Strony

środa, 9 sierpnia 2017

Elektrownia "Żur" 1/2 (1879)

Mimo, ze czas naglił trzeba było znaleźć chwilkę na odwiedzenie Tlenia. W końcu to "turystyczne serce Borów Tucholskich".

Pospieszne odwiedzenie wysokiego wiaduktu nad Zalewem Żurskim, szybki przemarsz przez zatłoczone miasteczko z jego centralnym punktem i...

...czas w drogę!

Spieszyło nam się bardzo do miejsca dzięki któremu Tleń - jako ośrodek rekreacyjny i sportów wodnych - powstał.

Na przeciwległym od Tlenia końcu Zalewu Żur leży miejscowość o tej samej nazwie i tam elektrownia wodna jest.
- I mamy na to dowód osobisty, albowiem tam też byliśmy.

Mały wstęp przy wielkiej śrubie turbiny elektrycznej.

A potem już było cieszenie oczu i zanurzenie się w technikalia związane z historią powstania i dniem dzisiejszym elektrowni.

Zachęcam do obejrzenie tego filmu, który pięknie przybliża temat zaczynając od elektrowni w Gródku.


Doceniając urodę tekstu ze starej tablicy...

...jako wyznawca steampunku zachwyciłem się kółkami i trybikami maszynki (podnośnik dźwigowy?!) stojącej na zewnątrz.

No poezja łańcuchów i kół zębatych mnie dopadła.

Ich żelazna logiczność wyrażająca się w idealnych kołach zazębiających się trybów wywołała rumieniec na mym licu i szybsze serca bicie... .

Jak to musiało (dobrze naoliwione) lekko pracować cicho turkocząc... . Poezja mechanizmów?! JEST coś takiego!

Mówi to wam czytelnik "Ilustrowanego Kuryjera Parowego".

Transformator już tak mocno mnie nie grzał - chociaż i na jego wdzięki nie byłem obojętny.

Kolega Bogdan, inicjator wyprawy do tej elektrowni - ze stoickim spokojem - podzielał mój entuzjazm wiedząc, że najważniejsze do obejrzenia jest jeszcze przed nami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz