Strony

piątek, 19 maja 2017

Wyprawa na Chełmno 1/2 (1808)

Do Chełmna się nie jedzie na zwiedzanie. Do tego miasta jedzie się by go zdobywać! By pozyskiwać nowe doświadczenia, by po złupieniu go zabierać ze sobą nowe, oszałamiające obrazy czasem dosyć przemyślnie ukryte w nim.

Dlatego też, aby się nie powtarzać tylko najważniejsze z nich zamieszczam. Pozostałe - tylekroć opisywane, pokazywane - należy wyszukać sobie samemu. Vide wewnętrzna wyszukiwarka "Obserwatora" - wpisać hasło "klasztor" lub "Chełmno".

Podróż koniecznie rozpoczyna się w Unisławiu na skraju pradoliny Wisły, ze swoim zapierającym dech w piersiach rozległym widokiem.

Nas lejkersów - mieszkańców jeziornych równin i przesłaniających horyzont lasów - ten widok zachwyca wprost!

...i każe chwytać za co ma kto pod ręką: pędzel, pióro czy aparat do wyrabiania obrazków.

Nie baczący na łzy wzruszenia cisnące się do oczu (Matko Naturo o dzięki Ci!) ruszamy do miasta z czerwonego kamienia.

Skarby Klasztoru nas interesują.


Podziwiając w skarbcu złoto, srebro i drogie kamienie zawarte w kielichach, i krucyfiksach tym razem skupiamy uwagę na obrazie z Cyganką.

Kiedy po raz kolejny oglądam to płótno zadziwia mnie tkliwość sceny. Puste spojrzenie matki wyraża utratę nadziei. Nie ma w nim oczekiwania na cud. Ona jeszcze nie wie, jaką moc ma ta czułość z jaką spoczywa uzdrawiająca ręka. To jest ten moment na chwilę przed... . Poczujmy tą Moc która nadchodzi!



Jest jeszcze jedno miejsce które warto wyróżnić dłuższym spojrzeniem: tuż obok Chrystusa Misteryjnego. 

Widziałem ludzi, którzy nie mieli czasu by się przy Nim zatrzymać! To na co oni mają czas? Po co oni w ogóle tutaj przyszli?!

A On od 700 lat spoczywa przypominając ten czas gdy przybijano go do krzyża, gdy bok mu przekłuwano (vide kanalik na spływanie krwi!) gdy ceremonialnie namaszczając - w płótna zawiniętego - składano do ciemnicy... .

c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz