Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluszcz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 czerwca 2026

Dąbrowa Chełmińska (2403)

Na własne oczy widziałem wielkie miasto w stylu włoskim. Patrzyłem na ledwie widoczne wille patrycjuszy ukryte wśród bluszczu.

Przechadzałem się po mieście pełnym monumentalnych pomników na wielkich placach. Oszałamiały mnie majestatyczne budowle i spiżowe postacie rzymskich bohaterów.

Słyszałem cicho szemrzące marmurowe fontanny przy których przesiadywały setki odpoczywających ludzi.

Wdychałem aromatyczne zapachy ciągnące się od małych kafejek. Mikroskopijne restauracje rodzinne zapraszały na proste, smaczne i niedrogie dania.. . . A wszystko to otulone zapachem kawy i świeżego pieczywa.

Oszołomiony chłonąłem te miejsca pełne cichego gwaru. Duszne zapachy z kwiaciarni konkurowały tam z dyskretnymi, ledwie wyczuwalnymi, liliowymi nutami zapachowymi mijanych dziewczyn.
- Taki właśnie miałem sen!

Co ciekawe, to zwiedzając jak duch to miasto wiedziałem (no miałem pewność!), że nazywa się ono... Dąbrowa Chełmińska.
- Czy kogoś dziwi, że wreszcie tu przyjechałem?

W realu nie spodziewałem się włoskich widoków, ale kiedy tu już trafiono mimo dysonansu pomiedzy marzeniem sennym a rzeczywistością zauroczyło mnie to miejsce.

Mogę zapewnić: Dąbrowa Chełmińska (to wioseczka!) jest jak mikroskopijne miasteczko. Jest tam wszystko co powinno być: kościół i fontanna, czyściutkie ulice i zadbane domki, a nawet mały zagajniczek rozczulająco zwany laskiem.

Miejscowość jest ekstremalnie zadbana i choć daleka od sennego wzorca godna jest odwiedzenia.
- Cieszę się, że tu byłem.

Ponieważ istnieje rozrzut pomiędzy marzeniem sennym a realem jaki zastałem nie będzie dzisiaj obrazkowego opisu zastanej rzeczywistości. Dla mnie Dąbrowa Chełmińska na zawsze będzie włoskim miasteczkiem z mojego snu.

PS. Przejechano 67 km po następującej trasie: https://tiny.pl/zvdygd05d

piątek, 31 października 2014

Obczajanie EtnoMuzeum (1436)

No czaję się, obchodzę, lękliwie krążę wokół... .
- Jakoś nie mogę się zdobyć by wejść do środka.

Mam je ciągle w pamięci, do niego ciągnie mnie.
...a jednak nie wchodzę, o nie.

Zaproszenia oczekuję czy co?!
Przecież tam można... . Swobodnie i bez przeszkód!
- No właśnie.





poniedziałek, 20 października 2014

A więc... JESIEŃ! (1427)

 
















"Zanim jesiennych łez popłyną deszcze
Słońce - świeć jeszcze!"






Podziel się