Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Buridan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Buridan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 czerwca 2017

Sroka krzyczała trzy razy (1828)

Zajęcia były wyczerpujące! ...ale sam wykład okazał się świetny i trzymający w napięciu. Dopiero gdy minął uświadomiłem sobie jak wiele trzeba było energii, aby utrzymać się na jego powierzchni... .
- Owacyjne podziękowania dla wykładowcy i rozchodzimy się.

Mimowolnie rzucona uwaga miała przypomnieć mi to na co z radosną niecierpliwością szykowałem się od dawna. O czym nie sposób było mi  zapomnieć:

- ...ale pamiętasz o Tym miejscu?! - Też mi coś! Jak mogłem nie pamiętać o Tym Ogrodzie, o spotkaniu z Dobrą Panią... .

Na dworze upał i żar. Rzut oka na mapę i powolne krążenie po okolicy. Droga niknie między polami, zawija się niespodziewanie. Robi się coraz ciaśniej i naraz są! Mam te dwa kamieniu o których mówiła A.
- Tak, to na pewno to miejsce.

Przeciskam auto po dróżce i zajeżdżam na maleńką polanę z klombem pośrodku. Drzewa szczelnie zarastające dom, cieniste podwórko i dwa beagle radośnie machające ogonkami z za płota. Jest dobrze / dobrze pomyślałem.

Na początek ten klomb, taki dziki - trzeba by zrobić go. Zrobiłem.

I naraz poprzez sroki krzyk, pośród kwilenia ptasie trafia we mnie głos:

- KIM PAN JEST?

Chwila konsternacji z mojej strony i wypalam najlepiej jak potrafię:

- Jestem nosicielem aparatu!
- Jakiego aparatu?
- Fotograficznego.


Na środku zarośniętego drzewami podwórza pojawiła się Pani Cienistego Ogrodu i przyglądając się badawczo intruzowi zapytała:

- Kogo / czego pan szuka?
- Szukam niezwykłych miejsc. Chcę je utrwalać i pokazywać moim przyjaciołom. O to by zachować je dla potomności się troszczę. Do miejsca zwanego B. zdążam, chociaż nie mam pojęcia co ma francuski filozof do agroturystyki... .

To ostatnie słowo naprawdę nie było dobre! Nawet nie wiem kiedy rzeczywistość równoległa się otworzyła. (A może to się stało już z pierwszym krzykiem sroki?) Szmer chłodny poszedł po liściach. Powierzchnia obrazu się zmąciła, dym z ogniska wycisnął łzę z oka i usłyszałem twardo powiedziane:

- Reklamy nie potrzebujemy. Mamy swoich stałych gości. A zdjęcia? No cóż, pełno tu ich dookoła i to nam wystarczy. A tak w ogóle to mamy tutaj pewną b. specjalną panią która nam zdjęcia robi... .

Sroka siedząca w krzakach zaskrzeczała po raz drugi. Cygan sprzedający patelnie jakby zmalał, skurczył się w sobie i próbując ratować sytuację - na ugiętych nogach, mnąc kapelusz z szeroką czerwoną wstążką - rzekł był.

- ...bo adres Państwa dostałem od (proszę chwilę zaczekać - wyciągnięta z auta kartka - odczytywanie nie swojego tekstu) od pani X z Y. (cisza)

I wtedy sroka odezwała się po raz trzeci, aż kryształowa waza rozsypała się w drobny mak.

...a to przepraszam! Najmocniej. Pomyliłem się, po prostu się pomyliłem co do miejsca i ludzi. Proszę wybaczyć najście. To była pomyłka. Moja pomyłka.

W aucie nieznośny gorąc. W radiu Nina Simone zapytała się: "Dlaczego?", po to by za chwilę nie tylko sobie udzielić odpowiedzi. Droga do Torunia zleciała byle kiedy.

* * *
Do odwołania zamykam wykład i dyskusję o najnowszych odkryciach i podejściach do kompozycji. Nie będzie też modułu o zasadach Nowojorskiego Instytutu Fotografii. W ogóle to odwołuję zajęcia z estetyki obrazu. Jeżeli znajdę zastępcę (co jest wątpliwe!) to w terminie późniejszym podam kto je poprowadzi.
- A teraz osobiście udaję się na przyrodę, albowiem jestem zmęczony.

Podziel się