Strony

▼

środa, 21 października 2026

Inowrocław smutny bardzo (2437)

Pokazało się okienko pogodowe?
- No to w drogę do Inowrocławia w którym się było już nieraz!

Jakoś tak się pojechało, że trafiłem na wiadukt w Kąkolu. Przed wdrapaniem się nań trzeba było się do tego przygotować. A więc: koszula won! ZA GORĄCO.

Patrząc na tego Księcia w Gniewkowie zjedzono kanapkę.

Przekraczano budowaną  dwupasmówkę coś jakoś tak obok. 

No i w końcu trafił się Kłopot. 



Dojazd do Inowrocławia jakimiś szutrowymi bokami nie był porywający. Być może z uwagi na tą kiepską trasę sam Inowrocław zastano smutnym. 

Z czystego obowiązku  jednym okiem zauważyłem dwa kościoły.

Może kiedy indziej by mi się chciało pobyć w tym miasteczku, ale świadomość krótkiego dnia wskazała, że im prędzej stąd wyjadę tym lepiej będzie... .   



Była jeszcze gniewkowska chwila na pizzę. No niby wszystko w niej było oki, ale... . 

Samo Gniewkowo też opuszczałem w pośpiechu. 

Z rzeczy godnych uwagi: tego dnia to zauważona lokomobila w Małej Nieszawce. 



Miałem nawet okazję porozmawiać ze współwłaścicielką tego obiektu.
- To pasja mojego męża. On ją odnawiał.

PS. Wyjazd z Inowrocławia był upiorny! Przez dłuuugą godzinę (albo i dłużej!) od wyjazdu z miasta  towarzyszył mi potężny hurgot latających śmigłowców.
- Co to za życie mają mieszkańcy Latkowa i okolic?

Nie dość, że w Inowrocławiu i okolicach zupełnie nie mają ścieżek rowerowych (sic!) to jeszcze ten potężny miarowy huk... .
 
Prawdziwą frajdę sprawiło mi posługiwanie się serwisem Mapy.com. Wskazanie, że z Ino do Torunia jest ciągle z górki (serio, serio!) osłodziło dokuczliwe niekiedy działanie wiatru. 

Tego dnia przejechano 98 km po trasie: https://tiny.pl/r2gyyf5ds

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz