeczkach przed swoimi coraz bardziej pustymi domami... .



Przemykając się opłotkami w poszukiwaniu przeszłego czasu
natrafiałem na prawdziwość i serdeczność spotykanych tu ludzi.
- Tak było.

wtorek, 20 kwietnia 2010

Nadal (196)



Mimo iż parę dni temu wyjechałem stamtąd nadal tam jestem.
Ciągle w uszach mam ciszę, pluski i inne takie tam naturalne odblaski.
Na drzewach, trawie, wodzie.



Nie ma ludzi, zgiełku i samochodów.
Namioty i turyści dopiero mają być.



Proszę mi nie przeszkadzać: przeżywam ciszę!

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Cuda i dziwy (195)



Za zimno żeby rowerem, ale i tak pojechałem.
Wolniutko - nasłuchując czujnie ptaków - tak aby wiewiórki nie przestraszyć.
Żeby Licha schowanego na moczarach nie wywabić... .



Skradałem się chytrze, tak żeby nie prysły czary.



Długo jeszcze będę grzał się w pierwszych promykach tamtego poranka.



W takich momentach postanowienie,
że zostanę Leonardem Da Vinci obiektywu wydało się być możliwe.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Kamień stukrotny (194)



Laborantka z nieukrywaną niechęcią spojrzała na petenta.
- Coś mi pan tu za kamlota przyniósł?!
Laboratorium to nie zakład pogrzebowy!
...znaczy się kamieniarski, chciałam powiedzieć.
Przecież tego się nie da nawet pod mikroskop wcisnąć!

No dobra! Spróbuję... .

(...)

No i efekt jest jak wielbłąd.
A jaki jest - każdy wie!

(...)

Taaaa... . Sułtan pogładził się w zamyśleniu po długiej siwej brodzie.
No komu by tu głowę uciąć?!
Aaaaa! Już wiem! Wykrzyknął z radością.
W-e-z-y-r-o-w-i!
Podobno tak mu się w głowie przewróciło,
że na prawo i lewo kamienie strukrotne rozdaje!

(...)

Sułtan to ma klawe życie.

sobota, 17 kwietnia 2010

Wernisaż (193)

(Tak, ciągle jeszcze tu jestem!)



Jak ja lubię wernisaże!
...i jaka szkoda, że tak rzadko na nich bywam.
To zawsze jest wspaniała okazja do portretów.



Mam to szczęście, że ludzie na nich trafiają mi się naprawdę interesujący!
I do tego ta cudownie zamknięta przestrzeń,
która nie pozwala im uciec przede mną :-)

Oni wiedzą, że wernisaż to zgoda na robienie zdjęć.
Stąd ich cicha rezygnacja pozwala mi czasem zatrzymać
rzeczy przejmujące i dramatyczne zarazem.
Niezwykłe.



Najciekawiej jest zwykle pod koniec.
Ludzie oswojeni są już z moim aparatem,
zmęczenie też robi swoje i niektórzy przestają się pilnować.
Zapominają o uroczystych, wystudiowanych minach
i wtedy niekiedy można ich zobaczyć takimi jakimi są.
- A o to właśnie mi chodzi!



Moje marzenie?!
Porządnie utrwalać ludzi jakimi są.

piątek, 16 kwietnia 2010

czwartek, 15 kwietnia 2010

To nie jest to! (191)



To wszystko jest nie tak... .
- Może kiedyś zrobię to lepiej.
Teraz jestem zajęty.
- Spieszę się.

środa, 14 kwietnia 2010

Kamienie (190)



Jakież to musiało być zamieszanie w przyrodzie!
...jakież potężne ciśnienia musiały tu działać!
(i to przez wiele, wiele lat!)
aby aż tak szalony cud natury mógł powstać!

- Zamieszanie musiało być duże, ciśnienia potężne, a całość trwała długo.

Jak długo?
- Proszę zapytać geologów lub w wiadomym sklepie:
nie mogę się przecież na wszystkim znać!



(...)

Piękną grecką legendę o powstaniu ametystu zanotował Arystoteles. Według niej żyła sobie piękna i skromna nimfa leśna, zwana Amethys. Bóg wina - Dionizos zapałał do urodziwej nimfy gwałtownym i dzikim uczuciem. Gonił ją po lasach i polach, lecz nimfa lękała się boskiego zalotnika, a szczególnie upodobała sobie pasterza, który pięknie grał na flecie i był zawsze trzeźwy. Urażony Dionizos postanowił schwytać upartą nimfę. Gdy już miał ją porwać w ramiona przerażona nimfa wezwała na pomoc boginię łowów Artemidę. Bogini zamieniła dziewczynę w mieniący się fioletem leśnych fiołków kamień, nazwany od jej imienia - ametystem.
- Zawstydzony Dionizos nadał owemu kamieniowi własność ujarzmiania niskich chuci i chronienia od skutków pijaństwa.




Nie będę zbierał ametystów! Żadna z wad przed którymi chroni (już) mi nie grozi.
Chyba.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Trzeba (189)



Trzeba dopiero żeby ktoś odszedł aby zorientować się, jak dla nas jest ważny... .
Wyłączone radio, telefon i komputer.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Nie po to (188)

Nie po to mieliśmy tak ciężką zimę, żeby teraz i wiosna była sroga!



Nie chcę krakać, ale jak tak dalej pójdzie to zziębnięte bociany wyniosą się od nas.
- Póki co jednak są.

sobota, 10 kwietnia 2010

Sobota pachnąca kawą (186)



Był kiedyś taki rodzinny rytuał:
ręczny młynek do kawy i...
nieśpieszna rozmowa o poranku.
W soboty.

Może kiedyś, napiszę o tym poemat?
Nie, nie teraz! Później.
Może.

piątek, 9 kwietnia 2010

Co to jest? (185)

Co to jest?!...też mi pytanie!



To jest najprawdziwszy kogut, proszę mieszczuchów!
- Było się na wsi to się wie.

czwartek, 8 kwietnia 2010

Sztuka ludowa (184)



Gdzieś ryczy z boolu ranny łoś... .
- Wiem dlaczego.

środa, 7 kwietnia 2010

Zamieszanie (183)



Było sporo zamieszania przy powstaniu tej świątyni. Futurystyczna bryła zewnętrzna świątyni przypominała niektórym wiernym nawet meczet...



I kiedy przyszło do malowania wnętrza wiernym było już za dużo awangardy prof. Nowosielskiego... .
- Zaprosili do malowania mnichów z Góry Atos.



Gwar z początków tego niezwykłego miejsca dawno umilkł.

wtorek, 6 kwietnia 2010

Niezwykłe miejsce (182)



Oszołomiony bizantyjskim przepychem nie miałem gdzie oczu podziać... .



Ze wstydem profana świadomy głupstw którymi się zajmuję mimo to kontynuowałem swoje zajęcie.



Wytłumaczyłem sobie, że przecież jestem tu po to aby jak zawsze dać świadectwo chwili.
- Świadomy marności swoich wysiłków w końcu zamilkłem.



Wiem, że któregoś dnia tam jeszcze wrócę... .

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Jajko! (181)



W taki dzień - jak dzisiejszy - prastary dylemat "co ważniejsze jajko czy kura?" zdecydowanie jest rozstrzygnięty na rzecz JAJKA!

niedziela, 4 kwietnia 2010

Mógłbym (180)

Mógłbym napisać poemat o tym, jak dobrze być razem... .
Wierszem nawet mógłbym uświetnić to bycie.
- Nie trzeba.
Wystarczy jeden obrazek.



Z okazji Świąt Wielkanocnych wszystkim tym którzy są ze mną
serdecznie życzę

WESOŁEGO ALLELUJA!

sobota, 3 kwietnia 2010

Kamienie (179)

Mimo, że jeden (laparoskopowo) mi zabrali jeszcze mam parę kamieni.
- Oto jeden z nich.



Wiem, że powinienem wstydzić się tego zdjęcia!
...bo ani to specjalnie piękny okaz minerału,
ani też sposób sfotografowania nie zachwyca.

Niemniej jednak to jest MÓJ kamień!
Myślę, że ma coś wspólnego z tym domkiem,
"co to chociaż ciasny, ale za to własny".
- No właśnie!

piątek, 2 kwietnia 2010

Oświadczenie (178)



Chociaż nie jestem wielkim mówcą,
z tego miejsca chciałbym uroczyście oświadczyć,
że dzisiaj rano, to jest 2 kwietnia 2010 roku
nie mam nic odkrywczego światu do powiedzenia.

W końcu: a ileż to razy na tydzień można odkrywać Amerykę?!